Tadeusz Cymański (PiS) o kłopotach stoczni
O północy upłynie ultimatum Komisji Europejskiej dla Warszawy. Jeśli nie przedstawimy planu restrukturyzacji i prywatyzacji stoczni, Bruksela odbierze zakładom 5 mld złotych pomocy publicznej. A wtedy stocznie niczym dziurawe okręty pójdą na dno.
Jarosław Gowin (PO) liczy, że negocjacje z UE uda się przedłużyć. I oskarża prezesa PiS, że chciał storpedować te rozmowy. - Gdy trwają bardzo ważne konsultacje, nie organizuje się takich konferencji, jaką zwołał dzisiaj Jarosław Kaczyński - oburzał się w "Magazynie 24 Godziny" poseł Platformy. Szef Prawa i Sprawiedliwości powiedział m.in., że PO "całkowicie zawaliła sprawę stoczni".
Według Gowina rząd Tuska robi wszystko, co w jego mocy, by uratować kolebki "Solidarności". - Minister Grad napisał odpowiedni plan. Jego czterech poprzedników jakoś o tym nie pomyślało - przypomniał poseł PO.
"Winę ponosi PO"
Odmienne zdanie miał Tadeusz Cymański (PiS). - Kłopoty stoczni ciągną się od wielu lat - przyznał poseł. - Dopiero w ostatnich miesiącach sprawa stała się naprawdę gardłowa. Czy zrobiono wystarczająco wiele, by ją rozwiązać? - pytał Cymański. Dodał, że to właśnie Platforma "przespała kilka ostatnich miesięcy" i doprowadziła do fatalnej kondycji zakładów w Gdańsku i Gdyni.
O wysokich cenach dopiero w lipcu
Posłowie dyskutowali także o drożyźnie, coraz bardziej dającej się we znaki Polakom. Sejmowa debata na ten temat została przesunięta na lipiec. - Ja pytam po co? Może dlatego, że w lipcu ludzie są na wakacjach i nie zobaczą tej dyskusji? - spekulował Cymański. - Przesunęliśmy debatę, bo nie chcemy jej toczyć w atmosferze demagogicznego nacisku ze strony PiS i SLD - ripostował Gowin.
Źródło: TVN24, Fakty TVN