Obecnie gruba warstwa śniegu otula większość terytorium kraju. Daje to nadzieję na lepszy bilans wodny. Profesor Paweł Rowiński, hydrolog i dyrektor Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk, podkreśla korzyści obecnej pogody dla przeciwdziałania suszy.
Korzyści wynikające z nieustępującej pokrywy śnieżnej
Utrzymująca się gruba pokrywa śniegu to korzystne zjawisko w obliczu wieloletnich zmagań Polski z suszami - ocenił prof. Rowiński. Według prognozy naukowca, po raz pierwszy od dawna nie będzie alarmu zagrożenia suszą hydrologiczną na początku wiosny.
- Oczywiście początek roku jeszcze nie świadczy o tym, jak przebiegnie kolejnych jedenaście miesięcy, ale myślę, że wejście w sezon wiosenny będzie dużo lepsze niż w ubiegłych latach - wskazał hydrolog i dyrektor Instytutu Geofizyki PAN.
- Zapowiada się pierwszy rok od lat, w którym nie powinniśmy wszczynać alarmu zagrożenia suszą hydrologiczną na początku wiosny - prognozuje prof. Rowiński.
Możliwe podtopienia
Na początku bieżącego tygodnia temperatura w całym kraju była ujemna, sięgająca nawet -20 stopni Celsjusza. Jednak, jak wskazał naukowiec, temperatura wzrośnie dość gwałtownie. Nocą osiągnie nawet dodatnie wartości. IMGW również zapowiedział ocieplenie do 7-8 stopni Celsjusza w niektórych miejscach.
W związku z tym nastąpi gwałtowne topnienie - mogą więc wystąpić lokalne problemy z podtopieniami, a może nawet z zalaniami.
- W takich warunkach mogą też występować lokalne podtopienia wynikające z samego topnienia śniegu - tam, gdzie zalega go bardzo dużo, a infrastruktura nie jest odpowiednio przystosowana - wskazał hydrolog.
Roztopy. Taki scenariusz "byłby wymarzony"
Hydrolog opisał dwa scenariusze roztopów.
- Jeśli będziemy mieli powolne roztopy, czyli nastąpi klasyczne przedwiośnie z temperaturą na minusie w nocy, ale lekko na plusie w ciągu dnia, to topnienie będzie następowało wolno. Właściwie byłby to wymarzony scenariusz, kiedy gleba zostanie odpowiednio nawilgocona i deficyty wód gruntowych, z którymi zawsze wchodzimy w nowy sezon, będą dużo mniejsze albo nie będzie ich w ogóle - tłumaczył prof. Rowiński.
Drugi scenariusz wskazuje na sytuację, gdy w obliczu gwałtownego wzrostu temperatury dochodzi do powstawania zatorów lodowych lub śryżowych, które blokują przepływ rzek i powodują szybkie podnoszenie się poziomu wody. Ryzyko takich zjawisk występuje lokalnie, m.in. na Żuławach.
We wtorek rano IMGW poinformował, że na przeważającym obszarze kraju stany wód utrzymują się w strefie niskiej lub średniej, a wysokie stany notowane są jedynie lokalnie.
Opracowała Julia Zalewska-Biziuk
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Michał Zieliński/PAP