Rzeź wołyńska. 70. rocznica

6 czerwca 2013

- Prezydent został uderzony z bezpośredniej odległości przy biernej postawie oficerów ochrony - skomentował incydent na Ukrainie Szef SLD Leszek Miller - Myślę, że BOR musi znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to w ogóle było możliwe.

21-latek, który w niedzielę rozbił na ramieniu prezydenta Bronisława Komorowskiego jajko, został wypuszczony z milicyjnego aresztu - podaje portal VolynPost.com. Do incydentu doszło w ukraińskim Łucku w czasie uroczystości poświęconych upamiętnieniu ofiar UPA. Mimo ataku, prezydent jest zadowolony ze swojej ochrony podczas wizyty na Ukrainie - poinformowała na antenie TVN24 Joanna Trzaska-Wieczorek z Kancelarii Prezydenta. BOR zarządził już wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, raportu z zajścia domaga się MSW.

Były wiceszef BOR krytycznie ocenia pracę ochrony polskiego prezydenta podczas wizyty na Ukrainie. Bronisław Komorowski po wystąpieniu w łuckiej katedrze, został uderzony jajkiem. - To był atak, udany atak. Na nasze szczęście było to tylko jajko - powiedział na antenie TVN24 dr Jarosław Kaczyński. Wtóruje mu były premier Józef Oleksy. - To jest niedopuszczalne niedopatrzenie ochrony - powiedział były premier w "Faktach po Faktach".

Nie chcieli wizyty prezydenta Komorowskiego na Wołyniu, odrzucają polskie uchwały ws. zbrodni wołyńskiej. Jeszcze kilka lat temu można byłoby to potraktować jako awanturnictwo politycznego marginesu. Dziś nacjonalistyczna partia Swoboda jest czwartą siłą w ukraińskim parlamencie i od 2009 r. wyraźnie i stale zwiększa swój elektorat.

- To nie ma co komentować, też słyszałem, że coś takiego miało miejsce - powiedział Bronisław Komorowski, odnosząc się do incydentu w Łucku. Polski prezydent po wystąpieniu w miejscowej katedrze został zaatakowany jajkiem. Napastnik to 21-letni mieszkaniec Zaporoża. Odpowie za chuligaństwo - informuje MSW Ukrainy.

Bronisław Komorowski zaatakowany jajkiem podczas wizyty w Łucku. Do incydentu doszło po wyjściu prezydenta z katedry. Prezydent poleciał na Ukrainę wziąć udział w uroczystościach związanych z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej. Opozycyjna, nacjonalistyczna partia Swoboda nie wykluczała wcześniej protestów, a wizyta określana była przez nią mianem "niepożądanej".

- To jest potworek. To jakby mówić o kobiecie, która ma zaokrąglony brzuszek, że ma znamiona ciąży - stwierdził w "Faktach po Faktach" w TVN24 Witold Waszczykowski (PiS), komentując przyjętą przez sejm uchwałę ws. zbrodni wołyńskiej. Z kolei prof. Tomasz Nałęcz wyraził żal, że "zmarnowano okazję godnego uczczenia tej rocznicy". -Wybrano licytowanie się na patriotyzm - ocenił.

- Kłamią ci, którzy twierdzą, że patriotą jest ten, kto najgłośniej wykrzyczy swoje oburzenie - stwierdził premier Donald Tusk, komentując gorącą dyskusję na temat zbrodni wołyńskiej. Dodał, że według definicji ONZ, Ukraińcy mogliby za ludobójstwo uznać akcję "Wisła".

Klub PiS chce ustanowienia odznaczenia dla obcokrajowców pomagającym Polakom prześladowanym na Wschodzie ze względu na narodowość w latach 1937-59 - poinformował szef klubu Mariusz Błaszczak. Odznaczenie nazywałoby się Krzyż Wschodni.

Zbrodnią o znamionach ludobójstwa, jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń Polaków podczas II wojny światowej, nazwał prezydent Bronisław Komorowski tragiczne wydarzenia, które rozegrały się 70. lat temu na Wołyniu. W czwartek w Warszawie odbywają się uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni wołyńskiej.