Zdaniem Kalisza, szef CBA zastawił na Donalda Tuska pułapkę. Polegała ona na przekazaniu premierowi materiałów operacyjnych. – Tusk cokolwiek by po tym nie zrobił, narażał się na ujawnienie tajemnicy śledztwa – powiedział Kalisz.
Jego zdaniem główni bohaterowie afery (Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki) powinni jednak zapłacić za udział w niej polityczną cenę. - Jestem przekonany, że premier powinien odwołać z funkcji Drzewieckiego, bo co do dalszych losów Chlebowskiego już chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości. To, co było w relacji między nimi a biznesmenami, było kompromitujące z punktu widzenia standardów, jakie powinny obowiązywać w Polsce – powiedział poseł SLD.
- Jeśli premier tego nie zrobi, to wykaże się brakiem odwagi - dodał Kalisz.
Tusk do dymisji
Marek Jurek powiedział natomiast, że niedopuszczalne jego zdaniem jest, że Donald Tusk dopuszcza do sytuacji, w której "lider większości parlamentarnej w Polsce, który odbiera telefony od biznesmenów, którzy mówią jak ustawić ustawę hazardową i którzy rzucają mięsem do tego lidera". – Czekam na inicjatywę uczciwych ludzi w Platformie, którzy nie zgadzają się na takie praktyki w polskim życiu politycznym – powiedział polityk.
Drzewiecki bardzo ważny
Na zarzuty Jurka odpowiedział Stefa Niesiołowski. - Nie ma żadnego powodu, by premier się podał do dymisji. Tam nie ma przestępstwa i nie zostało złamane prawo – powiedział marszałek Sejmu. Dodał także, że ma nadzieję, iż Tusk nie ulegnie sugestiom i nie odwoła ministra Drzewickiego. – To bardzo ważny minister w tym rządzie – ocenił Niesiołowski.
Decyzję o ewentualnym odwołaniu ministra sportu Donald Tusk podejmie we wtorek.
Rozbieżne intencje
- Klasa polityczna ma problem – powiedział z kolei Eugeniusz Kłopotek z PSL. - Opinia publiczna widzi, że z jakością życia publicznego nie jest dobrze – ocenił polityk. Powiedział również, że dla niego tłumaczenia Drzewieckiego przedstawione na konferencji prasowej nie były przekonywujące. Minister mówił dziennikarzom, że co prawda podpisał pismo, które dotyczyło wycofanie z projektu ustawy o grach hazardowych tzw. dopłat, ale nie widział czego dokładnie dotyczył artykuł 47a., który miał być z tej ustawy wycofany. Drzewiecki powiedział również, że jego intencją nie było zmienianie ustawy, a jedynie wskazanie ministerstwu finansów, że resort sportu "nie ma tytułu do pobierania środków finansowych z dopłat do hazardu". – Drzewicki mnie nie przekonał, bo nie może być tak, że jego intencje były inne niż te zawarte w piśmie – ocenił Kłopotek.
Poparcie biznesu
- Ja się nie dziwię, że PO chciała się wycofać z dotacji dla partii – powiedział szef BBN Mariusz Szczygło. – Mając takie poparcie ze strony biznesu wcale mnie nie dziwi taka inicjatywa – dodał Szczygło. Powiedział również, że w jego opinii premier od momentu otrzymania materiałów od CBA nie powinien o tej sprawie z nikim rozmawiać. – Tak, to akurat prawda – przytaknął mu Ryszard Kalisz.
CZYTAJ RAPORT SPECJALNY DOTYCZĄCY AFERY HAZARDOWEJ
Źródło: TVN24, PAP