Afera taśmowa

15 czerwca 2014

- Brak przekonania, że będzie ktokolwiek ukarany powoduje, że tacy panowie jak pan Zbigniew S. nie czują się zagrożeni - powiedział we "Wstajesz i wiesz" na antenie TVN24 gen. Marek Dukaczewski. Były szef WSI skomentował w ten sposób upublicznienie akt śledztwa w sprawie nielegalnych podsłuchów.

- Tę aferę zrobiły służby specjalne i dalej nią sterują – powiedział we wtorek w programie "Świat" w TVN24 Biznes i Świat Kazimierz Marcinkiewicz. Pytany o upublicznienie akt z afery podsłuchowej, były premier ocenił, że "to się wszystko rozejdzie, bo my nie wyjaśniamy afer - są rozdmuchiwane i zamiatane przez służby specjalne".

Prawdopodobnie ktoś przekazał Zbigniewowi S. sfotografowane akta z afery podsłuchowej i użył go oraz jego względnej popularności w internecie, żeby rozpowszechnić te dokumenty - powiedział w "Jeden na jeden" Mariusz Kamiński, wiceszef PiS, były szef CBA. W jego opinii działania prokuratury ws. wycieku są "nieporadne i niepoważne".

Zbigniew S. został zatrzymany we wtorek wieczorem w sprawie publicznego rozpowszechniania wiadomości ze śledztwa dotyczącego podsłuchów. Po kilkugodzinnym przesłuchaniu opuścił prokuraturę. Usłyszał zarzut bezprawnego upubliczniania informacji z postępowania przygotowawczego. Zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze: dozór policji i zakaz opuszczania kraju.

Sprawę wycieku akt bada prokuratura, a my przypomnijmy sobie, co do tej pory wiadomo na temat afery podsłuchowej.

- Chciałabym dowiedzieć się od prokuratury, na jakim etapie są postępowania dotyczące tych wątków z afery taśmowej, np. prywatyzacji Ciechu, kwestii węgla, rozmowy Belki z Sienkiewiczem. To są najważniejsze elementy, to pokazuje, że stan państwa jest całkowicie rozsypany – mówiła w "Faktach po Faktach" Beata Kempa ze Zjednoczonej Prawicy.

- Twierdzę, że źle się stało, ale to nie jest kwestia zaniedbań ze strony prokuratury - tak w "Kropce nad i" prokurator generalny Andrzej Seremet skomentował upublicznienie akt ze śledztwa ws. afery podsłuchowej. Dodał, że wszelkie tropy wskazują na to, że dokumenty mogły udostępnić osoby, którym - zgodnie z prawem - prokuratura wcześniej je przekazała.

Nie może być usprawiedliwienia dla łamania prawa. Dopuszczono się czegoś, co jest niewybaczalne - mówił w programie "Tak jest" w TVN24 minister sprawiedliwości Borys Budka, komentując upublicznienie akt z afery podsłuchowej. Andrzej Dera z Solidarnej Polski wskazał z kolei, że wyciek ujawnił słabość państwa.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie w środę i czwartek będzie przedstawiać zarzuty pięciu osobom, w tym Markowi Falencie, głównemu podejrzanemu w aferze taśmowej. Chodzi o sprawę - jak to określono - korupcyjną. Z uwagi na trwające czynności, na razie prokuratura nie udziela bliższych informacji.

Klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości zażądał pisemnych wyjaśnień od premier Ewy Kopacz i szefa CBA Paweł Wojtunika ws. publikacji tygodnika "Do Rzeczy". Autorzy tekstu twierdzą, że dotarli do nagrania rozmowy szefa CBA z Elżbietą Bieńkowską. Szef klubu Mariusz Błaszczak zapowiedział też wniosek o wznowienie śledztwa w sprawie taśm w prokuraturze generalnej.

Prokuratura nie znalazła dowodów na nielegalne podsłuchiwanie szefa CBA, jego rzecznika, szefa ABW i byłego szefa SKW. - Nie znaleziono dowodów na popełnienie czynu zabronionego. Warszawska Prokuratura Okręgowa odmówiła wszczęcia śledztwa - powiedział portalowi tvn24.pl Dariusz Korneluk, prokurator apelacyjny w Warszawie. O sprawie napisała w lutym "Gazeta Wyborcza".