Z aresztu na murawę. Skazani sprzątali stadion

Skazani sprzątali wrocławski stadion po niedzielnym meczu
Skazani sprzątali wrocławski stadion po niedzielnym meczu
Źródło: A.Łukaszewicz/ansa | TVN24 Wrocław
Zbierali puste kubki, kartony i konfetti. Ośmiu osadzonych z wrocławskiego aresztu sprzątało Stadion Miejski. - To dla nas szansa na powrót do społeczeństwa – mówi jeden z nich.

W poniedziałkowy poranek ośmiu mężczyzn zebrało się na murawie wrocławskiego stadionu. Otrzymali worki na śmieci oraz rękawiczki. A później ruszyli na trybuny. Zaglądali pod krzesła, wnikliwie sprawdzając każdy sektor. Starali się, by najdrobniejszy papierek nie umknął ich uwadze.

- Otrzymałem wyrok za jazdę pod wpływem alkoholu. Odsiedziałem już półtora roku. Zostało mi drugie tyle – mówił Krzysztof, jeden ze skazanych. - Mam szansę na warunkowe zwolnienie, jeśli otrzymam pozytywną opinię. Dlatego tu jestem. Dlatego pracuję – tłumaczył.

Sprzątną i przystrzygą

Skazani biorą udział w pilotażowym programie „Zielona Piłka”, który zakłada resocjalizację skazanych. Wykonują głównie prace porządkowe.

Jak sami przyznają, nie jest to ciężkie zajęcie. – Będziemy pracować na terenie i wokół stadionu. Grabić, plewić. Zajmować się zielenią. W niedalekiej przyszłości, w ramach programu posadzimy drzewa w lesie i posprzątamy cmentarz żydowski we Wrocławiu – opowiadał Bruno, inny sprzątający.

Dodatkowe ręce do pracy

Z pojawienia się skazanych na stadionie, zadowoleni są zarządcy obiektu. - Wszystko wskazuje na to, że będziemy dłużej współpracować z wrocławskim aresztem – mówił Adam Burak, rzecznik spółki Wrocław 2012, która zarządza stadionem. - To dodatkowe osoby, które pomogą naszym 40 pracownikom utrzymać porządek po każdej imprezie – dodał.

Jak przyznał, pracy jest sporo: 40 tysięcy krzesełek do wytarcia, 200 kubłów na śmieci do uprzątnięcia czy 70 toalet do umycia. I w dodatku za darmo. Bowiem ochotnicy nie otrzymują za swoją pracę pieniędzy. Nie dostanie ich też areszt.

Niewielkie oszczędności, duży zysk

Mimo, że program jest na razie testowany i nie wiadomo jak w przyszłości będzie funkcjonować, to wszyscy mówią, że jest potrzebny.

- Oszczędności finansowe z tytułu pracy skazanych są niewielkie. Musimy przywieźć i odwieźć osoby do aresztu – mówił Burak. - To jednak przede wszystkim szansa dla nich. Powinęła im się noga, są świadomi, tego co zrobili. I chcą odpracować swoje winy – przyznał.

W projekcie mogą wziąć udział skazani z lekkim wyrokami. Oraz ci, którym kara się kończy i mogą się ubiegać o warunkowe zwolnienie.

- Na razie tylko 8 osób może brać udział w programie. Ale w przyszłości chcemy stworzyć warunki dla większej liczby – powiedział Krzysztof Anders, rzecznik wrocławskiego aresztu śledczego.

Autor: GDem/dr/roody / Źródło: TVN24 Wrocław

Czytaj także: