Niemieckie miasta zakazują publicznego grillowania

Grill
Ponad 1000 ofiar upałów we Francji tylko przez pięć dni. Materiał Angeliki Maj dla "Faktów o Świecie"
Źródło wideo: TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Upały pogorszyły sytuację pożarową w Niemczech. Z tego powodu niektóre miasta wprowadziły zakaz grillowania w miejscach publicznych, nawet w wyznaczonych do tego miejscach. Skwar stanowi spore wyzwanie także dla rolnictwa.

Fala upałów, która od początku tygodnia utrzymuje się nad Europą, daje się we znaki także Niemcom. W środę wieczorem Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) podała, że w środę najgoręcej było w miejscowości Nenning blisko granicy z Luksemburgiem i Francją - termometry pokazały tam 37,3 stopnia Celsjusza. Według prognoz w piątek istnieje ryzyko pobicia czerwcowego rekordu temperatury wynoszącego 39,6 st. C, ustanowionego w 2019 roku w Bernburgu w Saksonii-Anhalt.

>>> CZYTAJ TEŻ: "Pierwszy raz w historii TVN24 pokazujemy takie mapy"

Zakaz grillowania

Skwar i niewielkie opady sprzyjają rozprzestrzenianiu się ognia. Jak podał portal Tagesschau, z powodu wysokiego ryzyka pożarów lasów i zieleni kilka niemieckich miast wprowadziło zakaz grillowania w miejscach publicznych. Jest ono zabronione m.in. w Stuttgarcie, Frankfurcie nad Menem, Fryburgu Bryzgowijskim i Marburgu. Ograniczenia obejmują lasy, parki i tereny zielone, a w niektórych miastach także publiczne miejsca do grillowania.

Na ulice Frankfurtu nad Menem wyjechał specjalny Gorący Autobus, który pomaga schłodzić się osobom w kryzysie bezdomności. Pracownicy socjalni rozdają potrzebującym butelki z wodą, czapki, parasole, kremy z filtrem oraz mgiełki do chłodzenia skóry. Inicjatywa uruchamiana jest, gdy temperatura w mieście utrzymuje się powyżej 32 stopni Celsjusza przez co najmniej trzy dni z rzędu.

Problem dla rolnictwa

Fala upałów negatywnie wpływa także na niemieckie rolnictwo - wskazał portal. Prezes Głównego Związku Rolniczego Badenii, Bernhard Bolkart, powiedział nadawcy SWR, że "wiele pastwisk spaliło się wraz z korzeniami". - W tym roku nic już tam nie wyrośnie. W rezultacie zwierzęta pastwiskowe wymagają dodatkowego dokarmiania - dodał Bolkart.

Według informacji nadawcy niedobór wody w dolinie Renu powoduje, że zboża kiełkują zbyt wcześnie i mogą być sprzedawane wyłącznie jako pasza. Regionalne media podały, że rolnicy już teraz spodziewają się spadku plonów nawet o 40 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

>>> CZYTAJ TEŻ: Woda w rzece miała 26 stopni. Wprowadzono alarmy

Źródło: PAP, DWD, Stadt Frankfurt
Czytaj także: