Pożar nazwany Ranger Road wybuchł we wtorek wczesnym popołudniem na terenie hrabstwa Beaver w Oklahomie. Płomienie, podsycane przez silny wiatr i niezwykle suchą ściółkę, błyskawicznie nabrały siły i zaczęły obejmować coraz większy obszar. Do środowego wieczora spłonęło około 114 tysięcy hektarów łąk, pastwisk i lasów na terytorium Oklahomy i Kansas, a pożar opanowany był w 15 procentach.
Ze względu na skalę zjawiska i szybkość rozprzestrzeniania się ognia, lokalne media określiły zdarzenie mianem "megapożaru".
Ranni strażacy
Szybko rozprzestrzeniający się ogień zagrażał obszarom zamieszkałym. Nakazy ewakuacji wydano w miejscowościach Ashland i Englewood w Kansas, jak również na terenach rolniczych w hrabstwie Comanche. Jak podał departament zarządzania kryzysowego hrabstwa Beaver, nie wszystkie domy i budynki udało się uratować.
- Mogę tylko powiedzieć, że odnotowano straty materialne. Nie potwierdzono ofiar śmiertelnych - przekazał jego rzecznik w rozmowie z telewizją CNN.
Podczas działań gaśniczych rannych zostało co najmniej ośmiu strażaków - czterech w Oklahomie i czterech w Kansas.
Obawy o przyszłość
We wtorek strażacy z Oklahomy i Kansas walczyli także z innymi rozległymi pożarami. W obydwu stanach ogień wyrządził ogromne szkody wśród rolników. Jak podał lokalny nadawca KOSU, niektóre gospodarstwa straciły kilkadziesiąt, a nawet kilkaset sztuk bydła. Nawet producenci, których zwierzęta są bezpieczne, mogą mieć problemy z wyżywieniem swoich stad - ogień strawił tysiące hektarów pastwisk.
Jak ostrzegli meteorolodzy z biura Narodowej Służby Pogodowej (NWS) w Dodge City, nadchodzące godziny mogą być poważnym wyzwaniem dla strażaków, ponieważ w czwartek w regionie dotkniętym przez pożar Ranger Road prognozowane są "krytyczne" warunki pożarowe.
Autorka/Autor: Agnieszka Stradecka
Źródło: CNN, KOSU
Źródło zdjęcia głównego: Reuters