Około godz. 10, tuż po otwarciu, do sklepu weszło trzech zamaskowanych napastników w kombinezonach roboczych i maskach przeciwpyłowych. Jeden podbiegł do ekspedientki, układającej towar na półkach i użył wobec niej gazu łzawiącego. Dwaj pozostali zaczęli rabować z szuflad zegarki i pierścionki i inne kosztowności.
Po napadzie złodzieje uciekli w głąb osiedla, gdzie przypuszczalnie czekał na nich samochód. Był to już drugi podobny napad na sklep jubilerski dokonany w Krakowie w ostatnim czasie.
Sprzedawczyni nie odniosła obrażeń
- Na miejscu intensywnie pracują policjanci, zorganizowano blokady dróg i użyto policyjnego śmigłowca. Policjanci przeglądają także monitoring ze sklepu i innych kamer znajdujących się w pobliżu. Śledczy przesłuchują także świadków i zbierają wszelkie informacje na ten temat – opisywał działania funkcjonariuszy Dariusz Nowak z małopolskiej policji.
Biegli starają się jeszcze ustalić wartość skradzionych przedmiotów.
Sprzedawczyni nie odniosła poważniejszych obrażeń, po udzieleniu jej pomocy przez pogotowie została przesłuchana przez policjantów.
Seria?
Napad na jubilera w Krakowie z 16.06.2008
Scenariusz tego napadu do złudzenia przypominał wcześniejszy skok na sklep jubilerski, do którego doszło w Krakowie 16 czerwca. Nie wiadomo jednak, czy czwartkowego rabunku dokonali ci sami sprawcy.
Wtedy do sklepu jubilerskiego w centrum handlowym M1 tuż po godz. 10 wbiegło trzech zamaskowanych mężczyzn ubranych w kombinezony i maski. Napastnicy użyli gazu łzawiącego, a potem młotkami rozbili gabloty z biżuterią, w których były wyroby ze złota i brylantów. Odjechali z parkingu samochodem terenowym, który spalili kilka ulic dalej. Wartość skradzionego towaru oszacowano na 300 tys. zł. Dzień później policja upubliczniła część zapisu z kamer z tego napadu. Sprawcy do tej pory nie zostali ujęci.
Źródło: PAP, tvn24.pl