Świat

Świat

Niemcy, podobnie jak inne regiony Europy, zmagają się z falą upałów. Wartości na termometrach biją kolejne rekordy, a brak opadów deszczu potęguje skutki suszy. W rzekach spada poziom wody, a jedno z jezior kompletnie wyschło.

W gaszeniu żywiołu jest zaangażowanych 36 tysięcy strażaków. Ponad tysiąc budynków zostało spalonych. Ogień strawił ponad 42 tysiące hektarów wokół miasteczka Redding w Kalifornii. W poniedziałek przycichł wiatr i strażacy zaczęli mieć nadzieję na opanowanie pożarów.

42-letni Niemiec, poturbowany przez niedźwiedzia polarnego w norweskiej prowincji arktycznej Svalbard opuścił szpital w Tromso - poinformował zarząd szpitala. Niedźwiedzia zaraz po ataku zastrzelił strażnik opiekujący się turystami. Władze Svalbardu badają okoliczności ataku i zabicia zwierzęcia. Sytuacja wywołała masę negatywnych reakcji wśród obrońców dzikiej przyrody oraz internautów.

Brytyjczycy się "smażą" w wyniku fali upałów, sytuacja z każdym rokiem zapewne będzie się pogarszać, a rząd nie staje na wysokości zadania - twierdzą parlamentarzyści z międzypartyjnej komisji. Zwracają uwagę, że wysokiej temperatury nie wytrzymują ludzie i budynki. W opisie działań rządu powtarza się słowo "żałosny".

Emisja popiołów i gazów spowodowana pożarami w samym tylko 2017 roku przewyższa tę, wynikającą z działalności wulkanów przez dziesięć ostatnich lat. W październiku w Portugalii, w ciągu zaledwie jednej godziny spłonęło 14 tysięcy hektarów lasu. Pożary stają się coraz gwałtowniejsze. Dlaczego? Możliwe, że udało się znaleźć odpowiedź na to pytanie.