Narodowy zalany. Mecz Polska-Anglia przełożony

17 października 2012

Dni szefa Narodowego Centrum Sportu Roberta Wojtasia policzone? W poniedziałek decyzję w tej sprawie oficjalnie ogłosi minister sportu Joanna Mucha. Według RMF FM, minister przekazała już Wojtasiowi, że jego kontrakt zostaje rozwiązany.

"Niemożliwe jest obecnie stwierdzenie, czy utrzymywanie się wody na powierzchni Stadionu było wynikiem niewydąjnego drenażu, słabej przepuszczalności murawy czy też skutkiem ulewy" - napisano w opublikowanym dziś raporcie pokontrolnym w Ministerstwie Sportu i NCS. W dokumencie stwierdzono natomiast, że czynnikiem "w istotny sposób wpływającym" na przebieg zdarzeń był przyjęty sposób zarządzania przygotowaniami do meczu.

- Premier zachował się - dla mnie - jak tchórz, bo powiedział, że PZPN jest winien (sytuacji z dachem Stadionu Narodowego - red.), ale nic na jego temat nie będzie mówił, bo "ma taką samą opinię na temat Związku jak wszyscy ludzie". (...) Premier chyba boi się PZPN - ocenił były bramkarz, a obecnie poseł PiS, Jan Tomaszewski.

Ponad 2/3 internautów tvn24.pl - podobnie jak premier Donald Tusk - uważa, że to nie minister Mucha jest winna odwołania meczu z Anglią na Stadionie Narodowym. 30 procent jest zdania, że to ona ponosi odpowiedzialność za tę sytuację. Premier dymisji szefowej ministerstwa sportu nie przyjął.

Premier Donald Tusk nie przyjął dymisji minister sportu. - Będę oczekiwał od pani minister działań naprawczych do końca tego roku - powiedział. I dodał: Jeśli do końca roku nie będę miał pewności, że ten program naprawczy prowadzony jest z wystarczającą energią, wrócę do rozmowy z panią minister Muchą.

- Niby dlaczego premier czy minister sportu mieliby być odpowiedzialni za to, że nie został zamknięty dach Stadionu Narodowego? To jakiś absurd - tak informację o oddaniu się minister sportu Joanny Muchy do dyspozycji premiera skomentował w "Faktach po Faktach" Andrzej Olechowski. Obciążanie rządu odpowiedzialnością za odwołanie meczu Polska-Anglia ocenił jako "dziwne", "prowincjonalne" i "nie w porządku".

Efektem raportu z kontroli w Narodowym Centrum Sportu i resorcie sportu powinny być zmiany organizacyjne, które uniemożliwią w przyszłości taką sytuację jak przełożenie ubiegłotygodniowego meczu Polska-Anglia - powiedział rzecznik rządu Paweł Graś. Z jego wypowiedzi wynika, że o problemach z dachem premier dowiedział się z telewizji.

- Wyników kontroli nie znam. Wiem tyle, ile mogłem wywnioskować z zadawanych pytań i odpowiedzi, których udzielałem ja i moi pracownicy - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 szef NCS Robert Wojtaś komentując prowadzoną w centrum kontrolę zleconą po zalaniu Stadionu Narodowego.

Raport z kontroli w ministerstwie sportu i w Narodowym Centrum Sportu - zgodnie z zapowiedziami - od godz. 16 powinien być na biurku premiera. O wnioskach Donald Tusk ma poinformować w środę. Kontrola dotyczyła odwołanego meczu Polska-Anglia. - Chcę w szczegółach wiedzieć, czy są osoby odpowiedzialne za błąd, który przyniósł nam wszystkim poczucie wstydu - powiedział w poniedziałek szef rządu.

- To była hańba i winę za to ponosi organizator, czyli PZPN - ocenił w "Faktach po Faktach" były piłkarz reprezentacji, poseł PiS Jan Tomaszewski. Zgodził się z nim także Krzysztof Materna, który dodał, że to właśnie organizator powinien dopilnować, żeby całe widowisko się udało.

- Spodziewamy się ewentualnych konsekwencji w związku z kontrolą w Narodowym Centrum Sportu - powiedział na konferencji w Brukseli premier Donald Tusk. Premier dodał, że "z pewnością ktoś jest odpowiedzialny" za wydarzenia z wtorku.

Premier nie powinien wypowiadać się w sprawie "pływaków z Basenu Narodowego" przed zapadnięciem decyzji sądu w ich sprawie - przyznają jednogłośnie prawnicy, z którymi rozmawiał portal tvn24.pl. - Każdy ma prawo do wyrażenia swoich opinii - broni szefa rządu były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Wieczorem szef rządu ze swoich słów się tłumaczył.

- Żadna murawa nie jest w stanie wytrzymać deszczu tak intensywnego. Także grubsza nawierzchnia na stadionie nie zapewniłaby dobrego odprowadzenia wody - przekonywał Marek Wypychowski, prezes firmy "Zielona Architektura", która wyprodukowała nawierzchnię na Stadionie Narodowym.

PZPN broni się przed odpowiedzialnością za przełożenie meczu Polska-Anglia na środę. Członek zarządu związku Jacek Masiota przyznał w TVN24, że PZPN może być jedynie winien braku nadzoru nad Narodowym Centrum Sportu. - Ale to NCS odpowiada za murawę - stwierdził i tłumaczył, dlaczego związek domaga się od NCS odszkodowania.