Ziobro na konwencji już z funkcjonariuszami BOR

 
Zbigniew Ziobro jednak przyjął ochronę BOR
Źródło zdj. gł.: EastNews
Zbigniew Ziobro zmienia zdanie i przyjmuje ochronę BOR. W tej sprawie rozmawiał wczoraj z szefem Biura gen. Marianem Janickim. - Generał Janicki kategorycznie stwierdził, że ma wiedzę, z której wynika, iż zagrożenie jest bardzo realne – powiedział tvn24.pl Ziobro. Później na krakowskiej konwencji PiS pojawił się już z ochroną.

- Powiedziałem, że nie jestem gotowy przyjąć ochrony, jeżeli jest ona podyktowana względami politycznymi bądź ogólnej prewencji, na wszelki wypadek - powiedział portalowi tvn24.pl Ziobro.

Wiceprezes PiS twierdzi, że szef BOR dał mu jednak "oficerskie słowo", że decyzja nie ma nic wspólnego z polityką. Ziobro przyznaje, że miał takie wątpliwości po tym, gdy BOR zaproponował ochronę Leszkowi Millerowi (SLD) i Stefanowi Niesiołowskiemu (PO).

Były minister sprawiedliwości dodaje, że przyjmując ochronę przed wszystkim kierował się dobrem swoich współpracowników oraz osób, z którymi się spotyka, którzy też mogą być narażeni na niebezpieczeństwo. - Dlatego też zdecydowałem się podporządkować decyzji ministra Jerzego Millera - zaznaczył.

"Co by było, gdybym odmówił?"

W sobotę Ziobro uczestniczył w samorządowej konwencji wyborczej swej partii w Krakowie. Pojawił się na niej już z funkcjonariuszami BOR. Ziobro w rozmowie z dziennikarzami podkreślał, że zgoda na ochronę była dla niego decyzją trudną i krępującą m.in. ze względu na ograniczenie prywatności. - Ale zadałem sobie pytanie, co by było gdybym odmówił. Gdyby coś stało się któremuś z moich współpracowników byłbym oskarżony, i chyba zasadnie, o nieodpowiedzialną i beztroską decyzję - mówił Ziobro.

- Po wydarzeniach w Łodzi obawiam się tylko, że została przełamana pewna granica psychologiczna. W USA zaobserwowano, że od kiedy w szkołach znalazł się strzelec, który wystrzelał uczniów, od tego czasu systematycznie takie zdarzenia się powtarzają. Jeżeli coś gdzieś stanie się w przestrzeni publicznej, to jest udeptanie ścieżki pokazującej, że tak można postąpić - mówił Ziobro.

"Nie ma szczerego bicia się w piersi"

Przemawiając podczas konwencji wiceprezes PiS mówił, że gdyby po tragedii w Łodzi zrezygnowano z organizacji tego spotkania "byłoby to poniekąd zwycięstwo mordercy", poniekąd zwycięstwo tych wszystkich, którzy tworzyli w Polsce, klimat, atmosferę do narastającej agresji, wręcz przemocy".

Ziobro stwierdził - zaznaczając, że nie wymieni nazwiska polityka o którym mówi - że jeszcze niedawno poseł z Lublina i do niedawna wiceszef klubu parlamentarnego partii rządzącej, wzywał do zastrzelenia Jarosława Kaczyńskiego. - Mówił to bez cienia wstydu - powiedział Ziobro. Dodał, że nadal nie widać u tego polityka i wśród wielu jego kolegów wstydu ani zastanowienia. - Nie ma szczerego bicia się we własne piersi, ale chęć bicia w piersi cudze - powiedział wiceprezes PiS.

"My nie mamy mediów"

Podkreślił, że zabójca Marka Rosiaka nie znał polityków PiS, nie spotkał Jarosława Kaczyńskiego ani Jacka Kurskiego, a Rosiak zginął, bo w biurze PiS nie było akurat nikogo bardziej znanego. Morderca - jak mówił Ziobro - znał tylko medialne wizerunki działaczy PiS. - My nie mamy mediów, nie mamy większości w mediach i nie mamy możliwości, aby odkłamywać ten zakłamywany obraz - powiedział Ziobro.

- Ta skala narastającej agresji, kampania obelg, która była jakże długo i systematycznie prowadzona także przeciwko ś.p. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, przynosi swoje straszne owoce, śmierć - mówił Ziobro. - Mam nadzieję, że to straszne wydarzenie przyniesie otrzeźwienie, doprowadzi do szczerych wniosków, a nie tylko pustych gestów, za którymi nie będzie szła prawdziwa wola zmiany - powiedział Ziobro.

Dodał, że wiele osób stara się zapominać i rozmywać, że było to biuro konkretnej partii. - Nie możemy dać się zastraszyć, nie możemy ulec przemocy. Musimy się spotykać - mówił Ziobro. - Ale musimy też pamiętać, kto doprowadził do takiej skali agresji, aprobaty dla przemocy w polityce, przemocy słownej, od której już krok do przemocy fizycznej" - powiedział Ziobro. "Nie damy się zakrzyczeć i nie pozwolimy tego zakłamać, kto zginął i dlaczego" - podkreślił.

Politycy z listy pod ochroną BOR

Szef BOR nie podał szczegółów dotyczących przyznania Ziobrze ochrony. Są one objęte tajemnicą śledztwa.

W czwartek prokuratura w Łodzi poinformowała, że przy Ryszardzie C. znaleziono "oświadczenie", z nazwiskami kilku polityków. Ryszard C. został zatrzymany pod zarzutem zabójstwa asystenta posła Marka Rosiaka i usiłowania zabójstwa Pawła Kowalskiego w łódzkim biurze PiS.

BOR zaproponował ochronę także Jackowi Kurskiemu, Stefanowi Niesiołowskiemu, Leszkowi Millerowi i Grzegorzowi Napieralskiemu.

CZYTAJ RAPORT - MORD W BIURZE PIS

Źródło: tvn24.pl, PAP

Czytaj także: