"Bez prezydenta byłoby 100 proc. sukcesu

Sikorski: łyżka dziegciu w beczce miodu
Sikorski: łyżka dziegciu w beczce miodu
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
- Gdyby prezydent nie poleciał do Brukseli, mielibyśmy 100 procent sukcesu. A tak mamy beczkę miodu z łyżką dziegciu – stwierdził w „Kropce nad i” Radosław Sikorski. Szef MSZ przyznał jednak, że nie jest dumny z przepychanek wokół składu polskiej delegacji.

Według Sikorskiego miodem jest wszystko co na szczycie ustalono. Natomiast łyżką dziegciu "niekonwencjonalny dodatek do rządowej delegacji" - Czy ma pan na myśli prezydenta? - dopytywała dziennikarka. Sikorski nie odpowiedział wprost. - Niekonwencjonalna część polskiej grupy w Brukseli. Ta eskapada nie była potrzebna, bo wszystko osiągnęła delegacja rządowa - uciął minister.

"Nie jesteśmy dumni z konfliktu z prezydentem"

Szef polskiej dyplomacji przyznał, że szeroko komentowany w polskich i europejskich mediach konflikt o wyjazd do Brukseli nie był potrzebny – Zgadzam się, że to nie wyglądało dobrze i nie jesteśmy z tego dumni. To były najbardziej stresujące dwa dni od objęcia urzędu – zdradził Sikorski.

Minister wyjaśnił, że w konflikcie z prezydentem rząd przyjął zasadę „bezwzględnego stosowania się do reguł i procedur” i dlatego też odmówił prezydentowi udostępnienia samolotu. Zamierza też stosować się do niej w przyszłości.

"Żadnych przepustek dla ludzi prezydenta nie było"

Pytany o przepustki dla Michała Kamińskiego i Piotra Kownackiego (o ich zablokowanie Kancelaria Prezydenta oskarżyła szefa MSZ), Sikorski zaprzeczył, aby kiedykolwiek istniały. - Liczę, że ktoś mnie za to przeprosi. Bo przez cały dzień trąbiono, że są jakieś przepustki dla współpracowników prezydenta, a ich nie było. Potwierdził to sekretariat Rady Europejskiej. Trzymajmy się twardych faktów – apelował Sikorski. Jak dodał, „na jego prośbę” Lech Kaczyński był traktowany na specjalnych zasadach.

"Odzyskaliśmy weto"

Według ministra do jej osiągnięć należy przede wszystkim wynegocjowanie pakietu klimatycznego. - Osiągnęliśmy wielki sukces, zmusiliśmy resztę UE i KE d poważnego potraktowania naszych postulatów w sprawie, która niesie olbrzymie konsekwencje finansowe. Odzyskaliśmy weto - broń, którą prezydent oddał rok temu – punktował.

Sikorski podkreślił, że bez interwencji Warszawy dyskusja o pakiecie klimatycznym mogła zostać przeniesiona na szczebel rad ministerialnych, gdzie decyzje zapadają większością głosów. - A gdybyśmy przegrali takie głosowanie, Polska mogłaby zapłacić większość ceny za wyśrubowane standardy klimatyczne UE – wyjaśnił.

Traktat? Wierzę w Sarkozy'ego

Zdaniem ministra przesunięcie dyskusji o pakiecie i możliwość weta, które otrzymała Polska to „koronkowa rozgrywka” rządu. – Efekt setek rozmów, tysięcy maili, kuluarowych narad. Premier osobiście do ostatniej chwili rozmawiał z przewodniczącym Barroso i prezydentem Sarkozym – chwalił Sikorski. Jak dodał, gdyby nie konflikt z prezydentem, szczyt można by uznać za stuprocentowy sukces Polski.

Pytany o Traktat Lizboński, do którego podpisania będzie w grudniu w Juracie przekonywał Lecha Kaczyńskiego Nicolas Sarkozy, minister stwierdził: - Wierzę w zdolności perswazyjne prezydenta Francji.

kaw//mat

czytaj także w onet.pl

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: