"Otwarta wojna" PiS z prezesem NIK. "Prokuratura może wziąć pod lupę interesy syna Banasia"

TVN24


Prawo i Sprawiedliwość prowadzi otwartą wojnę z Banasiem - powiedział "Rzeczpospolitej" jeden z polityków PiS. Jak napisał dziennik, kartą przetargową w sprawie rezygnacji prezesa NIK, której oczekuje ugrupowanie rządzące, są spółki jego syna - Jakuba. "Prokuratura może wziąć pod lupę interesy Jakuba, syna Banasia, którego działalność jest powiązana z majątkiem ojca" - doniosła z kolei "Gazeta Wyborcza".

W czwartek szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś został wezwany do rezygnacji na spotkaniu z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim i koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim. Nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie. W piątek Centralne Biuro Antykorupcyjne skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Banasia.

"Karta przetargowa" w żądaniu dymisji

"Rzeczpospolita" napisała w poniedziałek, że "kartą przetargową" w żądaniu dymisji Mariana Banasia z funkcji szefa NIK mają być kwestie spółek i fundacji jego syna - Jakuba.

Z ustaleń "Rzeczpospolitej" wynika, że część rozmowy na spotkaniu z Kaczyńskim i Kamińskim poświęcono synowi prezesa NIK Jakubowi Banasiowi, który od kilku lat jest właścicielem i prezesem spółek oraz fundacji mieszczących się w kamienicy w Krakowie - tej, w której - jak pokazali dziennikarze "Superwizjera" TVN - działał hotel na godziny.

"Fundacja Przedsiębiorczości i Etyki Biznesu, założona przez Banasia juniora w 2003 roku, ze względu na profil działalności, w tym między innymi kształcenie przyszłych elit gospodarczych, podlega kontroli ministra finansów" - pisze "Rzeczpospolita". Wskazuje, że "w jej sądowych aktach można znaleźć zaskakującą informację sprzed zaledwie kilkunastu dni".

19 listopada - co możemy przeczytać w dokumentach - uchylono regon oraz NIP fundacji. Taki krok - czytamy w "Rz" - "podejmuje z urzędu naczelnik skarbówki, jeżeli dopatrzy się nieprawidłowości", na przykład fikcyjnych danych adresowych dotyczących siedziby.

ZOBACZ WPIS Z KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO >

"Działalność powiązana z majątkiem ojca"

Z kolei "Gazeta Wyborcza" wskazuje, że "druga strona", czyli Prawo i Sprawiedliwość, "ma argumenty".

"Prokuratura może wziąć pod lupę interesy Jakuba, syna Banasia, którego działalność jest powiązana z majątkiem ojca. Mają wspólne konta, a pod kamienicę, która jest głównym przedmiotem afery, Marian Banaś wziął milionowy kredyt. Spłacał go syn, ale Banaś powinien wykazać kredyt jako zobowiązanie finansowe w swoim oświadczeniu majątkowym" - czytamy w dzienniku.

"Wyborcza" przypomina też, że Jakub Banaś pracuje na dyrektorskim stanowisku w państwowym Banku Pekao SA.

"Otwarta wojna" z Banasiem

Jak pisze "Rzeczpospolita", politycy Prawa i Sprawiedliwości zmienili sposób narracji. Początkowo bronili Banasia, teraz wzywają go do złożenia rezygnacji. - To już otwarta wojna - powiedział "Rz" jeden z polityków formacji rządzącej.

"Presja na niego ze strony PiS, dzięki któremu został wybrany na to stanowisko, przybrała w ostatnich dniach niespotykane rozmiary" - oceniła "Rzeczpospolita".

Według autorów publikacji dowodem jest chociażby (ujawnione przez radio RMF FM) liczące 100 stron doniesienie do prokuratury złożone kilka dni temu przez generalnego inspektora informacji finansowej (GIIF) i 40 płyt CD z rachunkami bankowymi.

To doniesienie - wynika z informacji RMF FM - dotyczy powiązanych z półświatkiem braci K., którzy wynajmowali kamienicę Mariana Banasia.

Hotel na godziny i sprawa oświadczeń majątkowych

W wyemitowanym 21 września reportażu dziennikarz "Superwizjera" Bertold Kittel przyjrzał się kamienicy na krakowskim Podgórzu, którą do oświadczeń majątkowych wpisywał prezes NIK. Trafił na prowadzony tam hotel na godziny i spotkał przestępcę skazanego prawomocnym wyrokiem.

REPORTAŻ "SUPERWIZJERA" TVN "PANCERNY MARIAN I POKOJE NA GODZINY" >

Mężczyzna ten w obecności reportera odbył rozmowę telefoniczną, twierdząc, że rozmawia z Marianem Banasiem. Po publikacji reportażu prezes NIK przyznał, że rzeczywiście odebrał ten telefon i tłumaczył, że wynajął kamienicę synowi tego mężczyzny. Zaprzeczał, jakoby był to jego bliski znajomy.

W ostatnim upublicznionym oświadczeniu majątkowym Banaś zadeklarował, że z wynajmu dwóch mieszkań i 400-metrowej kamienicy w 2018 roku zarobił trochę ponad 65 tysięcy złotych. To oznacza średni miesięczny dochód w wysokości 5475 złotych. Za wynajem podobnej kamienicy w takiej krakowskiej lokalizacji, według lokalnych biur nieruchomości, mógłby uzyskać co najmniej trzy razy więcej - około 15 tysięcy złotych miesięcznie.

Tłumaczenia Mariana Banasia

Do zarzutów związanych z kamienicą na krakowskim Podgórzu Banaś odniósł się między innymi podczas środowego posiedzenia sejmowej komisji do spraw kontroli państwowej.

Banaś: w Krakowie jest wiele hoteli, gdzie można wynająć pokój na godziny
tvn24

- Od dwóch miesięcy prowadzona jest przeciw mnie kampania oszczerstw. Kłamie się na mój temat, że jestem powiązany z przestępcami i unikam płacenia podatków. Sugeruje się, że w naganny sposób zostałem właścicielem nieruchomości i wykorzystywałem stanowisko publiczne do celów prywatnych. Nic z tego nie jest prawdą - oświadczył.

- Każdy z tych zarzutów to kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo - przekonywał prezes NIK.

Autor: ads//now / Źródło: Rzeczpospolita, PAP, Gazeta Wyborcza