Misja Artemis II. Okrążyli Księżyc, mieli widoki jak z science fiction, teraz wracają na Ziemię

nasa
Służby ratunkowe dopłynęły do załogi
Źródło: TVN24
Astronauci znajdujący się na pokładzie statku Orion znaleźli się najdalej od Ziemi w historii. W momencie, kiedy zbliżali się do Księżyca na minimalną możliwą odległość, utracili łączność z Ziemią. Po około 40 minutach odzyskali ją i zaczęła się ich podróż powrotna, podczas której mieli okazję podziwiać zaćmienie Słońca.

W poniedziałek o godzinie 19.56 naszego czasu załoga misji Artemis II znalazła się dalej od Ziemi niż jakikolwiek człowiek w historii - od nas dzieliło ją ponad 406 tysięcy kilometrów. Tym samym astronauci pobili rekord ustanowiony w 1970 roku przez członków misji Apollo, wynoszący około 400,171 tys. km. Jeremy Hansen, kanadyjski astronauta znajdujący się na pokładzie Oriona, wezwał "obecne i przyszłe pokolenia, by dopilnowały, żeby ten rekord nie przetrwał długo".

Momentowi towarzyszyło wiele emocji. Jak relacjonował reporter TVN24 BiS Hubert Kijek, astronautom polały się łzy wzruszenia. Szczególnie poruszający był moment, w którym poproszono o to, by jeden z księżycowych kraterów nazwać na cześć żony astronauty Reida Wisemana - Carroll. Carroll Taylor Wiseman, pielęgniarka pracująca na oddziale intensywnej terapii noworodków, w 2020 roku zmarła na raka.

To, co teraz widać gołym okiem z Księżyca, jest dla mnie oszałamiające. To po prostu niewiarygodne 

- mówił przez radio Jeremy Hansen.

Nie tylko członkowie misji Artemis II odczuwali silne emocje.

- Dla mnie to też jest moment dużego wzruszenia, dlatego że miałem okazję poznać załogę, a teraz wiem, że będą zaraz okrążać Księżyc i wejdą w ten cień Księżyca, gdzie stracą komunikację na 40 minut - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 dr Sławosz Uznański-Wiśniewski, astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej, który był też gościem programu specjalnego w TVN24.

"Wiedzieliśmy, że to był kamień milowy"

Po odzyskaniu połączenia z Ziemią astronauci misji Artemis II połączyli się z NASA. W trakcie krótkiej konferencji prasowej astronauci podzielili się swoimi wrażeniami z lotu po niewidocznej stronie Księżyca.

- Kiedy byliśmy za Księżycem, kiedy straciliśmy kontakt z Ziemią wszyscy wiedzieliśmy, że to był kamień milowy (...). Staraliśmy się zrobić jak najlepszą pracę, pozbierać tyle próbek, ile się da - mówił kanadyjski astronauta Jeremy Hansen.

Dowódca misji Reid Wiseman przyznał także, że załoga Artemis II znalazła też chwilę na świętowanie swojego sukcesu - Jak tylko urwała się komunikacja z Ziemią, to od razu sięgaliśmy po ciasteczka z syropem klonowym. Musieliśmy mieć chwilę, żeby uczcić ten moment - dodał Amerykanin.

Klatka kluczowa-342501
"Musieliśmy mieć chwilę, żeby to uczcić"
Źródło: TVN24

"Księżyc staje się zauważalnie większy"

Przed godziną 21 astronauci rozpoczęli robienie zdjęć Księżycowi. Na początku okresu obserwacji, gdy statek Orion zbliżał się do widocznej strony Księżyca, ludzie w niektórych częściach wschodniej półkuli mogli obserwować te same obiekty, które oglądali astronauci. Jednym z nich był Rainer Gamma - jasny, tajemniczy wir, którego pochodzenie naukowcy próbują zrozumieć. Innym obiektem, który zobaczyli zarówno niektórzy Ziemianie, jak i astronauci, był Głuszko - jasny krater o szerokości 43 km, znany z białych smug, które rozchodzą się na odległość do 800 km.

Tak o Srebrnym Globie mówiła Christina Koch:

- Zauważamy, że Księżyc staje się zauważalnie większy w miarę, jak się oddalamy, nawet gdy obserwujemy go bez przerwy - powiedziała. - W tej chwili możemy jednocześnie widzieć Księżyc i Ziemię. To ciekawe, ponieważ Ziemia wydaje się znacznie jaśniejsza - dodała. Jak opisywała później, nowsze kratery Księżyca wyróżniają się jasnością, są jak maleńkie "dziurki w kloszu lampy". Duże wrażenie zrobił na niej jeden z największych kraterów - Mare Imbrium. - Wygląda jak duża, gojąca się rana - mówiła.

Jednym z głównych celów obserwacji było morze księżycowe Mare Orientale, znajdujące się na zachodnim skraju widocznej strony Księżyca. Do czasu misji Artemis II ludzkie oko go nie widziało. Wszystkie zdjęcia, jakie mamy, zostały wykonane podczas bezzałogowych misji.

Załoga opowiedziała o kolorach, w jakich widziała Księżyc - były to odcienie brązu i błękitu. Te detale pomogą pogłębić wiedzę o Srebrnym Globie, zwłaszcza o jego składzie mineralnym i wieku.

Sierp Ziemi widziany przez astronautów
Sierp Ziemi widziany przez astronautów
Źródło: NASA

"Kocham cię z Księżyca" i utrata łączności

Victor Glover przyznał, że spojrzenie na Księżyc przez obiektyw z zoomem sprawiło, że czuł się, jakby po nim stąpał. Pozdrowił także swoją rodzinę, znajdującą się na galerii dla widzów w centrum kontroli lotu w Houston. - Kocham cię z Księżyca - powiedział do żony. Miał także wiadomość do wszystkich, którzy śledzili lot:

- Przygotowując się do zakończenia łączności radiowej, [zapewniam was, że - przyp. red.] nadal będziemy czuć waszą miłość z Ziemi. To do wszystkich was tam na Ziemi i wokół niej: kochamy was z Księżyca. Do zobaczenia po drugiej stronie.

Przed godziną 1 - w Polsce był już wtedy wtorek - nastąpił moment, który bywa opisywany jako i bardzo nerwowy, i... relaksujący. Astronauci stracili kontakt z Ziemią, ponieważ Orion poleciał za niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca. Fale radiowe nie były w stanie przeniknąć przez skalistą bryłę satelity. Niedługo potem astronauci znaleźli się w odległości nieco ponad 6545 kilometrów od powierzchni Srebrnego Globu. To najmniejszy możliwy dystans podczas tej misji. Od Ziemi dzieliło ich wtedy 406,771 tys. kilometrów. Łączność wróciła po koło 40 minutach.

- Wspaniale jest znów słyszeć Ziemię - powiedziała Koch. - Azjo, Afryko i Oceanio, patrzymy na was. Słyszymy was. Możecie teraz spojrzeć w górę i zobaczyć Księżyc. My też was widzimy [...] - dodała. Wcześniej Koch i jej koledzy mieli szansę zobaczyć, jak Błękitna Planeta wschodzi "ponad" swojego naturalnego satelitę.

Niezwykłe zaćmienie Słońca

Po tym, jak załoga okrążyła Księżyc, rozpoczęła się jej podróż powrotna. Około 2.30 Orion wszedł w strefę zaćmienia Słońca przez Księżyc, co astronauci udokumentowali. Była to dla nich okazja do zbadania korony słonecznej - najbardziej zewnętrznej warstwy atmosfery Słońca - oraz obserwacji meteoroidów uderzających w powierzchnię Srebrnego Globu.

Tak opisywał zaćmienie Glover:

Po wszystkich niesamowitych widokach, jakich doświadczyliśmy wcześniej, teraz przeszliśmy do science fiction.

Załoga Artemis II była świadkiem kilku błysków, które powstały po tym, jak kosmiczne skały uderzyły w Księżyc. Do wszystkich doszło w pobliżu równika księżycowego. Zaćmienie zakończyło się po około godzinie.

Zaćmienie Słońca
Zaćmienie Słońca
Źródło: NASA

Dowódca statku Artemis II Reid Wiseman podziękował zespołowi naukowemu NASA za zorganizowanie tak ekscytującego programu obserwacyjnego, a także za "kilka wspaniałych, prawdziwie ludzkich chwil".

- Nie potrafię wyrazić słowami, jak wiele się nauczyliśmy i jak wiele inspiracji daliście całemu naszemu zespołowi, społeczności naukowców zajmujących się Księżycem i całemu światu tym, co udało wam się dzisiaj zrobić. Naprawdę przybliżyliście nam dziś Księżyc. I nie możemy wam wystarczająco podziękować - odpowiedział Kelsey Young, oficer naukowy misji.

Misja Artemis II. Wyjątkowa wiadomość od nieżyjącego astronauty

- Cześć, Artemis II. Tu astronauta programu Apollo Jim Lovell. Witajcie w moim dawnym sąsiedztwie. Gdy Frank Borman, Bill Anders i ja okrążyliśmy Księżyc podczas misji Apollo 8, po raz pierwszy w historii ludzkości mieliśmy okazję zobaczyć go z bliska i zobaczyć naszą planetę, która zainspirowała i zjednoczyła ludzi na całym świecie. Z dumą przekazuję wam tę pochodnię, gdy będziecie krążyć wokół Księżyca i kłaść podwaliny pod misje na Marsa dla dobra wszystkich. To historyczny dzień i wiem, jak bardzo jesteście zajęci, ale nie zapomnijcie cieszyć się widokiem. A więc Reid, Victor, Christina i Jeremy oraz cały wspierający was zespół, powodzenia i pomyślności od nas wszystkich tutaj, na dobrej Ziemi - od usłyszenia takich słów zaczęła dzień załoga misji Artemis II.

Ich autorem jest zmarły w 2025 roku astronauta Jim Lovell.

Na jego słowa odpowiedział pilot misji Artemis II Victor Glover.

- Z niecierpliwością czekamy na współpracę z zespołem naukowym i dla niego. Jesteśmy podekscytowani, że jesteśmy tak blisko osiągnięcia tego, do czego przygotowywaliśmy się przez tyle lat. Chcemy także podziękować za wyjątkową wiadomość od Jima Lovella. Powitał nas w swojej okolicy i powiedział, że wspaniale jest tu być. Nie możemy się doczekać, by podzielić się tą okolicą z wami wszystkimi - powiedział Amerykanin.

Astronauci rozmawiali z Trumpem

Jak podała stacja BBC, astronauci odbyli także krótką rozmowę z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Donald Trump zapytał, co ich zdaniem jest "najbardziej niezapomnianą częścią tego historycznego dnia".

Głos zabrał dowódca Reid Wiseman. Stwierdził, że telefon od głowy państwa "był z pewnością wyjątkowy".

Zobaczyliśmy widoki, jakich żaden człowiek wcześniej nie widział - nawet uczestnicy programu Apollo. To było dla nas niesamowite 

- powiedział astronauta.

Misja Artemis II

Misja Artemis II to jeden z elementów programu Artemis, mającego na celu ponowne ustanowienie obecności człowieka na Księżycu. Poprzedziła ją misja Artemis I, która miała miejsce w listopadzie 2022 roku. Wówczas NASA wysłała na orbitę Srebrnego Globu statek Orion bez załogi.

Ten sam statek wykorzystywany jest podczas misji Artemis II. Na jego pokładzie znajduje się troje astronautów NASA - Gregory Reid Wiseman, Victor Glover i Christina Koch - oraz Kanadyjczyk Jeremy Hansen.

NASA zaplanowała kolejne misje w ramach programu Artemis. W połowie 2027 roku, podczas misji Artemis III, astronauci polecą na niską orbitę okołoziemską, aby przetestować system lądowania HLS. Lądowanie na Srebrnym Globie ma się odbyć podczas misji Artemis IV zaplanowanej na początek 2028 roku.

Czytaj także: