Przepis, mówiący o pomówieniu narodu polskiego "o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie", według Kochanowskiego, ogranicza wolność słowa, rozpowszechniania informacji i badań naukowych.
Świadomość grożącej sankcji karnej będzie wywoływać efekt w postaci powstrzymania się od publicznych wypowiedzi oraz badań naukowych dotyczących zbrodni komunistycznych i zbrodni nazistowskich. Janusz Kochanowski
"Świadomość grożącej sankcji karnej będzie wywoływać efekt w postaci powstrzymania się od publicznych wypowiedzi oraz badań naukowych dotyczących zbrodni komunistycznych i zbrodni nazistowskich" - napisał rzecznik we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.
Historyk, nie prokurator
Kochanowski podkreślił, że "zgodnie z ogólną i powszechnie akceptowaną wiedzą o faktach z przeszłości, przedstawiciele narodu polskiego brali udział w zbrodniach komunistycznych i zbrodniach nazistowskich". Rzecznik Praw Obywatelskiech twierdzi, że fakty z najnowszej historii Polski powinny podlegać ocenie historyków, a nie prokuratorów.
Bez reakcji na "polskie obozy zagłady"?
Obrońcy argumentują, że kara ta jest potrzebna w przypadku takich przekłamań, jak mówienie o "polskich obozach zagłady" w zagranicznych publikacjach.
I tak na przykład na orzeczenie TK czeka wrocławska prokuratura, która prowadziła śledztwo w sprawie pomówienia przez hiszpański "El Pais". W marcu 2007 roku gazeta wydrukowała artykuł, w którym można przeczytać, że "Polska odegrała kluczową rolę w niegodziwości, która doprowadziła do zagłady dwóch trzecich europejskich Żydów".
Prawo wprowadzono w październiku 2006 roku. Od samego początku RPO krytykował ten zapis.
Źródło: PAP, tvn24.pl