Antyrządowe protesty w Rumunii

Antyrządowe protesty w Rumunii

Tysiące Rumunów wyszły w niedzielę, 27 dzień z rzędu, na ulice Bukaresztu, by zaprotestować przeciwko centrolewicowemu rządowi. Uczestnicy manifestacji ustawili się w kształt flagi UE, wyrażając w ten sposób swe poparcie dla Wspólnoty Europejskiej i jej wartości.

Premier Rumunii Sorin Grindeanu nominował byłego sędziego Tudorela Toadera na urząd ministra sprawiedliwości. Poprzedni minister ustąpił w rezultacie skandalu, jakim było złagodzenie przez rząd przepisów antykorupcyjnych.

Senat Rumunii jednomyślnie opowiedział się za odrzuceniem kontrowersyjnego rozporządzenia wprowadzającego zmiany w kodeksie karnym, łagodzące m.in. kary za korupcję. Wywołało ono w kraju masowe protesty i doprowadziło do kryzysu w rządzie.

Socjaldemokratyczny rząd Rumunii przetrwał w środę zgodnie z przewidywaniem głosowanie nad wnioskiem o wotum nieufności zainicjowane przez opozycję po masowych protestach Rumunów, które zmusiły gabinet do wycofania się z kontrowersyjnego rozporządzenia.

Uczestnicy niedzielnej demonstracji w rumuńskiej stolicy domagali się rozliczenia władz z korupcji mimo uchylenia przez rząd kontrowersyjnego rozporządzenia, które miało to utrudnić. Skandowano: "Wy złodzieje!" i "Odejdźcie!".

Dziesiątki tysięcy osób wzięły udział w niedzielę w marszach w kilkunastu miastach Rumunii. Protestowali przeciwko zamiarom rządu, który chce ogłosić amnestię dla tysięcy więźniów. Zdaniem krytyków tych planów mogą one zniweczyć postępy w walce z korupcją.

Rumuni wyszli na ulice by zaprotestować przeciwko rządowemu planowi złagodzenia kar dla łapówkarzy. Obywatele mają dość wymieniania swojego kraju jako jednego z największą korupcją w UE. - To nie ma nic wspólnego z dobrem kraju, chodzi tylko o Partię Socjaldemokratyczną i jej sponsorów - mówi jeden z protestujących. Nowe władze argumentują z kolei, że chcą rozładować przepełnione więzienia i wypuścić tych, którzy mogą być ukarani w inni sposób. Materiał z programu "24 Godziny" w TVN24 BiS.