Większości z nas ozon kojarzy się z ubytkiem warstwy ozonowej. Problem ten został zauważony w latach 70. XX wieku, a "dziura" rozszerzała się przez emisję do atmosfery szkodliwych związków, głównie freonów. Dzięki działaniom określonym w protokole montrealskim o przeciwdziałaniu dziurze ozonowej z 1987 roku udało się powstrzymać jej rozrost, a według prognoz ONZ w kolejnych dekadach zjawisko może całkowicie zaniknąć.
O ile ozon w stratosferze - drugiej, licząc od powierzchni Ziemi, warstwie atmosfery - jest pożądany, tak w troposferze, znajdującej się najbliżej nas, jego nadmiar stwarza zagrożenie dla zdrowia. Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), wysoki poziom ozonu powoduje problemy z oddychaniem i astmę, osłabia czynność płuc i wywołuje inne choroby układu oddechowego. Przyczynia się także do utraty plonów i spowolnienia wzrostu lasów, zmniejszając tym samym bioróżnorodność i osłabiając ekosystemy.
Kilkadziesiąt tysięcy śmierci rocznie
Do powstawania ozonu w troposferze przyczyniają się zanieczyszczenia, które snują się nad powierzchnią Ziemi. To tak zwane prekursory ozonu, do których zaliczamy przede wszystkim tlenek węgla, dwutlenek azotu, metan i lotne związki organiczne (LZO). Reagując ze światłem słonecznym, tworzą szkodliwą odmianę tlenu.
Na zlecenie koalicji organizacji pozarządowych Methane Matters, firma konsultingowa Ricardo przeprowadziła analizę wpływu ozonu na ludzi i środowisko. Jej wyniki opublikowano w lutym 2026 roku. Z raportu wynika, że w 2022 roku z powodu zanieczyszczenia ozonem w Unii Europejskiej przedwcześnie zmarło około 75 tysięcy osób. Łączne straty gospodarcze wynikające z kosztów opieki zdrowotnej, utraty plonów oraz degradacji ekosystemów przekroczyły 80 miliardów euro.
Z powodu zanieczyszczenia ozonem najbardziej cierpią mieszkańcy Europy Południowej, w tym Hiszpanii i Włoch. Wysokie temperatury oraz silne nasłonecznienie w regionie śródziemnomorskim nasilają jego powstawanie.
Brak regulacji w zakresie emisji metanu
Z analizy wynika, że za problem zanieczyszczenia ozonem odpowiada głównie brak wystarczających regulacji w zakresie emisji metanu. Choć powszechnie uważa się go za gaz cieplarniany, nie jest regulowany przez unijną dyrektywę w sprawie krajowych poziomów emisji (NECD).
Całkowita emisja gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej zmniejszyła się w ciągu ostatnich trzech dekad, ale w rolnictwie ten proces przebiega bardzo powoli. Raport podaje, że od 2005 roku emisja metanu z rolnictwa, będącego jego głównym źródłem, uległa stagnacji.
Autorzy analizy podsumowali, że do zmniejszenia szkodliwego wpływu ozonu na ludzi i środowisko niezbędne są działania w zakresie ograniczenia emisji metanu na poziomie Unii Europejskiej. Metan jest bowiem zanieczyszczeniem transgranicznym - emisje z jednego kraju mogą przyczyniać się do powstawania ozonu w innych.
- Traktowanie metanu jako kwestii drugorzędnej w polityce jakości powietrza nie jest już przeoczeniem technicznym, ale wyborem politycznym, mającym wymierne konsekwencje - podkreślili.
Opracował Krzysztof Posytek
Źródło: EUobserver, Climate-ADAPT, Airly, IQAir
Źródło zdjęcia głównego: Barillo_Images/Shutterstock