Dynamiczna aura na północy kraju jest związana z niżem Bernadette, którego centrum znajduje się w okolicach obwodu królewieckiego. Silnie wieje między innymi w województwach zachodniopomorskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, gdzie obowiązują alarmy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
- Szczególnie województwo pomorskie do godziny 12-13 będzie narażone na ekstremalnie duże porywy wiatru, to znaczy około 100-110 kilometrów na godzinę - mówił w TVN24 synoptyk i prezenter pogody Tomasz Wasilewski.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Wiatr zrywał sygnał. "Warunki są niełatwe"
Sztorm i cofka na Bałtyku
Wasilewski dodał, że największe zagrożenie związane z wiatrem występuje na plażach, które są zalewane przez wzburzoną wodę. Na Bałtyku występuje także niebezpieczne zjawisko cofki, przez które woda z morza jest z powrotem wpychana do rzek, w górę biegu cieków. W efekcie może dojść do przekroczenia stanów alarmowych.
- Jeszcze pewnie przez kilka godzin po ustaniu tego największego sztormu problemy z cofką mogą się lokalnie zdarzać - ostrzegł synoptyk.
Silny wiatr łamie gałęzie oraz zrywa linie energetyczne. We wtorek z powodu niebezpiecznej aury prewencyjnie ewakuowano uczestników 15 obozów harcerskich w woj. pomorskim. O szczegółach przeczytasz tutaj.
Nietypowa aura o tej porze roku
Ekspert zaznaczył, że obecne warunki panujące na północy Polski są rzadkością o tej porze roku. Tak silny sztormowy wiatr pojawia się w tej części kraju jesienią, a nie w lipcu. - To jest ewenement. Przyznam się, że na lipcowej mapie takiego głębokiego niżu, który teraz ma w centrum 983 hektopaskale nad obwodem królewieckim, bardzo blisko Polski, nie widziałem od dawna - przyznał Wasilewski.
Prognozy wskazują, że niż Bernadette będzie stopniowo zanikał w kolejnych dniach. Wiatr będzie coraz słabszy (w porywach osiągnie prędkość do 60-70 km/h), ale pojawią się jeszcze opady deszczu.
- Ten niż przez dwa-trzy dni jeszcze będzie nam się w jakiś sposób dawać we znaki. Dzisiaj jest kulminacja, jeśli chodzi o te najgwałtowniejsze zjawiska - dodał ekspert.