Północne Filipiny od tygodni nawiedzają monsunowe ulewy. Doprowadziły do powodzi błyskawicznych i osuwisk, które według najnowszych państwowych danych przyczyniły się do śmierci 34 osób.
Powódź nie przeszkodziła im w zawarciu małżeństwa
Niebezpieczna aura nie przeszkodziła jednak jednej z filipińskich w zawarciu związku małżeńskiego. Leian Lieza Galang i Gilbert Chico stanęli na ślubnym kobiercu w zalanym Kościele Świętego Jana Chrzciciela w miejscowości Hagonoy, na północny zachód od Manili, stolicy Filipin. Idąc w stronę ołtarza, brodzili po pas w wodzie.
- Byliśmy ubrani w pełne ślubne stroje. Nie przeszkadzało nam, że suknia i płaszcz przemokły - powiedział pan młody agencji prasowej AFP.
CZYTAJ TAKŻE: Z tunelu na autostradzie wybiegły konie
Fotograf ślubny Mikko Rey Alfonso opowiadał, że parafia doradziła parze młodej, by przesunęła termin ślubu ze względu na podnoszący się poziom wody. Zakochani nie zmienili jednak swojej decyzji.
- Ze względu na to, że chcieli doprowadzić to do końca, my, pracownicy parafii, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby ten dzień był dla nich wyjątkowy - powiedział Alfonso.
Nietypowy ślub przez... wcześniejszy urlop
Para dotarła do kościoła rikszą z podwyższonym podwoziem, dzięki czemu ich ubrania pozostały czyste, gdy wysiadali na dziedzińcu kościoła. Alfonso przyznał, że panna młoda musiała skrócić tren swojej sukni, aby przedostać się przez wodę powodziową. W uroczystości wzięło udział kilkanaście osób.
Chico, który pracuje jako monter na Bliskim Wschodzie, opowiadał, że początkowo ślub miał się odbyć w grudniu. Kontuzja kostki, której doznał podczas gry w koszykówkę, zmusiła go jednak do powrotu do domu na urlop wcześniej, niż planował. Wykorzystał ten czas, aby zorganizować ślub przed powrotem do pracy.