Ukrywał się 12 lat, wpadł przez naszą-klasę

 
Policjanci złapali niebezpiecznego bandystę
Źródło zdj. gł.: TVN24
Przez dwanaście lat wodził za nos polską policję. Po piętach deptały mu niemieckie organy ścigania i amerykańska FBI. Za każdym razem wymykał się pogoni - zmieniał paszporty, miejsca zamieszkanie. W końcu wpadł we Władysławowie, gdy zaczął wypisywać komentarze na naszej-klasie.

Poszukiwanego przez organa ścigania m.in. Polski, Niemiec i USA obecnie 39-letniego Pawła G. zatrzymała policja z Jastrzębia Zdroju. Informacje, które umożliwiły zatrzymanie Pawła G. w pensjonacie we Władysławowie zdobył pilotujący sprawę oficer kryminalny z Jastrzębia.

Co to był? Jak podaje TVP Info przestępcę zdradziły komentarze wypisywane pod profilem byłej konkubiny na portalu nasza-klasa. To wystarczyło by namierzyć G.

Poszukiwania za Pawłem G. ruszyły w 1997 r. w związku ze sprawą przywłaszczenia przez niego znacznej sumy pieniędzy. Jastrzębianin miał już wtedy na sumieniu inne przestępstwa, m.in. rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Kiedy policja zaczęła deptać mu po piętach, sprawca nagle zniknął. Jak się potem okazało, uciekł do Francji.

Do USA na czeskim paszporcie

W 2000 r. do polskich służb dołączyła niemiecka prokuratura, która zaczęła ścigać go za kierowanie samochodem bez uprawnień. Wówczas Paweł G. zaczął zmieniać tożsamość - najpierw m.in. preparując polski paszport swojego przyrodniego brata, a potem podrabiając również czeskie dokumenty.

Na podstawie czeskiego paszportu wyjechał do USA. W 2003 r. Komenda Główna Policji dostała bowiem informację z FBI, że agenci federalni zainteresowali się legitymującym się w ten sposób Pawłem G., jako podejrzanym m.in. o handel bronią, narkotykami i kradzionymi samochodami.

Od 1997 r. za gangsterem wystawiono w różnych krajach łącznie kilka listów gończych, w tym Europejski Nakaz Aresztowania. Ostatecznie - współpraca jastrzębskich policjantów ze śledczymi z komend wojewódzkich w Katowicach, Bydgoszczy i Gdańsku - doprowadziła do zatrzymania groźnego przestępcy.

Źródło: PAP

Czytaj także: