Strażak, judoka, robi maszyny do lodów. Nocą dał władzę PiS na Śląsku

TVN24

Wojciech Kałuża pod ostrzałem mediówtvn24
wideo 2/8

Cały czas pod sztandarem Koalicji Obywatelskiej, najpierw jako kandydat na prezydenta miasta, potem na radnego sejmiku. W nocy przeszedł na stronę PiS, co zdecydowało, że ta partia rządzi województwem śląskim. Na co dzień prezes firmy biznesu lodowego.

Wojciech Kałuża od rana jest w pierwszych informacjach wszystkich mediów. Tata dwójki małych dzieci, prezes firmy produkującej maszyny do lodów tajskich, kiedyś wiceprezydent Żor, do niedawna radny tego miasta.

Wszystkich zszokowała jego nocna zmiana. Politycy KO w mediach społecznościowych i w sejmiku nazwali go "zdrajcą i sprzedawczykiem". Podobne epitety oraz "polityczna prostytutka" i "Żory przepraszają za Kałużę", wydrukowane na papierze, miały zawisnąć na drzwiach firmy polityka - podała "Gazeta Wyborcza".

Strażak, judoka, wyrzucony z urzędu

29 maja. Konwencja wyborcza Koalicji Obywatelskiej w Katowicach. Borys Budka, szef PO przedstawia Wojciecha Kałużę jako kandydata na prezydenta Żor:

- Skutecznie pracuje w samorządzie od 2006 roku. Przez 6 lat pełnił obowiązki zastępcy prezydenta miasta, a teraz pracuje w swoim mieście jako radny. Znany jest również ze swoich pasji społecznych: strażak ochotnik, judoka i osoba, która poświęca swoje codzienne życie, by w Żorach było lepiej.

Wystąpienie Wojciecha Kałuży podczas konwencji
FB - PO

Bo Kałuża, lat 38, urodzony w Rybniku, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wydziału Nauk Społecznych Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Warszawie jest także wiceprezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w Żorach.

W latach 2005-2008 był dyrektorem biura senatorskiego marszałek Marii Pańczyk i asystentem posła do Parlamentu Europejskiego Jana Olbrychta.

Wiceprezydentem Żor był do 2014 roku, kiedy pierwszy raz wystartował w wyborach na prezydenta tego miasta. Przeszedł do drugiej tury, razem z Waldemarem Sochą, który rządzi Żorami od 1998 roku. Czyli ze swoim szefem.

Socha zwolnił go po pierwszej turze, wysyłając do mediów takie oświadczenie:

"Pan Wojciech Kałuża od 6 lat pełni funkcję mojego zastępcy, co niewątpliwie powinno wiązać się ze szczególnym zaufaniem i lojalnością. W zakresie swoich obowiązków w zasadzie nie zajmował się sprawami merytorycznymi Urzędu i Miasta i przypisywanie sobie przez niego zasług w zakresie rozwoju Żor nie ma nic wspólnego z prawdą i jest nadużyciem. Jego rolą było głownie zastępowanie mnie w kontaktach z różnymi organizacjami i grupami mieszkańców, podczas gdy ja osobiście koncentrowałem się na faktycznym zarządzaniu Miastem. Pełniąc tę funkcję reprezentowania mnie przed mieszkańcami okazało się, że od wielu miesięcy dezawuował i oczerniał mnie w ich oczach, a ostatnio nawet publicznie drwił sobie ze mnie. Tym samym całkowicie utracił zaufanie, jakie jest niezbędne do sprawowania funkcji mojego zastępcy. Dlatego z dniem dzisiejszym został z niej odwołany" - napisał Socha 17 listopada i - sam z ugrupowania niezależnego - zastąpił Kałużę politykiem PiS.

Następnie wygrał wybory z Kałużą różnicą 889 głosów.

Oświadczenie prezydenta Żor z 2014 r.

Lody rolowane

Po przegranych wyborach prezydenckich i wyrzuceniu z magistratu został radnym Żor, ale długo pozostawał bez zatrudnienia. "Aktywnie szukam pracy, przeglądam ogłoszenia, na pewno nie siedzę bezczynnie. Mam nadzieję, że wkrótce znajdę zajęcie" - mówił serwisowi tuzory.pl w marcu 2015 roku.

Udało się rok później. Jak wynika z jego ostatniego oświadczenia majątkowego, został prezesem firmy, która buduje polskie maszyny do lodów tajskich. Maszyny te - czytamy na stronie internetowej firmy - robią "lody rolowane z naturalnych składników, okraszone różnymi dodatkami".

Wróćmy teraz na konwencję majową Koalicji Obywatelskiej.

- Życie mnie nauczyło, że wśród przyjaciół mówi się prawdę albo siedzi się cicho. Więc cała prawda. Kiedy podczas ostatnich wyborów nieznacznie przegrałem drugą turę ze swoim konkurentem, powiedziałem: nigdy więcej Wojtek. Choćby cię kroili i solili, choćby cię łamali kołem, nigdy więcej - wspomina Wojciech Kałuża, kandydat KO na prezydenta Żor.

- Ale wiecie, jestem Ślązakiem. Cztery lata to szmat czasu i dużo się zmienia - wyjaśnia swój kolejny start w wyborach samorządowych.

- I u mnie w domu też się zmieniło, pojawiła się mała Dominiczka, ma teraz 18 miesięcy, a około 30 czerwca pojawi się syn. Zmienia się w domu, a w Żorach nie bardzo się zmienia. A ja chciałbym, żeby się zmieniało, żeby nowe pokolenie chodziło do nowoczesnych przedszkoli i szkół, mieć interesujące życie w mieście, zostać w nim i potem w nim mieszkać. I to jest mój cel, żeby się zmieniło.

Wojciech Kałuża - spot kandydata na prezydenta miasta Żory
materiał wyborczy

"Czyste ręce gotowe do pracy"

I minął maj, pojawił się syn, ale i pojawiła się nowa kandydatura na prezydenta Żor - Anna Gaszka z Żorskiej Samorządności, czyli z ugrupowania Kałuży. Zrezygnował z kandydowania i udzielił poparcia Gaszce, bo jak mówił w tużory.pl, "nie ma sensu rywalizacja dwóch kandydatów wywodzących się z jednego ugrupowania".

Ale nie został bez widoku na władzę. KO zaproponowała mu start do sejmiku z pierwszego miejsca w okręgu trzecim (miasta: Jastrzębie Zdrój, Rybnik, Żory; powiaty: mikołowski, raciborski, rybnicki, wodzisławski).

Mogło się wydawać, że nie zmieni barw partii, która popierała go w wyborach samorządowych. Był członkiem Nowoczesnej. Na majowej konwencji mówił o PiS:

- Znam samorządowców. To są ludzie na fleku. Na Śląsku się mówi, że się jest na fleku, czyli trochę z humorem. Widzicie tu jakiegoś piska na galotach? - pytał gości konwencji, obracając się. - Nie widzicie. Czyli czego nie ma? Nie ma stracha. Nie boimy się niczego, a już na pewno nie PiS-u.

Zebrał brawa.

- Słuchajcie, a to widzicie? - pytał znowu, podnosząc otwarte dłonie do góry. - To są czyste ręce, czyste ręce gotowe do pracy. Może w ciut za wielkim ciele bije serce gotowe do pracy dla Żorzan.

Nocna zmiana partii

PiS zdobyło w sejmiku województwa śląskiego 22 mandaty na 45. KO - 20, ale we wtorek podpisała porozumienie z SLD i PSL, zyskując w sumie o jeden mandat więcej od PiS. W środę koalicja miała wybrać nowy zarząd. Został wybrany, ale przez PiS.

Przez Kałużę. W nocy podpisał deklarację programową dla Śląska, przechodząc na stronę PiS i dając mu przewagę.

- Moją partią jest Śląsk. Wyborcy oczekują skuteczności, stąd moja decyzja o wsparciu dobrego programu, dobrych rozwiązań dla Śląska - powiedział podczas środowej konferencji prasowej w Katowicach radny Kałuża.

Tak został wicemarszałkiem.

Kto rządzi w województwach?
tvn24.pl

"Wojtek, przemyśl to sobie"

- Nowoczesna podpisała koalicję, okazało się, że nie wszyscy stoją po stronie wartości i lojalności wobec wyborców, wobec swojego środowiska politycznego, tylko niektórzy stoją po stronie wysokiej ceny - powiedział dziennikarzom TVN 24 Adam Szłapka z Nowoczesnej.

- Próbowaliśmy przekonać Pana Kałużę całą noc, próbowaliśmy się z nim skontaktować, jednak te zobowiązania wobec PiS, pewnie ta wysoka cena, którą PiS jest gotowe za to zapłacić, okazała się zbyt duża. Wczoraj rano Wojciech Kałuża zniknął, nie odbierał telefonu, był problem w kontakcie z nim. My wiedzieliśmy o bardzo wielu sygnałach, że są próby korupcji politycznej tu na Śląsku od jednej z pozostałych radnych. Widać wyraźnie, że są bardzo zdeterminowani, że są gotowi zapłacić każdą cenę państwowych pieniędzy, żeby kupić kolejną osobę, by przejąć władzę – mówił Szłapka.

I kontynuował: - Był członkiem Nowoczesnej, czujemy się podle, postawiliśmy na bardzo złego człowieka jak się okazało. On był od początku, w 2015 liderem naszej listy w okręgu rybnickim do Sejmu, wydawało się, że to człowiek poważny.

Politycy komentują woltę Wojciecha Kałuży
TVN 24

Środowe, pierwsze obrady nowego sejmiku województwa śląskiego było burzliwe.

Monika Rosa z Nowoczesnej mówiła: - Wszyscy, którzy głosowali na Wojtka Kałużę - głosowali na Koalicję Obywatelską, na nasze wartości, na Polskę wolną od zdrady. Wojtek, to nie jest kwestia programowa, to jest kwestia, za ile sprzedałeś swoją twarz, żadne pieniądze Ci jej nie zwrócą. Byliśmy kolegami, rozmawialiśmy o tym, jak straszny był PiS, mówiliśmy, że trzeba odsunąć go od władzy, a dzisiaj to oni Cię przeciągają na swoją stronę. Wojtek, przemyśl to sobie. Taka zdrada zostanie rozliczona. Jest mi bardzo przykro.

"Wojtek po prostu się sprzedał"
TVN 24

Grzegorz Wolnik, PO: - Wojciechu Kałużo, byliśmy na jednym billboardzie, wstydzę się tego po trzykroć, że znalazłem się na jednym materiale z panem, od dzisiaj panem zdrajcą.

Michał Gramatyka, PO: - Gdyby wyborcy chcieli większości Zjednoczonej Prawicy, to by na nią oddali głos. Gratuluję wyniku, ale nie wygraliście państwo tych wyborów. Ponawiam prośbę, by wyjaśnić tę sprawę, bo nosi znamiona czynu zakazanego.

Autor: mg\kwoj / Źródło: TVN 24 Katowice