- Chciałbym podziękować wszystkim darczyńcom, którzy wsparli mnie w różny sposób materialnie i niematerialnie. A także pani dyrektor, wszystkim nauczycielom za przygotowanie szkoły, za to, że mogę czuć się tutaj pewnie i kontynuować edukację - powiedział Dominik podczas spotkania zorganizowanego w I LO im. M. Kopernika w Radomiu, do którego uczęszcza.
Pomagał kobiecie z wózkiem, gdy pociąg ruszył
W lutym Dominik uległ wypadkowi. Chłopak jechał z mamą pociągiem. Na stacji w Woli Bierwieckiej koło Radomia na chwilę wyszedł na peron, by pomóc przy wyniesieniu wózka z dzieckiem. Gdy chciał z powrotem wsiąść do wagonu, pociąg ruszył. Drzwi przycięły nastolatkowi rękę, chłopak wpadł między krawędź peronu a pudło pociągu.
- Widziałem tę panią pierwszy raz. Gdy zawołała o pomoc, nie mogłem odmówić. Pamiętam moment wystawiania wózka i moment przytrzaśnięcia drzwiami - wspomina Dominik.
Dominik przez prawie miesiąc po wypadku pozostawał w śpiączce farmakologicznej, a lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie walczyli o jego życie. Pod koniec kwietnia wrócił do domu, a od września kontynuuje naukę.
- Teraz czasami mam momenty, kiedy czuję się bardzo przytłoczony pewnymi sprawami. Ale próbuję temu zaradzić, przespać się z problemem, a następnego dnia jest już lepiej - mówi Dominik.
18-latek jest pod opieką Fundacji Podaruj Dobro, która nie tylko od razu po wypadku przeprowadziła zbiórkę pieniędzy, ale także zadbała o rehabilitację nastolatka i o zaopatrzenie go w nowoczesne protezy dłoni i jednej nogi.
"Dominik i jego rodzice emanują skromnością i dobrocią"
- Zastosowana technologia bioniczna dłoni to jedno z najnowocześniejszych rozwiązań, jakie jest stosowane na świecie, by osoba po wypadku mogła wrócić do samodzielności - podkreślił prezes Fundacji Podaruj Dobro Daniel Kocur.
Według niego zakup protez był możliwy dzięki wielomilionowemu wsparciu, z jakim spotkał się 18-latek.
- Już w pierwszej dobie zbiórki okazało się, że cała Polska jest z Dominikiem. Od razu zebraliśmy 1,3 miliona - powiedział Kocur.
Jak mówił, Polaków poruszyła nie tylko historia nastolatka, który uległ tragicznemu wypadkowi na kolei, ale także osobowość chłopca i jego rodziców. - Dominik jest po prostu wyjątkowym człowiekiem, zarówno on, jak i jego rodzice emanują skromnością, dobrocią i ludzie to czują, widzą i chcą pomagać - wskazał przedstawiciel Fundacji.
- Najważniejsze, że mamy siebie. Nie cofamy się myślami do wypadku. Dominik robi wielkie postępy. Dostał bioniczną protezę dłoni. Strasznie się cieszy. Będzie mu łatwiej - mówi pani Agnieszka, mama Dominika.
- Ta dłoń jeszcze nie jest moim towarzyszem przez 24 godziny. Ale zakładam ją w domu do codziennych czynności, do których potrzebuję dodatkowych palców - mówi Dominik.
- Na pewno dzięki tej dłoni łatwiej mi dbać o codzienną pielęgnację. Mam już dwie dłonie i mogę chwytać dwa przedmioty naraz - cieszy się Dominik.
Specjalnie zaprojektowane i dopasowane protezy kosztowały prawie milion złotych, z czego połowę kosztowała bioniczna proteza dłoni.
- Tak naprawdę przy pełnej integracji Dominika z tą dłonią nie będzie żadnych ograniczeń, czyli Dominik będzie mógł robić tak naprawdę wszystko, ale na to potrzeba trochę czasu - mówi Grzegorz Skrzeczek, protetyk i fizjoterapeuta.
Na czym polega ćwiczenie z dłonią bioniczną?
- To używanie tej dłoni do normalnych czynności, do przesiadania się z wózka, do zapinania zamka, do chwytania ołówka, do chwytania długopisu. To, co na co dzień każdy z nas wykonuje, ale my o tym nie musimy myśleć, Dominik musi zacząć myśleć teraz o tym, żeby na nowo w organizmie, w umyśle wytworzyć te procedury - tłumaczy Grzegorz Skrzeczek.
Kolej nadal jest jego największą pasją
Dyrektor I LO w Radomiu Agnieszka Ścieglińska zauważyła, że dzięki usunięciu barier architektonicznych w budynku szkoły, 18-latek może funkcjonować jak każdy inny uczeń, chociaż porusza się na wózku inwalidzkim. - Cały czas jest ambitny, tak jak był przed wypadkiem, bardzo dobrze się uczy, nie poddaje się, dąży do samodzielności, nie odpuszcza, mimo że musi znaleźć czas zarówno na rehabilitację, jak i naukę - wskazała dyrektorka.
Obecnie nastolatek przygotowuje się do matury. Zamierza też wystartować w olimpiadzie wiedzy o kolei. Zresztą - jak powiedział - mimo tego, co mu się przytrafiło, transport kolejowy nadal jest jego największą pasją, a w przyszłości chce się z tą branżą związać także zawodowo.
- Nie czuję żalu do kolei; jest cały czas w moim sercu i nadal staram się znaleźć czas, by wybrać się na dworzec, fotografować pociągi, obserwować ruch na stacji - powiedział Dominik.
Na przełomie czerwca i lipca przyszłego roku Dominik ma dostać protezę drugiej nogi. Będzie już wówczas po maturze i będzie mógł skupić się na nauce chodzenia i intensywnej rehabilitacji.
Ciężka praca Dominika
Od powrotu do domu Dominik ciężko pracuje. Chodzi przede wszystkim o rehabilitację, by wzmocnić mięśnie. Od miesiąca ćwiczy, by efektywnie wykorzystywać protezy, które docelowo mają go usamodzielniać.
- Patrząc na to, że trzy kończyny uległy potężnemu urazowi, wdrażamy ćwiczenia, które pomogą Dominikowi zmieniać pozycję ciała. Chodzi o naukę przesiadania się z łóżka na wózek i schodzenia z łóżka na podłogę oraz wstawania z pozycji leżącej z powrotem na wózek - mówi fizjoterapeuta Mateusz Golec.
Falami radiowymi niwelowane są też blizny.
- Chodzi o przyspieszenie gojenia tkanki i uelastycznienie - tłumaczy fizjoterapeuta.
Śledztwo i zarzuty dla kierownika pociągu
Prokuratura Okręgowa w Radomiu nadal prowadzi śledztwo w sprawie wypadku. Zarzuty usłyszał kierownik pociągu, który odpowiadał za skład. W ocenie śledczych nienależycie obserwował wymianę pasażerów i przedwcześnie nadał przez radiotelefon sygnał do odjazdu. Prokurator zastosował wobec Marcina W. dozór policji. 48-latek został też zawieszony w czynnościach służbowych. Grozi mu do ośmiu lat więzienia. Podejrzany przyznał się do winy i wyraził skruchę.