"Tragedia finansów publicznych"

"Tragedia finansów publicznych"
"Tragedia finansów publicznych"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
- Czy jeżeli okaże się, że nie miał pan racji, to przeprosi pan Polaków i komentatorów? Prawa i Sprawiedliwości nie musi pan przepraszać, bo i tak nie jest pan w stanie nas obrazić – Beata Szydło z PiS odpowiadała na zarzuty Rostowskiego i zarzuciła Platformie Obywatelskiej odpowiedzialność za "tragedię polskich finansów publicznych". - Król jest nagi - wtórował jej Ryszard Zbrzyzny z SLD.

Szydło zarzuciła rządowi przede wszystkim, że od początku objęcia rządów wini poprzedników, czyli Prawo i Sprawiedliwość, o złą sytuację finansową państwa. Jak mówiła, w Polsce od 2007 roku rządzi Platforma Obywatelska, a od 2010 roku ma władzę niepodzielną i to ona ponosi odpowiedzialność za "tragedię finansów publicznych".

Budżet 2011 roku jest budżetem politycznym nastawionym na przetrwanie Platformy do wyborów parlamentarnych i nie bierze pod uwagę ani interesów państwa ani interesów obywateli Beata Szydło, PiS

PiS o propagandzie rządu

Zdaniem Szydło deficyt finansów publicznych pęknie, podobnie jak pękła bańka finansowa na światowych rynkach, i to będzie tragedia dla polskich finansów. - Czy jeżeli okaże się, że nie miał pan racji, to przeprosi pan Polaków i komentatorów. Prawa i Sprawiedliwości nie musi pan przepraszać, bo i tak nie jest pan w stanie nas obrazić - pytała.

Szydło skrytykowała też PR-owskie - jej zdaniem - chwyty rządu, który występuje na tle mapy wzrostu gospodarczego Europy z Polską jako "zieloną wyspą". - Na mapie, którą państwo prezentowali, drugą zieloną wyspą była Grecja - zwracała uwagę.

Polityczny budżet

W jej ocenie rząd i Platforma Obywatelska przemilczają rosnące zadłużenie państwa. Jak ostrzegała, za "beztroskę rządu płacić będą przyszłe pokolenia".

- Budżet 2011 roku jest budżetem politycznym nastawionym na przetrwanie Platformy do wyborów parlamentarnych i nie bierze pod uwagę ani interesów państwa ani interesów obywateli - mówiła. Według niej, potwierdzeniem tej tezy jest podwyższenie podatków od przyszłego roku "nazywane konsolidacją wydatków publicznych".

"Król jest nagi"

Propozycję ustawy budżetowej skrytykował też Ryszard Zbrzyzny z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Swoje wystąpienie zaczął od cytatu z baśni H. Ch. Andersena "Nowe szaty króla". - Ten król jest nagi - mówił do prawie pustej już sali sejmowej.

W jego ocenie z przedstawionego budżetu wynika, że mamy kryzys finansów publicznych. Poseł Sojuszu zwracał uwagę m.in. na obniżenie realnych pensji i świadczeń, wzrost fiskalizmu państwa (podwyżka VAT i akcyzy) czy "wyprzedaż majątku narodowego". - Rząd Donalda Tuska tym budżetem przyznaje się do totalnej porażki – mówił.

Gdzie jest granica zadłużenia?

Jak mówił, finanse publiczne są w opłakanym stanie, a rządowi brakuje wizji, strategicznego planu i rzetelnej analizy rzeczywistości. On także zwracał szczególną uwagę na wzrost zadłużenia państwa. - Rząd nie ma pomysłu ani odwagi na przeprowadzenie systematycznej reformy finansów publicznych. Głównym celem rządu jest uniknięcie przekroczenia progu ostrożnościowego 55 proc. PKB - podkreślał.

Zbrzyzny przypomniał, że koszty obsługi długu publicznego to 33 mld zł rocznie - to równowartość wpływów z PIT, jakie są zaplanowane na przyszły rok. - Razem dług publiczny przekroczy w przyszłym roku astronomiczny próg 800 mld zł. Gdzie jest granica zadłużania państwa? - pytał poseł SLD.

Źródło: tvn24

Czytaj także: