PSL o aferach: Nie dajmy się zwariować

Piechociński: Za wcześnie rostrzygać, czy mamy do czynienia z aferą stoczniową czy też nie
Piechociński: Za wcześnie rostrzygać, czy mamy do czynienia z aferą stoczniową czy też nie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Coś niedobrego dzieje się w polskiej demokracji i polityce. Ze zbytnią łatwością rzuca się oskarżenia - powiedział w TVN24 Janusz Piechociński z PSL, komentując afery obciążające polityków koalicyjnej PO. I zaapelował: - Nie dajmy się zwariować, na zimno analizujmy fakty.

Po ujawnieniu afery hazardowej, w której przewijają się nazwiska czołowych polityków PO: Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego, CBA znów ostrzega, że mogło dojść do zagrozenia "ekonomicznych interesów państwa". Tym razem zamiast podejrzeń o nielegalny lobbing są podejrzenia dotyczące nieprawidłowości przy prywatyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. W tym kontekście wymienia się nazwiska ministra skarbu Aleksandra Grada i byłego już wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda.

Zdaniem Piechocińskiego, za wcześnie przesądzać, czy mamy do czynienia z aferą stoczniową, czy też nie. - W tej chwili mamy następny odcinek pod tytułem afera i znów nic nie wiadomo. Ale politycy (opozycji - red.) już przewracają oczami, bo wiedzą, że coś jest na rzeczy, inni (PO - red.) że afery nie ma - stwierdził Piechociński.

"Mamy polityczną wojnę"

Polityk PSL nie ma wątpliwości, że w tej chwili w polskiej polityce trwa wojna. - W jej ramach umacnia się dwa przesłania kierowane do obywateli: z jednej strony PiS-u, że oto korupcji w Polsce nie da się zwalczać skutecznie bez PiS-u i Mariusza Kamińskiego. I z drugiej strony PO, że skonstruowanie nie tak dawno służby (CBA - red.) mogą stanowić zagrożenie dla Polski - powiedział Piechociński.

I podkreślił: - To jest powrót do języka i starcia politycznego z 2005 r. czy 2007 r.

Sprawy dla prokuratury

Polityk PSL liczy jednak na zdrowy rozsądek społeczeństwa. - Apeluję do Polaków, żeby nie byli wyznawcami prawd, ale żeby byli obywatelami, którzy analizują z zimną konsekwencją czyny i fakty poszczególnych polityków - powiedział Piechociński.

Dopytywany, dlaczego PSL zachowuje aż taką powściągliwość w ocenie materiałów CBA ws. afery hazardowej i stoczniowej, stwierdził, że on sam nie unika wywiadów, bo ostatnio udzielił ich chyba 200, a to o 199 za dużo.

Jednocześnie podkreślił, że według PSL najlepiej jest, gdy takimi sprawami zajmują się instytucje państwa - prokuratura czy komisja śledcza.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: