"Osoba, która nie stała przy łóżku pacjenta, nie ma nigdy prawa wypowiadać się na temat naszej pracy"

TVN24 | Polska

Autor:
js/kg
Źródło:
TVN24
"Osoba, która nie stała przy łóżku pacjenta, nie ma nigdy prawa wypowiadać się na temat naszej pracy"TVN24
wideo 2/36
TVN24"Osoba, która nie stała przy łóżku pacjenta, nie ma nigdy prawa wypowiadać się na temat naszej pracy"

Pracuję na takim oddziale, gdzie trafiają pacjenci z koronawirusem w najgorszym momencie, kiedy ich życie jest naprawdę w krytycznym stanie zazwyczaj. Mimo tego, że mamy mniej dyżurów, bo są 24-godzinne, doszło sporo nadgodzin, bo pracy jest bardzo dużo - mówiła w TVN24 Anna Gąsior, pielęgniarka pracująca na oddziale intensywnej terapii. Odniosła się także do słów między innymi wicepremiera Jacka Sasina. - Nigdy osoba, która nie stała przy łóżku pacjenta, która nie walczyła o jego życie, właśnie na takim ciężkim dyżurze, nie brała udziału w reanimacji, nie ma prawa wypowiadać się na temat naszej pracy - podkreśliła.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek o 7705 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Resort przekazał też informację o śmierci 132 osób, u których stwierdzono infekcję SARS-CoV-2. Łącznie w Polsce koronawirusa potwierdzono u 157 608 osób, spośród których 3440 zmarło.

"To bardzo ciężkie dyżury"

O pracy na oddziale intensywnej terapii z pacjentami chorymi na COVID-19 mówiła na antenie TVN24 pielęgniarka Anna Gąsior.

Powiedziała, że ostatni 24-godzinny dyżur miała dwa dni temu. Dodała, że są "bardzo ciężkie".

- Nasze dyżury już nie są 12-godzinne, tylko większość z nas zdecydowała się na dyżury 24-godzinne, dlatego że dzięki temu ograniczamy rotację, przemieszczanie się personelu. I w razie gdyby którakolwiek z nas, personelu pielęgniarskiego, zachorowała, ona nie ma wtedy kontaktu z tak wieloma osobami, bo liczba dyżurów się zmniejszyła dwukrotnie i jest mniejsze prawdopodobieństwo, że przez to zakażenie zamknie się nasz cały oddział - wyjaśniła.

- Mimo tego, że mamy tych dyżurów mniej, bo są 24-godzinne, doszło sporo nadgodzin, bo pracy jest bardzo dużo – podkreśliła.

Dodała, że "bez tych nadgodzin, które bierze personel, w tym momencie nie udałoby nam się zapewnić odpowiedniego poziomu opieki dla naszych pacjentów, którzy są w najcięższych stanach".

- Ja pracuję na takim oddziale, gdzie trafiają pacjenci z koronawirusem w najgorszym momencie, kiedy ich życie jest naprawdę w krytycznym stanie zazwyczaj – powiedziała Gąsior.

Pielęgniarka: bez nadgodzin nie udałoby nam się zapewnić odpowiedniego poziomu opieki dla naszych pacjentówTVN24

"Przez cały dyżur nosimy maseczki"

- Przez cały dyżur nosimy maseczki chirurgiczne z małymi przerwami na te momenty, kiedy wchodzimy na salę, ubieramy na siebie kombinezon. Jeżeli jesteśmy przeziębieni, nie przychodzimy do pracy i bardzo się obserwujemy pod tym względem. To właśnie są takie, myślę, główne zmiany, które zaszły – mówiła.

"Jestem bezsilna"

Pytana, co czuje, jak słyszy słowa polityków, że powinna się starać jeszcze bardziej, przyznała, że "jest bezsilna, bo to jest przykre".

- Nigdy osoba, która nie stała przy łóżku pacjenta, która nie walczyła o jego życie, właśnie na takim ciężkim dyżurze, nie brała udziału w reanimacji, nie ma prawa wypowiadać się na temat naszej pracy. Nie ma prawa zarzucać nam braku zaangażowania – powiedziała.

- To jest cios w stronę medyków, medyków takich jak ja i wielu innych, ratowników, pielęgniarek, lekarzy, którzy od marca cały czas walczą o życie pacjentów, pacjentów właśnie w takich ciężkich stanach – oceniła.

Wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin mówił we wtorek w Polskim Radiu, że "problemem jest chociażby zaangażowanie personelu medycznego, lekarzy". - Niestety występuje taki problem jak brak woli części środowiska lekarskiego - chcę to podkreślić wyraźnie, części. Oczywiście bardzo wielu lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego z wielkim poświęceniem wykonuje swoje obowiązki, ale część tych obowiązków wykonywać nie chce - dodał.

Autor:js/kg

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Leszek Szymański/PAP

Tagi:
Raporty: