- Błądził razem z nami, ale wychodził z błędów na krok przed innymi. To on napisał książkę będącą rozrachunkiem z marksizmem, próbą zrozumienia tego, co było w nim trucizną. Nazwano go wtedy politycznym chuliganem i Kołakowski bardzo sobie to określenie cenił - wspominał nad grobem swojego przyjaciela historyk Karol Modzelewski.
O odwadze
Uroczystość na Powązkach Wojskowych miała kameralny charakter, taka była wola rodziny i samego profesora. Żeby towarzyszyć Leszkowi Kołakowskiemu w ostatniej drodze nie trzeba było mieć jednak żadnych zaproszeń (wcześniej pojawiły się takie zapowiedzi - red.). Każdy kto chciał, mógł wejść na cmentarz. Karol Modzelewski przypomniał zebranym, czym jego przyjaciel się wyróżniał. - Absolutem odwagi cywilnej. Chciał, żeby mówić głośno to, co wielu z nas szeptało sobie po cichu - podkreślał.
O odwadze profesora mówił także Henryk Samsonowicz, który przemawiał w imieniu pracowników Uniwersytetu Warszawskiego i PAN. - Jesteśmy winni Leszkowi Kołakowskiemu głęboką wdzięczność, że przez ostatnie 50 lat, nie zważając na konsekwencje jakie go spotykały, walczył o prawdę - mówił. - Jako ludzie, którym nieobca jest walka o sprawiedliwość, o wolność, o prawdę, o dobro i o radość, jesteśmy mu głęboko wdzięczni.
O małomówności, w której siła
Jacek Bocheński przypominał z kolei jak wielki profesor Kołakowski miał na innych ludzi i "na bieg procesów historycznych w Polsce i na świecie w drugiej połowie XX wieku", mimo że nie "przywódcą ani politykiem". - Nigdy nam wprost nie mówił co mamy robić. Raz go spytałem - nic nie odpowiedział. Mieliśmy decydować sami. Chcieliśmy go słuchać nie tylko dlatego, że był mądrzejszy, ale autentyczny, bardziej wiarygodny. Czuliśmy się tą wiarygodnością zobowiązani, chcieliśmy w niej uczestniczyć - wspominał pisarz.
Błądził razem z nami, ale wychodził z błędów na krok przed innymi. To on napisał książkę będącą rozrachunkiem z marksizmem, próbą zrozumienia tego, co było w nim trucizną. Nazwano go wtedy politycznym chuliganem i Kołakowski bardzo sobie to określenie cenił koł
Na warszawskich Powązkach profesora Kołakowskiego żegnali także polscy politycy (m.in. Tadeusz Mazowiecki, Bogdan Borusewicz), z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Ciało filozofa zostało złożone do grobu tuż przy wejściu na cmentarz, obok Jacka Kuronia, Ryszarda Kuklińskiego i Bronisława Geremka. W czasie uroczystości stali nad nim żołnierze Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego.
Leszek Kołakowski, jeden z najwybitniejszych polskich filozofów, publicysta, prozaik, autor satyr i bajek filozoficznych zmarł 17 lipca w Oksfordzie. Miał 82 lata.
Źródło: PAP