Do zdarzenia doszło w środę około godz. 20:55. Strażnicy miejscy dostali zgłoszenie o leżącym przy ulicy Zagórzańskiej mężczyźnie, który się nie ruszał.
"Nie dawał żadnych oznak życia"
"Widok, który na miejscu zastali strażnicy mógł przerazić. Około 40-letni człowiek zwisał bezwładnie, jego głowa opadała w dół z plastikowej skrzyni na piasek. Nie dawał żadnych oznak życia. Jego ciało było zimne. Bez oddechu czy pulsu" - wskazują strażnicy miejscy.
Strażnicy usłyszeli od zgłaszającego, że pogotowie "już wie". Poprosili więc przez radio o ponaglenie, przystępując od razu do resuscytacji.
- Wiedzieliśmy, że w sytuacji wychłodzenia funkcje życiowe są trudno wyczuwalne - powiedział młodszy inspektor Jacek Szostakiewicz, jeden ze strażników miejskich biorących udział w interwencji. - Szybko wzięliśmy defibrylator z radiowozu i podjęliśmy resuscytację.
Strażnicy miejscy przez ponad 20 minut, zmieniając się, prowadzili masaż serca, stosując się do komunikatów, wydawanych przez urządzenie. Natępnie na miejsce dotarło pogotowie ratunkowe.
- To były minuty, a wydawały się wiecznością - dodał drugi z funkcjonariuszy, który zmieniał się przy ratowanym.
Nieprzytomny mężczyzna został przetransportowany do ambulansu, a tam podłączono go do aparatury diagnostycznej i kontynuowano resuscytację z wykorzystaniem systemu mechanicznej kompresji klatki piersiowej.
Był w stanie głębokiej hipotermii
Jak podają służby, poszkodowany znajdował się w stanie głębokiej hipotermii - temperatura jego ciała wynosiła 26,5 stopnia Celsjusza.
Po kilkudziesięciu minutach około 40-letni mężczyzna został zabrany do szpitala. Tam zajęli się nim lekarze. Nie ma informacji o jego obecnym stanie.
Okoliczności tego dramatycznego zdarzenia będą wyjaśniane przez policjantów.
W warszawskiej straży miejskiej jest 140 funkcjonariuszy z uprawnieniami ratowniczymi. Od nieco ponad miesiąca wykorzystują w codziennej pracy 100 przenośnych defibrylatorów AED, zakupionych w ramach realizacji budżetu obywatelskiego. Do ich użycia przygotowywani są wszyscy funkcjonariusze w ramach realizowanych regularne szkoleń z pomocy przedmedycznej.
"Nie bądźmy obojętni na los drugiego człowieka"
Zima to czas, w którym osoby w kryzysie bezdomności, samotne i nietrzeźwe są szczególnie narażone na wychłodzenie.
Policjanci i strażnicy miejscy kontrolują miejsca, w których mogą szukać schronienia osoby w kryzysie bezdomności, takie jak pustostany, ogródki działkowe, altanki czy piwnice. Sprawdzają stan tych osób, oferują pomoc i proponują przewiezienie do ośrodków, gdzie można otrzymać ciepły posiłek, schronienie i bezpieczne warunki.
"Nie bądźmy obojętni na los drugiego człowieka. Jeśli zauważysz kogoś narażonego na wychłodzenie - leżącego na ławce, w nieogrzewanym pomieszczeniu czy pod wpływem alkoholu na mrozie - zareaguj natychmiast. Wystarczy jeden telefon na numer alarmowy 112, aby powiadomić służby. Każde zgłoszenie jest traktowane priorytetowo i natychmiast weryfikowane. Możesz też zgłosić miejsce przebywania osoby potrzebującej pomocy za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa - wybierz kategorię 'Osoba bezdomna wymagająca pomocy' i oznacz lokalizację na mapie" - przypominają policjanci.
Pamiętajmy również o starszych i samotnych sąsiadach. Warto sprawdzić, czy nie potrzebują wsparcia w codziennych sprawach, np. zakupach, lub powiadomić ośrodek pomocy społecznej.
Autorka/Autor: ag/gp
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Straż miejska