Spór o aborcję w Sejmie

27 września 2013

119 posłów z klubów PiS, Konfederacji i PSL-Kukiz podpisało się pod złożonym w poniedziałek w Trybunale Konstytucyjnym wnioskiem o zbadanie, czy przepisy dotyczące aborcji ze względu na ciężkie wady płodu są zgodne z konstytucją. Analogiczny wniosek grupy posłów z 2017 roku stracił ważność wraz z końcem poprzedniej kadencji parlamentu.

Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina wystartuje w wyborach do europarlamentu z list koalicji narodowo-wolnościowej, w skład której wchodzi między innymi partia Wolność i Ruch Narodowy. Godek zapowiedziała, że w europarlamencie będzie walczyć między innymi o "ratowanie dzieci poczętych".

Projektem "Zatrzymaj aborcję", zakładającym zniesienie możliwości przerwania ciąży ze względu na prawdopodobieństwo ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu, zajmie się specjalna podkomisja - zdecydowali w poniedziałek posłowie sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. - To, co mieliśmy na tej komisji, to była po prostu ustawka i sposób na utopienie tego tematu do wyborów albo na zawsze - oceniła pełnomocniczka komitetu "Zatrzymaj aborcję" Kaja Godek.

Po otrzymaniu wszystkich opinii obywatelski projekt "Zatrzymaj aborcję", który znosi możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu, trafi pod obrady komisji - zapowiedziała w środę przewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny Bożena Borys-Szopa z PiS. Posłowie zdecydowali w głosowaniu, że komisja nie zajmie się w środę projektem. Wniosek odrzucono głosami 29 do 3.

Mamy prawo oczekiwać podjęcia szybko wszystkich niezbędnych procedur w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, aby chroniono życie dzieci - tak arcybiskup Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, skomentował sprawę projektu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne. Zdaniem hierarchy politycy rządu PiS po decyzji o zwrocie ministerialnych nagród powinni poprzeć projekt.

Wiara i światopogląd - na tym poziomie trudno polemizować w sprawie aborcji. Ale w tym sporze pojawiają się też argumenty, które w jaskrawy sposób przeczą faktom. Materiał Artura Warcholińskiego z "Czarno na białym" TVN24.

Przy okazji walki o o prawa do życia dzieci z wrodzonymi wadami genetycznymi nic nie mówi się o prawach dzieci, które urodzą się niepełnosprawne. W projekcie kontrowersyjnej ustawy nie ma o tym ani słowa. Mówią o tym za to - dużo i poruszająco - bohaterowie reportażu Darii Górki, reporterki "Czarno na białym" TVN24. Dzieci, które przyszły na świat z bardzo poważnymi wadami wrodzonymi i genetycznymi, nie chodzą, nie mówią, wymagają ciągłej opieki, rehabilitacji i leczenia, co nie tylko dużo kosztuje, ale też diametralnie zmienia życie całej rodziny, ale... taką rodziną państwo już się tak bardzo nie interesuje.

Nie godzimy się na zaostrzenie prawa aborcyjnego i będziemy się takim pomysłom zdecydowanie i konsekwentnie przeciwstawiać – napisała w liście do Konferencji Episkopatu Polski szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Wezwała w nim biskupów do „przemyślenia stanowiska” ws. aborcji.

Kaja Godek, pełnomocniczka komitetu Zatrzymaj Aborcję, zasiada w radzie nadzorczej Warszawskich Zakładów Mechanicznych. W spółce, w której udziały posiada Skarb Państwa, taką funkcję pełni od 2015 roku. Godek, komentując tę sprawę, odpowiedziała, że przez swoje zaangażowanie w ruch pro-life "ryzykuje utratę pracy".

Prawo i Sprawiedliwość wraca do sprawy aborcji, bo ma olbrzymie długi w stosunku do Kościoła katolickiego. Nie można dopuścić do tego, żeby Polska udawała, że jest państwem świeckim - podkreślała we "Wstajesz i wiesz" Barbara Nowacka (Inicjatywa Polska). - Ostrzegamy PiS, dlatego że mamy świadomość, jak wielkie będą konsekwencje wprowadzenia tak drastycznej ustawy, w szczególności dla osób najuboższych - dodała, odnosząc się do piątkowych protestów przeciwko zaostrzaniu przepisów aborcyjnych.

Nikt nie ma prawa narzucać swojego światopoglądu drugiej osobie. Żaden polityk w naszym kraju nie będzie tego robił - stwierdziła w "Kropce nad i" posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. Zdaniem inicjatorki projektu ustawy "Zatrzymaj aborcję" Kai Godek z fundacji "Życie i Rodzina" projekt "ma przyznać prawa człowieka określonej grupie ludzi, która tych praw nie ma".

Jestem zdecydowanie przeciwna wykorzystywaniu sytuacji kobiet do dzielenia opozycji oraz licytacji na to, kto lepiej reprezentuje prawa kobiet - napisała w liście otwartym szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Pismo dotyczy złożonego przez tę partię projektu liberalizacji prawa aborcyjnego.

W czwartek wieczorem Zarząd Krajowy PO będzie rozmawiać z posłami, którzy złamali klubową rekomendację podczas głosowania w sprawie obywatelskich projektów ustaw aborcyjnych. Jeden z wykluczonych posłów Marek Biernacki nie chce opuścić PO i mówi o "wielkim nieporozumieniu".

Posłowie PO, którzy nie wzięli udziału w ubiegłotygodniowych głosowaniach nad projektami zmian w prawie aborcyjnym, mają stracić funkcje, które pełnią obecnie w Sejmie i w partii - mówią nieoficjalnie politycy z władz Platformy. Łącznie takich osób jest kilkanaście.

To nie przypadek, że temat aborcji pojawił się w Sejmie akurat w tym czasie - stwierdził w "Faktach po Faktach" były szef Polskiego Stronnictwa Ludowego Janusz Piechociński. Z kolei przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że po głosowaniu, w wyniku którego do dalszych prac trafił tylko projekt zaostrzający prawo aborcyjne, "opozycja parlamentarna może tylko przeprosić i zamilknąć".

To błąd, że część posłów Nowoczesnej nie wzięła udziału w głosowaniu nad projektem komitetu "Ratujmy Kobiety 2017" - skomentowała w czwartek szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Dodała, że będzie rozmawiała z parlamentarzystami, który nie wzięli udziału w głosowaniu. Konsekwencje dla swoich posłów, którzy głosowali za odrzuceniem projektu, zapowiedziała PO. - Muszą zostać ukarani - podkreślił przewodniczący partii Grzegorz Schetyna.