Kalisz podkreślił, że niekompetencją wykazali się także urzędnicy z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Naturalne jest, że jak przedsiębiorca zawiera umowę sprawdza kontrahenta. To jest kompromitacja dyrektora GDDKiA. Utrzymuje ludzi, którzy nawet firmy nie potrafili sprawdzić. Dawno oni wszyscy powinni polecieć - ocenił poseł SLD.
Zarzuty Kalisza odpierała minister Julia Pitera. - Bardzo dobrze, że przyszedł człowiek spoza układu. Właśnie przez to przez wszystkie lata nie można było budować dróg, przez te układy - mówiła minister. Jej zdaniem chińska firma była wiarygodna, ponieważ jest spółką córką dużej państwowej firmy w Chinach - "inaczej nie byłoby gwarancji rządowych".
Jej zdaniem to normalne, że firma chcąc wejść na nowy rynek oferuje dużo lepsze warunki niż konkurencja, a "chińskie firmy dość dobrze sprawdzają się w różnego rodzaju budowach".
Nie damy rady
Poseł SLD zaznaczył, że jest więcej niż pewne, że nie wyrobimy się z budową autostrady A2 do 2012 roku. - Oczywiście, że nie ma szans, że wybudujemy tę autostradę na Euro 2012. Nie ma żadnych wątpliwości, że autostrady nie będzie - powiedział Kalisz. I zaznaczył, że jego zdaniem "przez 22 lata w Polsce nie udały się trzy rzeczy - system ochrony zdrowa, system parlamentarny i budowa autostrad". O tym, że opóźnienia w budowie autostrad są duże napisała w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli.
Innego zdania była minister Pitera, która tak odniosła się do wniosków zawartych w raporcie. - Chciałam powiedzieć, że ta kontrola to była trzecia kontrola NIK. Była zrobiona na wniosek premiera, żeby mieć dobry nadzór nad przebiegiem inwestycji. Skończyła się w grudniu. Tam jest napisane, że nie ma zagrozenia dla Euro. Jest zagrożenie tylko dla pewnych elementów - powiedziała posłanka PO.
Informacja dla posłów
W czwartek w Sejmie minister Grabarczyk odpowiadał na pytania posłów na temat stanu przygotowań dróg i autostrad na Euro 2012. - Oferty na budowę odcinka A2 Stryków-Konotopa były analizowane wyjątkowo starannie. Wiemy jak ważny jest ten odcinek - mówił do posłów. I zapewniał: - Znajdziemy sposób na rozwiązanie problemów. Uczynimy tę drogę przejezdną. Minister przekonywał, że autostrada A2 "ma pecha", bo przygotowania do jej budowy trwały kilka lat, a ogłoszone już przetargi unieważniano. Zdaniem Grabarczyka dopuszczenie Chińczyków do budowy nie było błędem, a zaproponowane przez Covec ceny (niemal dwa razy niższe niż w kosztorysie) nie wzbudzały wątpliwości.
Także w czwartek trwały rozmowy z przedstawicielami firm budowlanych, które mogłyby po Chińczykach przejąć budowę dwóch odcinków autostrady A2. W tej sprawie rząd rozmawia także władzami firmy COVEC. W środę upłynął bowiem termin dostarczenia przez Chińczyków planów, wymaganych przez stronę polską. Chodzi o harmonogramy finansowe, które uwzględniają spłaty zaległości, jakie Covec ma wobec podwykonawców budowy oraz plany finansowania kolejnej części inwestycji. Do przedstawienia takich dokumentów wezwała w ubiegły czwartek Chińczyków Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Covec dostał na to tydzień.
CZYTAJ O PRZYGOTOWANIACH DO EURO 2012
Źródło: tvn24