Księża oskarżani o pedofilię

19 września 2013

- Wyjaśnialiśmy to wewnętrznymi kanałami, zarzuty się nie potwierdzały - mówił ks. Wojciech Lipka, kanclerz kurii warszawsko-praskiej komentując sprawę ks. Grzegorza K. Mimo wyroku za molestowanie do wczoraj pełnił on funkcję proboszcza jednej z warszawskich parafii. Według ks. Lipki "inna czynność seksualna", o którą oskarżony został ks. K., to "kwestia podlegająca interpretacji". Zaznaczył też, że w sprawie nie ma jeszcze prawomocnego wyroku sądu, a od tego będzie zależało dalsze postępowanie kanoniczne wobec duchownego.

- Problem pedofilii w Kościele jest, był i będzie, bo jest także w innych grupach społecznych. Cieszy mnie, że następuje większe uwrażliwienie i troska Kościoła o ofiary molestowania - mówi jezuita, psycholog i terapeuta dr o. Jacek Prusak. Jak dodaje, ofiary i ich rodziny powinny zostać otoczone specjalną troską Kościoła. - Tymi, którzy dokonali krzywdy, mają zajmować się sądy kościelne i świeckie - podkreśla.

- Cóż ja mogę powiedzieć? Żeby go rozstrzelać jednego i drugiego? - pytał retorycznie biskup Tadeusz Pieronek w rozmowie z dziennikarką "Faktów" TVN, komentując sprawę podejrzewanych o udział w aferze pedofilskiej na Dominikanie dwóch polskich księży. - Jeden z nich jest moim studentem - dodał ze smutkiem. Większość polskich duchownych woli jednak milczeć i unika komentarza w tej kwestii.

- Zaczął mówić mi, że to dobrze, jak mężczyźni mają homoseksualne doświadczenia, bo to ich rozwija. Wskazywał, że tak było w starożytnej Grecji, że prawdziwa miłość może być tylko między mężczyznami - m.in. tak o księdzu Grzegorzu K., który do wczoraj był proboszczem w jednej z warszawskich parafii, opowiadał były ministrant, który oskarżył duchownego o molestowanie seksualne. Mimo wyroku sądu, który skazał księdza w tej sprawie, nie został on odwołany z funkcji, nadal też odprawiał msze, m.in. dla dzieci, i miał pod opieką ministrantów.

Polacy nie domagają się prawdy ws. pedofilii w Kościele, co bardzo dobrze widać na przykładzie sprawy arcybiskupa Józefa Wesołowskiego i księdza Wojciecha Gila - powiedział we "Wstajesz i wiesz" Ekke Overbeek, autor książki o pedofilii w polskim Kościele. Jego zdaniem, duchowni sami z siebie nie rozwiązują problemu pedofilii, reagują dopiero, kiedy "węszą media".

- Czuję się odpowiedzialny za czyn mojego współbrata. Odczuwam to jako wielki problem, bo też noszę koloratkę - przyznał w "Faktach po Faktach" Józef Kloch, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, odnosząc się do afery pedofilskiej, w którą mogą być zamieszani polscy księża. W środę oskarżenia po raz pierwszy skomentował prymas Polski, który podkreślił m.in., że w Kościele nie obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa.

- Jeżeli ksiądz skrzywdził na Dominikanie kogoś, to jest jego obowiązkiem naprawić tę sprawę, a nie Kościoła w Polsce - skomentował prymas abp Józef Kowalczyk sprawę afery pedofilskiej na Dominikanie. To pierwsza oficjalna wypowiedź hierarchy na temat sprawy z domniemanym udziałem polskich księży. Abp Kowalczyk podkreślił przy tym, że w Kościele nie obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa i zaapelował do dziennikarzy, by nie traktowali Kościoła "jak partii politycznej".

- Byłem tam i trochę znam Latynosów, ludzie zmieniają się w gorącym klimacie - m.in. tak podejrzenia wobec ks. Wojciecha Gila skomentował ks. Aleksander Ogrodnik z jego macierzystego Zgromadzenia Michalitów. Dodał, że dla członków zgromadzenia ta sprawa to wielkie zaskoczenie. W rozmowie z reporterką TVN24 ks. Ogrodnik podkreślił także, że wobec ks. Gila nigdy nie było "żadnych podejrzeń tego typu", dlatego byłby ostrożny z wysuwaniem oskarżeń.

To spisek uknuty jeszcze na Dominikanie, zemsta dilerów za wyciąganie młodych chłopców z ulicy - tak mieszkańcy Modlnicy, rodzinnej miejscowości księdza Wojciecha Gila, komentują zamieszanie wokół duchownego. I milczą, pytani, czy wiedzą coś o miejscu pobytu księdza. Jak ustaliły "Fakty" TVN, duchowny podejrzewany na Dominikanie o wykorzystywanie dzieci, może przebywać obecnie w Polsce. Nie wiadomo jednak, gdzie się teraz znajduje.

Śledztwo dominikańskiej prokuratury ws. abp. Wesołowskiego dobiega końca. Prokuratorzy przygotowują już ostateczne stanowisko, nie chcą na razie mówić o ewentualnej ekstradycji Polaka. - Najważniejsze teraz jest to, że kończymy nasze śledztwo ws. eksnuncjusza i wkrótce zaprezentujemy efekty naszej pracy. Ze sprawą ewentualnej ekstradycji poczekamy do końca naszego dochodzenia - powiedział Francisco Dominguez Brito, prokurator generalny Republiki Dominikany.

- Polska prokuratura może wkroczyć w każdej chwili, ponieważ ksiądz Gil i abp Wesołowski są polskimi obywatelami - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 karnista prof. Piotr Kruszyński, komentując sprawę polskich księży podejrzewanych o pedofilię. Kościół nie stoi okoniem i nie chroni podejrzewanego księdza po piwnicach - podkreśla z kolei ks. Jacek Prusak.

Ksiądz Wojciech Gil, jeden z duchownych podejrzewanych o wykorzystywanie seksualne dzieci przyleciał do Polski - dowiedziały się "Fakty" TVN. Śledczy z Dominikany mają jego komputer z pornografią dziecięcą oraz zeznania chłopców, których miał wykorzystywać. Drugi z duchownych - abp Wojciechowski - pozostaje w Watykanie. 9 września rzecznik prasowy Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła ks. Tadeusz Musz podkreślił w rozmowie z TVN24, że z księdzem Gilem nie ma kontaktu i nie wiadomo, gdzie przebywa.

Prokuratura Generalna drogą dyplomatyczną zwróci się do prokuratury na Dominikanie o informacje nt. postępowania w sprawie dwóch polskich księży. Polska prokuratura rozpocznie własne śledztwo, jeżeli potwierdzą się informacje, że w sprawie jest wątek wykorzystywania seksualnego chłopców na terenie Polski – ustalił portal tvn24.pl.

- Gdyby nie nasze śledztwo, całą sprawę potraktowano by, jakby nigdy nic się nie stało - opowiada autorka reportażu o ujawnieniu skandalu pedofilskiego na Dominikanie. Gdy początkowo kuria nie dała wiary w jej materiał, dziennikarka przedstawiła rozmowę z chłopcem, który twierdzi, że miał kontakty z księdzem.

Skandal pedofilski wśród księży na Dominikanie, w który zamieszany jest także polski nuncjusz, abp Józef Wesołowski, zatacza coraz szersze kręgi. Kolejnym oskarżonym w sprawie jest ojciec Javier Reyes, który ma stanąć przed sądem za seksualne wykorzystanie 15-latka.