Opady marznące przechodzą od środy nad Polską, pozostawiając za sobą cienką warstwę lodu na jezdniach i chodnikach. Gołoledź przeszkadza nie tylko kierowcom i pieszym zmuszonym do poruszania się po śliskiej nawierzchni - to także problem między innymi dla producentów aut, naukowców czy urbanistów. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku.
Cienki, przezroczysty, niebezpieczny
Gołoledź najczęściej powstaje podczas ocieplenia po okresie mroźnej pogody. Temperatura jest na tyle wysoka, by zamiast śniegu padał deszcz lub mżawka, ale grunt pozostaje zimny. Gdy kropelki wody spadają na przemarzniętą ziemię, tworzą warstwę przejrzystego lodu. Do gołoledzi może także dochodzić wskutek nocnego zamarzania śniegu, który zdążył stopnieć w dzień.
Niebezpieczeństwo związane z gołoledzią najlepiej opisuje jej angielska nazwa - "black ice" czyli "czarny lód", trudny do zauważenia na asfalcie. Większość lodu osadzającego się na ulicach ma białawy kolor, który nadają mu uwięzione w środku pęcherzyki powietrza. Gołoledź zamarza w cienkich i płaskich warstwach, właściwie bez uwięzionego powietrza, przez co na pierwszy rzut oka może wydawać się niewidoczna.
Do gołoledzi dość rzadko dochodzi podczas siarczystego mrozu - do jej powstania niezbędna jest woda w stanie ciekłym. Warto pamiętać o tym, gdy w zimowy poranek termometr w samochodzie wskazuje temperaturę powyżej zera. Blisko przy gruncie może utrzymywać się ona "na minusie", szczególnie na zacienionych odcinkach dróg.
Gołoledź lubi utrzymywać się także na mostach i wiaduktach. Są one otoczone przez powietrze ze wszystkich stron, więc w przypadku spadku temperatury poniżej zera ich powierzchnia schładza się szybciej niż w przypadku normalnych dróg, które są izolowane przez podłoże.
Gołoledź - jak sobie z nią radzić?
"Czarny lód" jest trudny do zauważenia, ale nie niemożliwy. Podczas jazdy powinniśmy zwracać uwagę na obszary, które wydają się nieco bardziej błyszczące lub mokre niż otaczająca nawierzchnia. W nocy mogą one nieco inaczej odbijać nasze światła. Najlepszym sposobem na jazdę podczas gołoledzi jest jednak zwolnienie, zachowanie dużej odległości między samochodami i pełne skupienie na prowadzeniu auta.
Nie zapominajmy także o odpowiednim przygotowaniu. Przed wyjechaniem na potencjalnie śliskie drogi sprawdźmy ciśnienie w oponach i stan ogumienia. Zaplanujmy także trasę, w miarę możliwości korzystając z głównych, najczęściej posypywanych dróg.
Gołoledź stanowi wyzwanie dla projektantów systemów wspomagających kierowców, szczególnie tych ukierunkowanych na jazdę autonomiczną. Część pomysłów na rozwiązanie lodowego problemu trafiła ostatecznie do czasopism naukowych. Badacze z Narodowego Instytutu Technologii Kumoh w 2026 roku opublikowali na łamach "ICT Express" analizę modelu sztucznej inteligencji, który potrafiłaby rozpoznawać gołoledź, wykorzystując jedynie dane z kamerek pokładowych.
W 2021 roku Jinhwan Jang z Koreańskiego Instytutu Inżynierii i Budownictwa opracował natomiast metodę oceny śliskości nawierzchni za pomocą danych z tachografów cyfrowych - urządzeń rejestrujących parametry pojazdu i sposób pracy kierowcy. Według badania opublikowanego na łamach "Transportation Research Interdisciplinary Perspectives", analizujący dane model matematyczny potrafił rozpoznawać trudne warunki drogowe z dokładnością powyżej 98 procent.
Autorka/Autor: Agnieszka Stradecka
Źródło: National Geographic, ICT Express, TRIP, tvnmeteo.pl