Jak śnieg wpływa na suszę. "Jedna premia nie jest w stanie wyzerować długu"

Śnieg, potok
Co się stanie, jeśli nie zadbamy o sytuację hydrologiczną?
Źródło: TVN24
Obecna aura sprzyja walce z suszą hydrologiczną - mówią eksperci. Obfite opady śniegu przyczyniają się między innymi do uzupełnienia zasobów wód podziemnych. Jednak jeden zimowy epizod nie pozwoli w pełni poradzić sobie z problemem narastającym od wielu lat.

Od wielu dni w Polsce dominuje zimowa i mroźna aura. W wielu miejscach utrzymuje się gruba warstwa śniegu, która w kolejnych dniach może jeszcze się powiększyć. Takie warunki były rzadkością w Polsce w ostatnich latach. Eksperci zaznaczają, że śnieg jest bardzo potrzebny, ponieważ dzięki niemu między innymi odbudowują się zasoby wód podziemnych.

- W Polsce obieg wody jest mocno zależny od śniegu, który tworzy pewnego rodzaju rezerwę - mówi dr Sebastian Szklarek, ekohydrolog z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN pod auspicjami UNESCO i autor bloga "Świat Wody". Zdaniem eksperta w obliczu wieloletniego deficytu wód podziemnych w kraju potrzebujemy śnieżnych zim.

Pozytywny wpływ śniegu

W listopadzie zaczyna się nowy rok hydrologiczny - po okresie ciepłej pory letniej zasoby wód powinny się odtwarzać. Kluczową rolę odgrywa tu śnieg. Ekspert zaznacza, że biały puch tworzy "pierzynkę" na glebie, dzięki czemu ona nie przemarza za mocno i łatwiej jest jej przyjmować różne porcje wody - czy to w postaci opadów, czy topniejącego śniegu.

- Śnieg tworzy także pewną rezerwę, ponieważ może powoli topnieć i tym samym stopniowo wsiąkać do gruntu, odtwarzając zasoby wód podziemnych, a nie spływać szybko po powierzchni - mówi Szklarek. Dodaje, że śnieg jest dużo bardziej efektywnie przyjmowany przez cały krajobraz niż deszcz.

Im dłużej pokrywa śnieżna się utrzymuje i wolniej topnieje, tym lepiej. Mimo to - nawet w przypadku gwałtownej odwilży - woda ze śniegu i tak ucieka z krajobrazów wolniej niż deszcz. Ekohydrolog zaznacza też, że wiosenne roztopy wpływają na start wegetacji w sezonie wiosennym.

"Bilans wodny wpadł w spiralę zadłużenia"

Dla części osób obecna pogoda w Polsce może wydawać się "nietypowa" z uwagi na to, że zimy w ostatnich latach były łagodne. Sebastian Szklarek zaznacza jednak, że ten sezon "jest bliższy normalnym zimom - takim, jakich byśmy oczekiwali w naszym regionie".

- W ostatnich latach śnieg bywał rzadkością. W tym roku mamy już dłuższy epizod ze śniegiem, który wraz z dość mokrą jesienią stwarza szanse na odtworzenie się wód podziemnych i mniejsze ryzyko suszy wiosną czy latem. Choć oczywiście nie wiemy, co przyniosą kolejne tygodnie i miesiące - podkreśla ekohydrolog.

Deficyt wody w Polsce budował się latami, a w ostatnich dwóch najbardziej rozwinął się w północno-wschodniej Polsce. Widać to na mapach przygotowanych przez Państwowy Instytut Geologiczny, które pokazują, że w okresie od 1 do 31 stycznia 2026 r. prognozuje się wystąpienie niżówki hydrogeologicznej (okres, gdy poziom wód podziemnych obniża się do bardzo niskich wartości) w skali regionalnej w obrębie województw: podlaskiego, warmińsko-mazurskiego, mazowieckiego, lubelskiego, wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego, łódzkiego, świętokrzyskiego, podkarpackiego, zachodniopomorskiego. - To tak, jakbyśmy miesiąc w miesiąc mieli coraz większy dług, którego jedna premia nie jest w stanie wyzerować. Można rzec, że bilans wodny w Polsce wpadł w spiralę zadłużenia przez rosnące temperatury, nierównomierne opady i brak szeroko rozumianej retencji - zaznacza dr Sebastian Szklarek.

Czytaj także: