Pożar hurtowni zniczy. "Te obrazki są przygnębiające"
Pożar hurtowni wybuchł w piątek rano, przed godziną 6. - Zgłoszenie dotyczyło dwóch hali namiotowych wypełnionych zniczami. Obie są w ogniu - przekazał nam aspirant Bartłomiej Baran z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Otwocku.
Pożar dwóch hal pod Otwockiem
Po godzinie 7 strażak informował, że pożar nie został opanowany. - Na miejscu działa 15 zastępów straży pożarnej. Dysponujemy kolejne siły i środki - powiedział. Dodał też, że w zdarzeniu nie ma osób poszkodowanych.
Młodszy kapitan Karolina Jaworska, oficer prasowa Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie, przekazała, że pożarem objęte były dwie hale o lekkiej konstrukcji o wymiarach 30 na 15 metrów oraz 30 na 8 metrów i wysokości 4,5 metra.
Wysiłki strażaków koncentrowały się na obronie przed pożarem zbiornika z parafiną o pojemności 10 metrów sześciennych. Zbiornik ten był schładzany.
"Obrazki są przygnębiające"
Reporter tvnwarszawa.pl Artur Węgrzynowicz podał, że na miejscu pracowały zastępy specjalistyczne wyposażone w sprzęt do gaszenia tego typu pożarów. Był też samochód grupy ratownictwa chemicznego, która monitorowała stan powietrza. Na miejscu panowało ogromne zadymienie, akcji gaśniczej nie ułatwiała również gęsta mgła.
Około godziny 8.30 do pożaru zadysponowano już 27 zastępów straży pożarnej.
Na miejscu był też Michał Rudzki, burmistrz pobliskiego Karczewa. Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych przekazał, że przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana i wyjaśni ją prokuratura. - Skala tej tragedii jest ogromna. Szczególnie przed dniem Wszystkich Świętych te obrazki są przygnębiające - powiedział Rudzki.
Również oficer prasowy komendy policji w Otwocku podkom. Patryk Domarecki mówił, że za wcześnie, by mówić o przyczynach. - Procedury wyglądają tak, że gdy mamy już pogorzelisko w pełni ugaszone, to później trwają czynności z biegłym z zakresu pożarnictwa, z którym wykonywane są oględziny - wyjaśnił policjant.
Nie ma zagrożenia dla mieszkańców
Około godziny 10 aspirant Baran przekazał, że grupa chemiczna dokonała pomiarów szkodliwych substancji w powietrzu. Wyniki wskazały, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców.
Strażak poinformował również, że trwa dogaszanie ostatnich zarzewi ognia oraz prace rozbiórkowe stalowej konstrukcji hali.
Reporter TVN24 Paweł Łukasik rozmawiał z panią Lucyną, która mieszka tuż obok hurtowni. Kobieta opisywała, że wokół było ogromne zadymienie, a słup dymu unosił się nawet kilkanaście metrów w górę. Pani Lucyna przekazała również, że w bezpośrednim sąsiedztwie pożaru panowała bardzo wysoka temperatura. - Była na tyle wysoka, że moje okna uległy uszkodzeniu - dodała.