Porwane i więzione 10 lat

8 maja 2013

- Jechałyśmy ulicą, myślałyśmy, że policja chce nas zatrzymać - opowiada jedna z kobiet, które były świadkami policyjnego szturmu na dom Ariela Castro. 52-letni mieszkaniec Cleveland w USA oskarżony jest o uprowadzenie, uwięzienie i wielokrotne gwałcenie trzech kobiet. Kobiety, które były świadkami działań funkcjonariuszy, nagrały je telefonem komórkowym.

Rzadko się zdarza, żeby córka używała tak ostrych słów, mówiąc o własnym ojcu. Ale córka Ariela Castro nazywa go dziś "najbardziej złym, podłym, demonicznym kryminalistą" o jakim słyszała. Choć jeszcze kilka dni temu był dla niej "tatusiem", pod którego opieką dorastała po rozwodzie rodziców.

Uprowadził, więził i gwałcił trzy kobiety przez około 10 lat. Jedna z nich urodziła dziecko, które uwolniono wraz z ofiarami Ariela Castro. Prawdopodobnie nie był to jedyny przypadek ciąży w "domu-więzieniu". Jedna z kobiet miała zeznać policji, że było ich co najmniej pięć. Za każdym razem doszło do poronienia na skutek znęcania się Castro nad kobietami - wynika z informacji pozyskanych od osób związanych ze śledztwem.

Króluje w ostatnich dniach w mediach i ma rzeszę fanów w internecie. Ale okrzyknięty bohaterem po uwolnieniu porwanych kobiet Charles Ramsey wcale nie jest tak jednoznacznie pozytywną postacią. Okazuje się, że w przeszłości dwa razy siedział w więzieniu, w tym za przemoc wobec żony. A poza tym wcale nie jest oczywiste, że to Ramsey był pierwszym sąsiadem, który interweniował w domu Castro.

Ariel Castro został formalnie oskarżony o gwałt i porwanie trzech kobiet z Ohio, uratowanych po blisko dekadzie spędzonej w niewoli. Sędzia zajmująca się sprawą Castro wyznaczyła ogromną kaucję, której z pewnością mężczyźnie nie uda się zapłacić. Z aresztu zwolniono za to dwóch braci Castro, którzy według śledczych nie brali udziału w przestępstwie.

Sąsiedzi Ariela Castro twierdzą, że nie raz wzywali do jego domu policję, wynika z kalendarium przygotowanego przez CNN. - Widzieliśmy nagą kobietę w jego ogrodzie. Najpierw myśleliśmy, że to zabawne, ale potem pomyśleliśmy, że to dziwne i wezwaliśmy policję - opowiada CNN sąsiadka Castro, z którego domu uwolniono cztery osoby. Policja twierdzi, że zgłoszeń o dziwnych zachowaniach w domu Castro nie odnotowała.

- Hej bracie. Wcinam sobie na ganku moje małe jedzonko, a tu ktoś próbuje wyłamać drzwi w domu obok - tymi słowami Charles Ramsey zawiadomił policję, że coś niedobrego dzieje się w domu jego sąsiada. Niedługo później policja uwolniła z domu Ariela Castro trzy kobiety od dekady uznawane za zaginionie, oraz dziecko.