W czwartek nad krajem wędruje strefa opadów marznących, przynosząca lokalnie niebezpieczną gołoledź. W części kraju w mocy są ostrzeżenia drugiego stopnia przed opadami marznącymi.
"Ostrzegali, ale jednak człowiek zaskoczony"
Według informacji podanych przez przedstawicieli dolnośląskiej Policji, najtrudniejsze warunki panowały w południowej i centralnej części Dolnego Śląska. W okresie od wieczora do poranka następnego dnia funkcjonariusze średnio przeprowadzają 20-30 interwencji związanych z kolizjami drogowymi, ale na przełomie środy i czwartku było ich prawie 80.
O tym, jaka ślizgawica występowała we Wrocławiu, opowiadała reporterka TVN24 Olga Mildyn. W czwartek rano operator TVN24 Maciej Cepin musiał pomóc kobiecie, która przez lód na drodze nie mogła wyjechać z bocznej uliczki. Lodowe warunki dawały się także pieszym.
- Szura się, jak jazda na nartach - opowiadał jeden z mieszkańców Wrocławia. - Zapowiadali, ostrzegali, ale jednak człowiek zaskoczony, takich zim nie było - dodawał.
- Chyba nie byliśmy przygotowani. W całej Polsce jest oblodzenie, we Wrocławiu zawsze było ciepło, więc nawet nie przyszło na myśl, że może być tak ślisko jak gdzie indziej - dodała inna z mieszkanek.
Gołoledź w Polsce. Niebezpieczeństwo dla kierowców
Przez ślizgawicę niebezpiecznie jest nie tylko na chodnikach. Na drodze ekspresowej S5 w okolicach Trzebnicy doszło do wypadku. Jak przekazał reporter TVN24 Paweł Popkowski, w czwartek rano kierowca busa uderzył w bariery energochłonne, dachował i wypadł z drogi. Pojazdem jechały dwie osoby, którym udzielona została pomoc medyczna. Po południu ruch na S5 został przywrócony. Przyczyna wypadku nie została jeszcze ustalona, ale rano nawierzchnia była w tym miejscu pokryta lodem.
Autorka/Autor: Agnieszka Stradecka
Źródło: TVN24, tvnmeteo.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24