Marian Banaś – afera wokół prezesa NIK

4 grudnia 2019
NIKPrezes NIK Marian Banaś wydał oświadczenie

Od momentu emisji we wrześniu reportażu Bertolda Kittela "Pancerny Marian i pokoje na godziny" pytania dotyczące oświadczeń majątkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli wciąż pozostają bez odpowiedzi. W ostatnich tygodniach między Marianem Banasiem a obozem rządowym dochodzi do wyraźnych napięć. Spekulacje na temat jego ewentualnej dymisji nasiliły się w ostatnich dniach. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie prezesa NIK. Sam Banaś w najnowszym oświadczeniu poinformował jednak, że nie zamierza ustąpić ze stanowiska.

W wyemitowanym 21 września reportażu dziennikarz "Superwizjera" Bertold Kittel przyjrzał się kamienicy w krakowskim Podgórzu, którą do oświadczeń majątkowych wpisywał prezes NIK. Trafił na prowadzony tam hotel na godziny i spotkał przestępcę skazanego prawomocnym wyrokiem.

REPORTAŻ "SUPERWIZJERA" TVN "PANCERNY MARIAN I POKOJE NA GODZINY"

Mężczyzna ten w obecności reportera odbył rozmowę telefoniczną, twierdząc, że rozmawia z Banasiem. Po publikacji reportażu prezes NIK przyznał, że rzeczywiście odebrał ten telefon, i tłumaczył, że wynajął kamienicę synowi tego mężczyzny. Zaprzeczał, jakoby był to jego bliski znajomy.

W ostatnim upublicznionym oświadczeniu majątkowym Marian Banaś zadeklarował, że z wynajmu dwóch mieszkań i 400-metrowej kamienicy w 2018 roku zarobił trochę ponad 65 tysięcy złotych. To oznacza średni miesięczny dochód w wysokości 5475 złotych. Za wynajem podobnej kamienicy w takiej krakowskiej lokalizacji, według lokalnych biur nieruchomości, mógłby uzyskać co najmniej trzy razy więcej - około 15 tysięcy złotych miesięcznie.

"Pancerny Marian i pokoje na godziny". Pierwsza część reportażu "Superwizjera"
Superwizjer TVN

Rozliczenia z dzierżawcą

Po emisji reportażu pojawiły się zarzuty, że Marian Banaś pobierał zbyt niski czynsz za najem kamienicy, by zmniejszyć w ten sposób wysokość koniecznych do zapłacenia podatków.

- Na pierwszy rzut oka jak najbardziej wstępna kwalifikacja: unikanie opodatkowania. I to jest jeden czyn, który tu widzę. Prokurator Generalny z urzędu powinien wszcząć postępowanie, a jeżeli nie prokuratura, to urząd skarbowy. I zweryfikować rzetelność podatkową deklarowaną przez pana Banasia - oceniał anonimowo w połowie października w rozmowie z reporterem "Faktów" TVN Wojciechem Bojanowskim były funkcjonariusz CBA.

Po emisji reportażu "Superwizjera" szef NIK przyznał w telewizji państwowej, że czynsz płacony przez dzierżawcę za najem budynku był niższy niż powinien. - Ta niższa cena wzięła się stąd, że kamienica miała być kupiona na podstawie umowy przedwstępnej i w finale, później, już przy rozliczeniu, ta cena miała być wyrównana - powiedział.

Co łączyło Mariana Banasia z krakowskimi przestępcami?

Wielokrotnie padło też pytanie o charakter znajomości Mariana Banasia z przestępcami, których krewny wynajmował od niego kamienicę.

To z jednym z braci K. - Wiesławem, ps. Simon, znanym krakowskim przestępcą rozmawiał Bertold Kittel w czasie swojej wizyty w kamienicy przy ul. Krasickiego 24.Razem z bratem Januszem, ps. Paolo, Wiesław K. zajmował się w stolicy Małopolski prowadzeniem agencji towarzyskich. Simon groził gwałtem młodej dziewczynie, straszył ludzi piłą mechaniczną (został za to skazany przez sąd w Elblągu), a rodzina K. terroryzowała sąsiadów gazem.

W 2005 roku bracia K. brali udział w krwawych porachunkach między grupami sutenerów. Uzbrojeni w niebezpieczne przedmioty bandyci starli się w rejonie krakowskiego Kazimierza. W czasie zajść ranny został policjant. Bracia zostali prawomocnie skazani za udział w porachunkach grup sutenerskich oraz za groźby karalne użyte przy próbie egzekucji długu.

Umowę dzierżawy krakowskiej kamienicy Marian Banaś podpisał w 2014 roku z Dawidem O. Z ustaleń oko.press wynika, że Janusz K. to ojczym dzierżawcy.

Tłumaczenia Mariana Banasia

Do zarzutów związanych z kamienicą na krakowskim Podgórzu Banaś odniósł się między innymi podczas posiedzenia sejmowej komisji do spraw kontroli państwowej, które odbyło się 27 listopada.

Banaś: w Krakowie jest wiele hoteli, gdzie można wynająć pokój na godziny
tvn24

- Jeśli chodzi o kamienicę na ulicy Krasickiego 24 w Krakowie, która wywołuje najwięcej emocji: w roku 2001 kamienicę przy ulicy Krasickiego 24 oraz działkę z budynkiem mieszkalnym w gminie Brzesko przepisał na mnie w zamian za dożywotnią opiekę ich właściciel Henryk Stachowski. Znaliśmy się od ponad 20 lat. Stachowski był żołnierzem AK oraz powojennego podziemia niepodległościowego. Zapłacił za to zdrowiem w ubeckich katowniach i więzieniem. W latach 80. zapisał ładną kartę w Solidarności. Był bezdzietnym wdowcem i aż do swojej śmierci w 2007 roku stał się faktycznym członkiem mojej rodziny, uczestnicząc w jej życiu - czytał Banaś.

Banaś mówił, że w 2004 roku kamienica została wyremontowana i przeznaczona na akademik, który prowadził jego syn Jakub, a następnie na działalność hotelowo-turystyczną. - W związku ze zmianą planów zawodowych mojego syna przez ogłoszenie znalazłem nowego dzierżawcę. Nie budził żadnych obaw. Był osobą niekaraną i zainteresowaną odkupieniem ode mnie kamienicy, na czym także mi szczególnie zależało - zapewnił.

19 marca 2014 roku - jak mówił Banaś - podpisano dwie umowy. - Pierwsza na dziesięcioletnią dzierżawę kamienicy (z) ustalonym na cztery tysiące złotych czynszem. Ale po stronie dzierżawcy zostały wszelkie koszty związane z utrzymaniem nieruchomości. Druga umowa to przyrzeczenie sprzedaży kamienicy. W dniu podpisania umowy nie pełniłem żadnych funkcji rządowych - tłumaczył.

CZYTAJ WIĘCEJ. CZEGO MARIAN BANAŚ NIE POWIEDZIAŁ NA POSIEDZENIU SEJMOWEJ KOMISJI?>

Jak dodał, 19 grudnia 2015 roku, "30 dni od objęcia funkcji wiceministra finansów", Banaś "zawarł notarialną przedwstępną umowę sprzedaży kamienicy na rzecz wspomnianego dzierżawcy". - Postanowieniem tej umowy dzierżawca zobowiązał się do wpłacenia mi zadatku i zaliczek na poczet kupna kamienicy. W przypadku gdyby zrezygnował z zakupu, zadatek nie podlegał zwrotowi, ale jego wysokość kompensowała dotychczas pobierany czynsz. Sugerowanie, że w ten sposób próbowałem dokonać optymalizacji podatkowej, jest bezpodstawnym i zniesławiającym kłamstwem - podkreślił.

Banaś dalej mówił, iż w marcu 2018 roku dzierżawca kamienicy poinformował go, "że będzie musiał zrezygnować z kupna, gdyż nie zdołał uzyskać kredytu". - W grudniu 2018 roku w obecności notariusza złożyliśmy wspólne oświadczenie o zamknięciu wzajemnych rozliczeń wobec niemożliwości kupienia nieruchomości - stwierdził.

Prezes NIK oświadczył, że 17 sierpnia 2019 roku sprzedał kamienicę "wyspecjalizowanej firmie zajmującej się rewitalizacją takich obiektów".

- Firma nie ma żadnych związków z poprzednim dzierżawcą. Drugiego września w mojej byłej kamienicy zjawił się Bertold Kittel z TVN, który ukrytą kamerą nagrał moją telefoniczną wymianę zdań z dzwoniącym do mnie ojczymem byłego już dzierżawcy. Nie miałem wpływu na to, komu dzierżawca kamienicy udostępnił numer mojego telefonu. Gdy zorientowałem się, że rozmawiałem z inną osobą niż dzierżawca, przerwałem natychmiast połączenie - przekonywał.

CZYTAJ WIĘCEJ O TŁUMACZENIACH MARIANA BANASIA PODCZAS POSIEDZENIA SEJMOWEJ KOMISJI DO SPRAW KONTROLI PAŃSTWOWEJ>

BERTOLD KITTEL O TŁUMACZENIACH MARIANA BANASIA>

Działania służb i śledztwo prokuratury

CBA poinformowało 16 października o zakończeniu trwającej od kwietnia kontroli oświadczeń majątkowych Banasia, obejmującej dokumenty złożone w latach 2015-2019, gdy był kolejno wiceministrem i ministrem finansów.

Prezes NIK miał siedem dni na zgłoszenie uwag do ustaleń służb. Banaś oświadczył, że 16 października zakończył urlop bezpłatny i przystąpił do wykonywania obowiązków w NIK. Pod koniec października pismo z uwagami Banasia do zastrzeżeń CBA po kontroli jego oświadczeń majątkowych trafiło do Biura.

28 listopada prezes NIK został wezwany do rezygnacji na spotkaniu z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim i koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim. Dzień później NIK poinformowała w komunikacie, że decyzja o dymisji nie została podjęta. Tego samego dnia Centralne Biuro Antykorupcyjne skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Banasia.

3 grudnia Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych prezesa.

4 grudnia marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała, że nie otrzymała żadnego pisma z NIK w sprawie ewentualnej dymisji Banasia.

CZYTAJ WIĘCEJ: Marszałek Sejmu: Banaś nie podał się do dymisji, nie dostałam żadnego pisma

Również 4 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała o rozpoczęciu wobec Banasia "postępowania sprawdzającego".

Kalendarium działań służb w sprawie Mariana Banasia
Fakty TVN

Banaś był gotów "złożyć rezygnację z urzędu"

4 grudnia prezes NIK Marian Banaś wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że "w poczuciu odpowiedzialności za Najwyższą Izbę Kontroli" będzie kontynuował powierzoną mu przez parlament misję. Zapewnił, że był gotów "złożyć rezygnację z urzędu". - Z przykrością stwierdziłem jednak, że moja osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej - dodał. Powiedział też, że jest gotów "odpowiedzieć na każde pytanie śledczych". Oświadczenie zamieszczono w środę na stronie internetowej Izby.

Marian Banaś wydał oświadczenie
NIK

CZYTAJ WIĘCEJ O OŚWIADCZENIU MARIANA BANASIA>

KOMENTARZE PO DECYZJI PREZESA NIK. RELACJA>

Banaś nie przyjął zaproszenia od senatorów

27 listopada senacka komisja samorządu terytorialnego i administracji państwowej skierowała do Banasia zaproszenie na 10 grudnia. Spotkanie - jak mówił przewodniczący komisji Zygmunt Frankiewicz - miało dotyczyć wątpliwości dotyczących oświadczeń majątkowych szefa NIK.

9 grudnia do Senatu dotarło pismo, w którym Banaś odmówił udziału w posiedzeniu komisji. Argumentował - powołując się na konstytucję i ustawę o NIK - że kontrolę nad NIK sprawuje Sejm, a przepisy nie nakładają na niego "żadnych obowiązków wobec Senatu".

"DGP" o szczegółach kontroli CBA

Wyniki kontroli CBA pozostają niejawne. 16 grudnia "Dziennik Gazeta Prawna" dotarł do jej szczegółów. Jeden z wątków, który wzbudził zastrzeżenia kontrolerów z Centralnego Biura Antykorupcyjnego, dotyczy posiadanej przez Banasia w domu gotówki w wysokości przeszło 200 tysięcy złotych.

Kontrolerów - jak podaje gazeta - zainteresowała też jedna z inwestycji Mariana Banasia. Ulokował on ponad 60 tysięcy złotych w rzeźbie i zarobił na tym około 10 tysięcy złotych.

W reakcji na publikację prezes NIK oświadczył, że "powaga Najwyższej Izby Kontroli i jej prezesa" nie pozwala mu na "polemikę w mediach".

Marian Banaś i 200 tysięcy złotych w gotówce. CZYTAJ WIĘCEJ >

PiS wykorzystuje służby specjalne do wojny politycznej - mówił w "Kawie na ławę" Krzysztof Gawkowski (Lewica), odnosząc się do działań CBA w sprawie prezesa NIK. - Pytanie jest zasadnicze i fundamentalne - czy polskie państwo ma służby, czy służby mają państwo? - podkreślał wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL-Koalicja Polska). Andrzej Dera z kancelarii prezydenta przekonywał, że działaniom CBA nie można stawiać motywacji politycznej, bo "gospodarzem śledztwa jest prokurator".

Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała złożenie zażalenia do sądu w sprawie przeszukań CBA w siedzibie Izby. - Nasze stanowisko opiera się na opinii zleconej przez Biuro Analiz Sejmowych - mówił Zbigniew Matwiej, kierownik wydziału prasowego NIK pokazując dokument. Wcześniej marszałek Sejmu Elżbieta Witek przedstawiła inną opinię BAS, w której stwierdzono, że immunitet formalny nie chroni miejsc i pomieszczeń.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek nie zgodziła się na to, aby w jej spotkaniu z prezesem NIK Marianem Banasiem uczestniczyli przedstawiciele opozycji. - Nie chciała nas wpuścić na spotkanie, bo pewnie dowiedzielibyśmy się rzeczy, które byłyby niewygodne dla polityków Prawa i Sprawiedliwości - skomentował to poseł Lewicy Tomasz Trela. Z kolei PSL domagała się między innymi zwołania Prezydium Sejmu. Na to marszałek również nie wyraziła zgody.

Nie widzę innej możliwości dla prezydenta niż zawetowanie tej szkodliwej ustawy - powiedział w "Jeden na jeden" przewodniczący PO Borys Budka, odnosząc się do nowelizacji przekazującej blisko dwa miliardy złotych mediom państwowym. Jego zdaniem "gwarancją, by media publiczne nie otrzymały tych dwóch miliardów złotych, jest zmiana w Pałacu Prezydenckim". - Bo wszelkie zło rozpoczęło się w Pałacu Prezydenckim w 2015 roku - dodał Budka.

Wczoraj Polacy zobaczyli, jak na takim stadionie dochodzi do warszawskiego derby. Jedna rodzina przeciwko drugiej rodzinie zaczyna wyciągać noże i różne inne narzędzia - powiedział w "Kropce nad i" poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. Komentował wydarzenia związane z działaniem CBA wobec prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Girzyński ocenił, iż "to, że prędzej czy później Centralne Biuro Antykorupcyjne (...) będzie podejmowało określone działania operacyjne, to było raczej do przewidzenia".

- Jak rozumiem, pan prezes NIK nie ma nic do ukrycia i sam lada moment zrezygnuje z immunitetu - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 sekretarz stanu w ministerstwie infrastruktury Marcin Horała, komentując działania CBA w sprawie Mariana Banasia. Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej określiła działalność służb w tej sprawie jako "gangsterskie porachunki w PiS-ie".

"Jestem zmuszony poinformować panią marszałek o naruszeniu prawa przez organy procesowe" - napisał prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś w środę w liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek. W ten sposób odniósł się do działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którego funkcjonariusze przeszukali mieszkania i lokale z nim związane, a także chcieli przeszukać jego gabinet w siedzibie NIK.

Agenci CBA weszli w środowy poranek do mieszkań prezesa NIK. W liście skierowanym do marszałek Sejmu Marian Banaś ocenił, że doszło do naruszenia prawa. Po południu CBA pojawiło się również w siedzibie NIK. Tam, "pomimo protestów", agenci weszli do gabinetu Banasia pod jego nieobecność - przekazał kierownik biura prasowego Izby. Prokuratura Regionalna w Białymstoku wydała wieczorem komunikat, w którym napisała, że w ostatnich dniach dotarło do niej kolejne zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez Banasia, a środowe działania były "konsekwencją nowych ustaleń dowodowych".

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś nie odpowiedział na pytania dziennikarzy, czy zmieniał lub próbował cenzurować raport NIK dotyczący Krajowej Administracji Skarbowej. Zasłaniał się śledztwem prowadzonym przez prokuraturę. - Do czasu wyjaśnienia tych spraw nie będę zabierał w tej sprawie żadnego głosu - powiedział.

Najwyższa Izba Kontroli pod kierownictwem Mariana Banasia opublikowała raport na temat Krajowej Administracji Skarbowej z czasów, kiedy jej szefem był Marian Banaś. Zawarte w nim wnioski różnią się od tych, jakie powstały za kierownictwa poprzedniego prezesa NIK. Materiał magazynu "Polska i Świat" w TVN24.

Posłowie Platformy Obywatelskiej nie poprą wniosku Lewicy o Trybunał Stanu dla prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia - poinformował rzecznik partii Jan Grabiec. Jak uzasadniał, rozpoczynanie procedury bez wystarczającego udokumentowania zarzutów może doprowadzić do tego, że szef NIK uniknie odpowiedzialności konstytucyjnej.

W ramach planu B, który wtedy sygnalizowaliśmy, trzeba byłoby wtedy przekonać opozycję do współpracy - mówił w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do kwestii odwołania Mariana Banasia ze stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli. - Opozycja, która nie chce współpracować, bierze na siebie odpowiedzialność w tej kwestii - podkreślił szef rządu na konferencji po posiedzeniu gabinetu.

Sejmowa komisja do spraw służb specjalnych zapoznała się z informacją CBA w sprawie prezesa NIK Mariana Banasia. Głosami posłów klubu PiS oceniła, że służby w tej sprawie działały dobrze. Poseł Koalicji Obywatelskiej i członek speckomisji Adam Szłapka powiedział dziennikarzom po posiedzeniu, że po zapoznaniu się z raportem CBA jest "wstrząśnięty uzyskanymi informacjami". - Widać, że były podstawy do skierowania wniosku do prokuratury - dodał Maciej Gdula z Lewicy, również zasiadający w tej komisji.

Posłowie klubu Lewicy wnioskują o postawienie szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia przez Trybunałem Stanu. - Jeżeli myślicie, tak jak mówicie, to poprzyjcie ten wniosek - zaapelował do wszystkich klubów parlamentarnych wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Sebastian Kaleta, poseł klubu PiS, stwierdził, że "nie zna materiałów, które miałyby być podstawą do składania takich wniosków", a działania Lewicy są "czysto polityczne".

Partia, która wręcz jest kojarzona z siłą, z potęgą, z tym, że może zrobić tak naprawdę wszystko, w sprawie Mariana Banasia jest całkowicie bezradna - ocenił we "Wstajesz i weekend" w TVN24 Bertold Kittel, autor reportażu "Pancerny Marian i pokoje na godziny". - To jest dla mnie niesamowite, że PiS jest całkowicie bezradny w tej sytuacji - przyznał.

Zobaczymy, jaki będzie efekt śledztwa w sprawie szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Ono może zasugerować możliwości prawne jego odwołania - powiedział wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Adam Lipiński. Dodał, że "czuje się współwinny" w sprawie Banasia, bo jest w kierownictwie partii, która zgłosiła jego kandydaturę na to stanowisko.