Trzy osoby zaginęły po tym, jak rozprzestrzeniające się pożary buszu spaliły część gospodarstw domowych oraz otaczającą je roślinność w australijskim stanie Wiktoria - poinformowały władze. Jeden z pożarów, nieopodal miejscowości Longwood, strawił obszar ponad 35 tysięcy hektarów. Drugi, szalejący w pobliżu miejscowości Walwa, objął niemal 20 tysięcy hektarów.
Ogień strawił dziesiątki tysięcy hektarów ziemi
- Nic nie zostało. Wczoraj uciekłam. Zostałam z niczym. Mój mąż jest daleko, wszystkie jego ubrania tu zostały. Wszystko, co mieliśmy, przepadło - mówiła Ali McIvor, mieszkanka Longwood, pokazując pozostałości po swoim domu.
Pożary w Longwood i Walwa rozpoczęły się w środę w trakcie utrzymującej się fali intensywnych upałów na południu kraju. W tej pierwszej miejscowości szalejący ogień zniszczył domy, centrum społecznościowe oraz centralę telefoniczną. Prognozowany silny wiatr oraz temperatury sięgające 46 stopni Celsjusza znacząco utrudniały walkę z żywiołem.
"To jeden z najbardziej niebezpiecznych dni"
W piątek strażacy w Wiktorii nadal walczyli z pożarami. Z wielu miejsc można było dostrzec dym unoszący się nad drogami i lasami, a także płonące budynki. Premier Wiktorii Jacinta Allan przyznała, że piątek był w stanie jednym z najgorszych dni pod względem zagrożenia pożarowego od lat.
- To jeden z najbardziej niebezpiecznych dni pod względem rozprzestrzeniania się pożarów od lat. W ostatnich dniach, a zwłaszcza w nocy (z czwartku na piątek - red.) obserwowaliśmy, jak istniejąca aktywność pożarowa staje się bardziej ekstremalna, z pożarami tworzącymi lokalne warunki pogodowe w wielu miejscach na terenie stanu, błyskawicami wywołującymi nowe ogniska oraz prognozowanym silnym wiatrem - ostrzegała.
Autorka/Autor: jzb
Źródło: Reuters
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/JOEL CARRETT