Francja. Padało przez 35 dni, szukają mężczyzny

Kładka we francuskiej miejscowości Tartas dotkniętej przez powódź
Powodzie sieją spustoszenie w południowo-zachodniej Francji
Źródło: Enex
We Francji deszcz pada nieprzerwanie od 35 dni. Opady doprowadziły do rozległych powodzi na północy i południu kraju. W departamencie Maine i Loara trwają poszukiwania zaginionego mężczyzny, który wpadł do rzeki.

Sytuacja powodziowa we Francji nadal pozostaje trudna. W środę w niemal całej zachodniej części kraju obowiązywały pomarańczowe ostrzeżenia przed wzrostem stanów wody. W czterech departamentach wydano czerwone alerty, najwyższego stopnia. Władze spodziewają się pogorszenia sytuacji wraz z nadejściem burzy Pedro, która ma uderzyć w zachodnią część Europy.

Pada bez przerwy od 35 dni. Padł rekord

Jak podała służba meteorologiczna Meteo-France, w kraju odnotowano najdłuższą serię deszczowych dni (35) w historii pomiarów, czyli od 1959 roku. Poprzedni rekord pobity został w 2023 r.

Jak wyjaśnił portal Ouest-France, aby dzień we Francji był uznany za deszczowy, suma opadów musi przekroczyć lub być równa jednemu litrowi na metr kwadratowy. Między 14 stycznia a 17 stycznia średni poziom opadów wpisywał się w tę definicję.

- Kolejne opady, które wystąpią w środę i czwartek wraz z nadejściem burzy Pedro, sprawią, że powierzchnia terenów zalanych jeszcze się powiększy lub utrzyma na dotychczasowym poziomie - powiedziała Lucie Chadourne-Facon, dyrektorka serwisu Vigicrues, monitorującego zagrożenie powodziowe.

Z powodu trudnej sytuacji burmistrz miasta Bordeaux Pierre Hurmic uruchomił plan awaryjny dla południowo-zachodniego miasta, po raz pierwszy od rekordowych powodzi w 1999 r.

Przekraczali rzekę, ich łódź się wywróciła

Trudna sytuacja panuje w departamencie Maine i Loara, gdzie we wtorek około godziny 23 doszło do tragicznego wypadku. W okolicy miejscowości Chalonnes-sur-Loire trzech mężczyzn przekraczało rzekę Loarę. W pewnym momencie ich łódź się przewróciła. Dwóch mężczyzn przeżyło, ale trzeci uznawany jest za zaginionego.

- Biorąc pod uwagę prądy i temperaturę wody, rezultat jest prawdopodobnie znany i bardzo tragiczny - przyznał Francois Pesneau, prefekt departamentu Maine i Loara. Dodał, że poszukiwania zostały wznowione w środę rano, ale szansa na znalezienie zaginionego jest niska.

Władze przekazały, że trzech mężczyzn spędzało czas na La Basse-Ile, wyspie na Loarze. Ich łódź przewróciła się, gdy próbowali wrócić na brzeg. Dwóm mężczyznom udało się do niego dotrzeć, łapiąc się gałęzi, ale trzeciemu - nie. Ocaleli zadzwonili pod numer alarmowy. Na miejscu pojawiły się służby, ale szybko odwołały poszukiwania z powodu silnego nurtu i ciemności.

Kładka we francuskiej miejscowości Tartas dotkniętej przez powódź
Kładka we francuskiej miejscowości Tartas dotkniętej przez powódź
Źródło: PAP/EPA/Guillaume PINON

W środę kilka ulic położonych w mieście Saintes w departamencie Charentes-Maritime zostało zalanych, a także Łuk Germanika, zabytek, który w czasach rzymskich oznaczał wejście do miasta - poinformowała agencja prasowa AFP.

W wyniku powodzi w sumie zalanych zostało około 50 ulic i 900 domów - podały lokalne władze, które przygotowują się na pogorszenie warunków pogodowych.

Ofiary niebezpiecznej pogody

Jeśli śmierć mężczyzny się potwierdzi, będzie to kolejna ofiara groźnej pogody od 11 lutego, gdy Francję nawiedziła burza Nils. W wywiadzie dla stacji BFMTV Mathieu Lefevre, minister ekologii, zrównoważonego rozwoju i energetyki potwierdził, że trzy osoby zginęły bezpośrednio w wyniku powodzi. Ponadto dwie osoby zmarły w sobotę w wyniku zatrucia czadem po uruchomieniu generatorów, gdy po zalaniu zostały odcięte od prądu.

Ministra środowiska Monique Barbut podczas przemowy w parlamencie powiedziała, że trudna sytuacja we Francji wynika ze zmian klimatu.

Opracowali Krzysztof Posytek i Anna Bruszewska

Czytaj także: