Kieszonkowe po polsku

 
Polacy nie uczą swoich dzieci oszczędzać
Źródło zdj. gł.: sxc.hu
Polscy rodzice w ogóle nie uczą swoich dzieci oszczędzania - wynika z najnowszego badania "Maluchy 2009". Powód? Kieszonkowe dają nieregularnie, a wiedząć, że ich dzieci wydadzą je od razu, przede wszystkim na słodycze - nic z tym nie robią.

Jak pisze "Dziennik", badania zostały przeprowadzone wśród rodziców, którzy mają dzieci w wieku od 7 do 14 lat. Ankieterzy firmy Millward Brown SMG/KRC pytali: „Czy dajesz kieszonkowe, ile i jak często?".

Autorów badania interesowało również, czy opiekunowie wiedzą, na co ich dziecko wydaje te pieniądze.

Wydają co do grosza

Wyniki sondażu potwierdziły przypuszczenia ekspertów: przyznawanie kieszonkowego w Polsce to jeden wielki chaos. Wprawdzie sześciu na dziesięciu rodziców daje dzieciom pieniądze, ale zazwyczaj są to drobne sumy.

A polskie dzieci kieszonkowe wydają przede wszystkim na słodycze, napoje czy przekąski. A ponieważ chodzi o niewielkie sumy, wydają je co do grosza. Oszczędza tylko 13 proc. najmłodszych Polaków.

Ostatni głos ma rodzic

Co gorsza, wielu rodziców w ogóle nie widzi potrzeby oszczędzania. - Monika z różnych okazji dostaje większe sumy od rodziny, ale te pieniądze przechowuję ja. Potem wspólnie decydujemy, co z nich sfinansować, ostatnio były to narty i nowy plecak - opowiada Anna Walewska o zasadach, jakie obowiązują jej 11-letnią córkę.

Podobnie postępuje mama 12-letniego Karola z Krakowa. Gdy niedawno chłopiec dostał na urodziny od babci 100 zł, kupiła mu nowe spodnie - pomimo że syn bardzo chciał wydać te pieniądze na grę komputerową.

Eksperci: Nie podejmujmy decyzji za dziecko

Obie matki są bardzo dumne ze swej zapobiegawczości, ale eksperci nie pochwalają takich metod. - To forma ubezwłasnowolnienia dzieci. Oczywiście warto porozmawiać z dzieckiem i spytać, na co chciałoby wydać własne pieniądze, ale nie powinno się mu narzucać swojej woli - uważa psycholog Anna Maria Ciechowicz.

Inni specjaliści dodają, że takie błędy rodziców mogą bardzo niekorzystnie odbić się na dziecku. - To może być dla niego bolesna lekcja, gdy okaże się, że nie potrafi dysponować własnym budżetem. Bo przyzwyczaiło się, że to ktoś inny podejmuje za niego decyzje - ostrzega Dzierżawska-Popiołek.

Źródło: Dziennik

Czytaj także: