W czasie przygotowań do wakacyjnego wyjazdu 2-letnia dziewczynka niezauważona wyszła z domu i wsiadła do samochodu stojącego w garażu.
Dopiero po chwili rodzice zorientowali się, że dziecko zniknęło. Z palącego się już samochodu wyciągnął ją ojciec.
Pogotowie, które zjawiło się na miejscu po kilku minutach, zabrało dziecko do Szpitala Wojewódzkiego w Łomży. Tam zapadła decyzja o przetransportowaniu go śmigłowcem do Warszawy. Jego stan lekarze określają jako poważny.
Zaprószyła ogień
Z ustaleń policji wynika, że dziewczynka prawdopodobnie sama zaprószyła ogień.
Do podobnego wypadku doszło zaledwie dwa dni temu pod Warszawą. W Komoroweie w gminie Kampinos także poważnym poparzeniom uległą 2-latka, samotnie za zgodą rodziców bwiąca się w zaparkowanym samochodzie. Według lekarzy jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale czekają ją poważne zabiegi i długa rehabilitacja.
Źródło: 4lomza.pl, tvn24.pl