W Australii pora zimowa trwa zwykle od czerwca do sierpnia. W tych miesiącach najzimniejszym miejscem są położone na południowym wschodzie kontynentu Alpy Australijskie. Tegoroczny lipiec jest jednak wyjątkowo ciepły. Jak podało australijskie Biuro Meteorologiczne, w miniony weekend temperatura maksymalna w stanach Nowa Południowa Walia oraz Wiktoria, gdzie leży to pasmo górskie, była wyższa nawet o 12 stopni Celsjusza od średniej.
>>> CZYTAJ TAKŻE: To może być największy pożar w historii kraju
Problemy dla narciarzy
Jak pisze brytyjski dziennik "The Guardian", ocieplenie negatywnie wpływa na ośrodki narciarskie w kraju. Dzienne i nocne rekordy temperatury odnotowano między innymi na górze Hotham i w resorcie Falls Creek. Z kolei w Thredbo, gdzie termometry pokazały 14 stopni Celsjusza, zanotowano nowy najgorętszy dzień lipca. Fala ciepła nastąpiła po trudnym początku sezonu, kiedy w wielu rejonach alpejskich wystąpiły sporadyczne opady śniegu, dlatego na stokach leży sztuczny biały puch.
Meteorolodzy twierdzą, że obecna pogoda na południowym wschodzie kraju jest związana ze zjawiskiem El Nino, które obecnie panuje w tropikalnej części Pacyfiku. Długoterminowe prognozy synoptyków wskazują na utrzymanie się suchych i ciepłych warunków, które nie będą sprzyjały występowaniu opadów śniegu. Z kolei klimatolodzy uważają, że postępujące globalne ocieplenie stworzy trudne warunki dla ośrodków narciarskich w Australii.
- Nie sądzę, żeby jakiekolwiek klimatolog był zaskoczony takimi wydarzeniami. To jest szokujące na swój sposób - powiedział dr Andrew Watkins, klimatolog z Climate Council.