Transfer Arłukowicza? "Są propozycje"

Arłukowicz: "Transfer? Są propozycje"
Arłukowicz: "Transfer? Są propozycje"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Czy gwiazda komisji śledczej zmieni polityczne barwy? Bartosz Arłukowicz zapewnia, że jest zbyt zajęty, żeby o tym myśleć. Ale szeroki uśmiech, którego nie zdołał ukryć, mówił co innego.

Czy miał pan w ostatnich miesiącach poważną ofertę politycznego transferu? – dopytywał dziennikarz. Arłukowicz - wyraźnie zdumiony - odpowiedział po dłuższej chwili. Pytaniem. - Transferu? – Tak, przepisania się do innej partii – uściślił dziennikarz. Poseł dłuższą chwilę próbował opanować uśmiech, po czym stwierdził. - Ja jestem zajęty wyjaśnianiem afery hazardowej i na tym się skupiam. A propozycje różne padają, ale po wielogodzinnym przesłuchaniu człowiek tylko marzy, żeby się wyspać – stwierdził.

Pytany, czy wie, że jedynka PO w Szczecinie czeka na niego, odparł - już z kamienną twarzą – że nic mu o tym nie wiadomo i zamierza dokończyć pracę w komisji.

"Obraz to ja już mam"

Co do jej rezultatów, to Arłukowicz zadeklarował, że ogólny obraz sytuacji już ma, ale potrzebuje czasu, żeby go skonkretyzować w formie raportu. Komisja właśnie ten czas dostała, jej prace przedłużono do końca kwietnia. - Muszę przesłuchać paru świadków, przeczytać stenogramy, skonfrontować zeznania. Żeby przygotować rzetelnie raport, musimy się zamknąć z prawnikami na dwa tygodnie. Nie mogę stworzyć pięciu stron w pięć minut - stwierdził.

"Agenci mogą wpaść na kawę"

Według niego głównym celem komisji jest taka zmiana procedur i świadomości polityków, żeby „żeby już nie dzwonił żaden biznesmen i mówił, z tym idiotą trzeba coś zrobić i że chce usuwać ministra”. Nie chciał spekulować, kto odpowie karnie za aferę hazardową. - Ja wiem, że w mediach musi się lać krew, najlepiej, żeby CBA rzuciła kogoś w kominiarkach na ziemie, ale jak się okazuje, agenci mogą wpaść na kawę i jeszcze zdjąć buty. Od zamykania ludzi do więzienia jest prokurator i sąd – uciął.

Pytany, czy sława „gwiazdy komisji” nie wpłynęła na niego negatywnie, zaprzeczył. - Sodówka mi nie uderzyła do głowy. Pływać umiem, piję wodę niegazowaną, patrzę na siebie z dystansem – zapewnił.

Źródło: tvn24

Czytaj także: