"Będziemy pod lupą"

"Oczy będą zwrócone na Polskę. Będziemy pod lupą"
"Oczy będą zwrócone na Polskę. Będziemy pod lupą"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Prezydencja Polski w Unii Europejskiej to nie tylko szanse, ale też ryzyko - uważa Jerzy Buzek. Szef PE w "Rozmowie Rymanowskiego" w TVN24 przyznał, że każde wydarzenie, jakie będzie miało miejsce w naszym kraju, będzie poddawane dokładnej analizie. - Oczy będą zwrócone na Polskę. Będziemy pod lupą - podkreślił.

Czytaj raport specjalny www.tvn24.pl/prezydencja

- Możemy ugruntować swój wizerunek odpowiedzialnego kraju, bo taki wizerunek w tej chwili mamy. Możemy zmienić nastrój Unii, bo nastrój nie jest dobry - mówił Buzek.

"Nie ma postępu bez ryzyka"

Jako najważniejsze zadania, jakie stoją przed Polską, wymienił "dobrą organizację", wyznaczone wcześniej priorytety - energetykę, Partnerstwo Wschodnie, a także "odpowiadanie na wyzwania i wydarzenia, które przed nami staną".

Jednym z polskich celów, według Buzka, ma być także pokazanie, jak bardzo można się w UE rozwinąć. - Wszyscy chcieliby więcej, ale rozwój Polski jest niesamowity - podkreślił Buzek. I dodał: - Dziesiątki tysięcy ludzi odwiedzą Polskę. Niech zobaczą, jak się Polska rozwinęła.

Szef PE tłumaczył, że podczas półrocznego przewodnictwa Unii do Polski przyjeżdżać będą najważniejsi politycy Wspólnoty, a wszystkie wydarzenia w naszym kraju będą skrupulatnie odnotowywane i analizowane. - Oczy będą zwrócone na Polskę. Będziemy pod lupą.

Zaznaczył też, że prezydencja Polski w UE to również ryzyko. - Zawsze jest ryzyko. Nie ma postępu bez ryzyka - mówił.

"Największy kryzys od lat 30."

Buzek w TVN24 mówił także o sytuacji, w jakiej obecnie znalazła się Grecja. - To jest trudny moment. Takiego momentu nie było od wielu lat. To jest największy kryzys, jaki przydarzył się światu od lat 30 ubiegłego stulecia - ocenił.

Jak powiedział, kryzys może zwalczyć "tylko i wyłącznie wzajemna solidarność". - Zamykanie granic to zła droga, musimy się na siebie otwierać - dodał.

Szef PE przekonywał, że jeśli Ateny zbankrutują, konsekwencje tego wydarzenia odczuje niemal cała UE, również Polska. - Skutki byłyby ogromne, także dla nas - podkreślił. Zaznaczył jednak: - Sytuacja Polski w porównaniu z wieloma innymi krajami jest dzisiaj stosunkowo niezła. Dbajmy o to, żeby nam się nie pogorszyło.

Źródło: tvn24

Czytaj także: