Prezydent domaga się wyjaśnień ws. uchodźców

Blokowali pociąg, dostaną pomoc
Blokowali pociąg, dostaną pomoc
Źródło wideo: TVN24/ Fot. PAP/Michał Szypki
Źródło zdj. gł.: TVN24/ Fot. PAP/Michał Szypki
Wyjaśnień ws. Czeczenów i Gruzinów, którzy we wtorek próbowali nielegalnie przekroczyć polsko-niemiecką granicę, domaga się prezydent Lech Kaczyński. List w tej sprawie wyśle do MSWiA szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Prezydenta - jak informuje RFM FM - interesują warunki, w jakich obcokrajowcy mieszkają w naszym kraju oraz czas trwania procedur ubiegania się o status uchodźcy.

Bo szkoda jest znikoma

Czeczeńcy i Gruzini, którzy we wtorek próbowali nielegalnie przekroczyć polsko-niemiecką granicę pociągiem relacji Wrocław-Drezno, nie poniosą za to kary.

- Cudzoziemcy są obecnie pod jurysdykcją Urzędu ds. Cudzoziemców. Mając na względzie humanitarne traktowanie i znikomy stopień społecznej szkodliwości czynu, nie będą pociągnięci do odpowiedzialności karnej - powiedziała TVN24 Elwira Szpecht ze Straży Granicznej w Zgorzelcu.

Według Polskiej Agencji Prasowej, 33 ze 158 cudzoziemców, którzy chcieli nielegalnie opuścić Polskę, ma być deportowanych, bo przebywali w Polsce nielegalnie.

Ale jak ustaliła TVN24, ostateczna decyzja o wydaleniu ich z Polski będzie należała do sądu w Zgorzelcu.

- W ośrodku strzeżonym w Krośnie Odrzańskim (Lubuskie) będą czekać na decyzję - powiedziała Anna Galon, rzeczniczka prasowa Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Pozostali prawdopodobnie wrócą do ośrodków, w których dotychczas mieszkali. - Ale nie mamy jeszcze pewności w tym względzie - dodała rzeczniczka.

Pomoc władz

Cudzoziemcy ci nie będą pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Elwira Szpecht ze Straży Granicznej w Zgorzelcu

We wtorek przez ponad osiem godzin grupa 230 uchodźców, którzy mieszkali dotąd w Radomiu, okupowała pociąg relacji Wrocław-Drezno. Bez biletów i dokumentów chcieli dostać się do Strasburga, by tam poskarżyć się na warunki, w jakich żyją w Polsce. - Traktują nas gorzej niż świnie - mówili.

Do swojego kraju nie chcą wracać, bo - jak argumentują - "to jak strzelić sobie w łeb".

Po nieudanych negocjacjach tuż przy granicy w Zgorzelcu interweniowała straż graniczna i policja.

Po wtorkowej okupacji pociągu na torach w Zgorzelcu, spędzili noc w budynkach straży granicznej w Zgorzelcu i Lubaniu. Cudzoziemcy po przewiezieniu do placówki dostali ciepły posiłek, środki czystości i zostali umieszczeni w przygotowanych dla nich pokojach.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: