Kopacz ogłasza dymisje

10 czerwca 2015
Cała konferencja prasowa Ewy Kopacz
tvn24kopacz-16.jpg

Zmiany na szczytach władzy po opublikowaniu akt sprawy tzw. afery podsłuchowej. Premier Ewa Kopacz przeprasza wyborców i dymisjonuje grupę ministrów. Do tego rezygnacja marszałka Sejmu i zapowiedź szefowej rządu, że nie przyjmie rocznego sprawozdania prokuratora generalnego, co otworzy drogę do próby jego odwołania przez Sejm.

Premier Ewa Kopacz oświadczyła w środę 10 czerwca, że nie przyjmie sprawozdania prokuratora generalnego za 2014 r. Decyzja ma związek z publikacją w internecie materiałów ze śledztwa z tzw. afery podsłuchowej. Kopacz poinformowała też, że dymisje złożyli ministrowie zdrowia, skarbu oraz sportu.

Premier podała, że rezygnację z funkcji marszałka Sejmu złożył Radosław Sikorski, z funkcji szefa doradców premiera odchodzi Jacek Rostowski, a z funkcji koordynatora służb specjalnych - Jacek Cichocki (który pozostaje szefem KPRM).

Prokurator generalny

Na specjalnie zwołanym w środę po południu briefingu szefowa rządu podkreśliła, że od dwóch dni opinia publiczna żyje sprawą nielegalnych podsłuchów. Jak dodała, "ma ona negatywny wpływ na funkcje państwa". Oceniła, że "jedynym efektem długotrwałego, ponad rocznego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę jest gigantyczny wyciek akt śledztwa".

- To podważa w sposób szczególny zaufanie do takiej instytucji, jaką jest instytucja zaufania publicznego, jaką jest prokuratura. W związku z tym chciałam poinformować, że nie przyjmę sprawozdania prokuratora generalnego - poinformowała premier. - Jedyną instytucją, która powinna wyjaśnić tę sprawę, jest dobrze i sprawnie działająca prokuratura z nowym prokuratorem generalnym - dodała, jasno opowiadając się przeciwko pomysłowi powołania komisji śledczej ws. afery taśmowej.

Zgodnie z ustawą po odrzuceniu sprawozdania prokuratora generalnego premier po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Prokuratury występuje do Sejmu z wnioskiem o odwołanie Prokuratora Generalnego przed upływem kadencji. Sejm odwołuje Prokuratora Generalnego na wniosek premiera większością 2/3 głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Ewa Kopacz ogłasza dymisje
Ewa Kopacz ogłasza dymisjetvn24

Ministrowie

Kopacz poinformowała też, że w środę na jej ręce rezygnację złożyli ministrowie: zdrowia Bartosz Arłukowicz, skarbu Włodzimierz Karpiński oraz sportu Andrzej Biernat.

- Rozmawiałam z osobami, które pojawiają się na taśmach. Wspólnie uznaliśmy, że nie możemy czekać - mówiła szefowa rządu. Jak zaznaczyła, w okresie wyborczym Polacy czekają na programy i propozycję partii i PO ma dzisiaj "bardzo konkretną propozycję". - Nigdy, dopóki jestem premierem, nie pozwolę na grę taśmami w tej kampanii - podkreśliła.

Oprócz trzech ministrów konstytucyjnych do dymisji podali się wiceministrowie: skarbu Rafał Baniak, środowiska Stanisław Gawłowski, oraz gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. Stanowisko traci też szef doradców premiera prof. Jan Vincent Rostowski.

Szefowa rządu mówiła też, że rozmawiała z ministrem Cichockim. - Przyjął na siebie odpowiedzialność za niewystarczające działanie służb, szczególnie w ostatnim okresie. Za zbyt małą skuteczność służb, w których rolę wpisana jest profilaktyka - mówiła Kopacz.

Po zakończonym briefingu Kancelaria Premiera przekazała na Twitterze, że Jacek Cichocki złożył rezygnację z funkcji koordynatora służb specjalnych. Pozostaje jednak szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Premier nie poinformowała, kto zastąpi odchodzących ministrów, nie powiedziała też, kto będzie kandydatem koalicji na marszałka Sejmu.

- W imieniu PO bardzo serdecznie przepraszam wyborców za to, co usłyszeli na nagranych i upublicznionych rozmowach polityków Platformy - Kopacz tymi słowami zakończyła swoje wystąpienie.

Premier ogłosi nazwiska nowych ministrów w przyszłym tygodniu - poinformowała potem rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Marszałek Sejmu

Kopacz dodała, że odbyła też bardzo trudną rozmowę z Radosławem Sikorskim: - Zapowiedział, że zrezygnuje z funkcji marszałka Sejmu.

Kilkadziesiąt minut później na specjalnie zwołanym briefingu w Sejmie Sikorski powiedział, że rozmawiał z premier Ewą Kopacz i "w wyniku tej rozmowy podjął decyzję o rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu". Jak podkreślił, decyzje tę podjął "w trosce o Platformę Obywatelską - jedyną partię, która jest w stanie utrzymać tę pozycję, którą Polska wypracowała sobie zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w kraju, w ostatnich latach".

Zapowiedział, że funkcję marszałka Sejmu będzie pełnił do momentu powołania swego następcy, co - według niego - ma nastąpić "w najbliższych dniach".

Sikorski: podjąłem decyzję o rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu
Sikorski: podjąłem decyzję o rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu

Publikacja akt

Dzień wcześniej na jednym z portali społecznościowych na profilach Zbigniewa S. i jego gazety opublikowano zdjęcia kilkunastu tomów akt śledztwa w sprawie tzw. afery podsłuchowej, które prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. We wtorek wieczorem Zbigniew S. został zatrzymany w sprawie publicznego rozpowszechniania wiadomości ze śledztwa dotyczącego podsłuchów. Za publiczne rozpowszechnianie bez zezwolenia materiałów ze śledztwa grozi grzywna, ograniczenie wolności lub kara do lat dwóch pozbawienia wolności. S. dostał m.in. zakaz publikowania kolejnych materiałów. W środę jego profil był niedostępny.

Prokuratura podała, że ma dowody wskazujące, kto wykonał upublicznione kopie akt śledztwa podsłuchowego, a dowody te wynikają wprost ze zdjęć, których wykonanie było legalne. Z dostępu do akt śledztwa podsłuchowego skorzystało 15 osób, a prawo do dostępu uzyskało czterech podejrzanych i czterej ich obrońcy oraz 11 pokrzywdzonych i ich 11 pełnomocników.

W środę Andrzej Seremet tłumaczył w Sejmie, że udostępniając stronom postępowania akta ze śledztwa prokurator postąpił zgodnie z prawem, a obarczanie go odpowiedzialnością za upublicznienie tych akt jest bezzasadne. To, że akta ws. tzw. afery taśmowej zostały upublicznione, obciąża tych, którzy to uczynili, popełniając przestępstwo - ocenił Seremet. Seremet przyznał, że stało się źle, bo społeczeństwo ma prawo czuć zagrożenie związane ze składaniem zeznań, ale nie możemy pójść taką drogą, by odmawiać stronom dostępu do akt postępowania. Zapewniał, że prokuratura jest instytucją apolityczną, a zadaniem prokuratorów jest strzeżenie prawa i pociągnięcie do odpowiedzialności karnej tych, którzy dopuścili się przestępstw. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi śledztwo ws. podsłuchiwania od lipca 2013 r. w dwóch restauracjach kilkudziesięciu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. Obecnie akta śledztwa podsłuchowego liczą 37 tomów: 34 tomy akt jawnych i 3 tomy niejawne. Podsłuchy obejmują ok. 100 spotkań i kilkadziesiąt osób. Zarzuty w tym śledztwie mają cztery osoby: biznesmen Marek Falenta i jego wspólnik Krzysztof R., podejrzani o zlecenie kelnerom nagrywania gości restauracji, oraz dwóch kelnerów, którzy nagrań mieli dokonywać. Falenta nie przyznał się do zarzutów i zapewniał, że jest niewinny. Śledztwo jest przedłużone do września.

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Nie wiem, czy wystartuję w wyborach parlamentarnych, bo to nie jest tylko moja decyzja - podkreślał w "Jeden na jeden" Andrzej Biernat, były minister sportu. Odnosząc się do swojej dymisji, podkreślił, że nie ma sobie nic do zarzucenia, w polityce jednak tak jest, że raz się jest na wozie, raz pod wozem.

- Ja grzecznym chłopcem nie byłem. Ani za komuny, ani w Afganistanie, ani w Angoli, ani wśród żołnierzy w MON. Więc jeżeli teraz standardem jest, że niezależnie od tego, co zrobiłeś, co potrafisz i jakie masz dokonania, wystarczy jeden koszarowy dowcip przy kielichu i eliminują cię z życia publicznego, to obawiam się, że ta cena jest zbyt wysoka - mówi w wywiadzie dla "Newsweeka" Radosław Sikorski.

- Jestem zwolenniczką tego, że o tym powinni zdecydować wyborcy - powiedziała rzeczniczka kampanii wyborczej PO Joanna Mucha w "Kropce nad i", pytana o to, czy w parlamencie powinni znaleźć się bohaterowie afery taśmowej. 80 procent ankietowanych w sondażu dla "Faktów" TVN i TVN24 uważa, że osoby pojawiające się w podsłuchanych rozmowach nie powinny startować w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Na posiedzeniu prezydium Sejmu Radosław Sikorski złożył rezygnację ze funkcji marszałka Sejmu. Kandydatką na to stanowisko z ramienia PO będzie Małgorzata Kidawa-Błońska, a SLD - Jerzy Wenderlich. Nie jest też wykluczone, że swojego kandydata zgłosi PSL. - Każdy klub ma takie prawo - powiedział szef klubu PSL Jan Bury.

- Trudno sobie wyobrazić taką sytuację, że ktoś odchodzi z rządu, po kilku tygodniach jest w świetnej formie i zostaje liderem w swoim okręgu wyborczym i słyszymy, że nic się nie stało - powiedział w "Faktach po Faktach" Grzegorz Schetyna. Szef MSZ został zapytany o to, czy ministrowie, którzy odeszli niedawno z rządu, powinni znaleźć się na listach wyborczych PO.

NSZZ "Solidarność" domaga się dymisji zaprzysiężonego we wtorek nowego ministra zdrowia, profesora Mariana Zembali. Powodem ma być jego wypowiedź dla "Faktów" TVN. Odnosząc się do kwestii strajków, stwierdził on, że każdy, kto w jego centrum podjąłby strajk, zostałby zwolniony. Zaznaczył jednak, że mówi to jako dyrektor szpitala kierujący się troską o zdrowie pacjenta. - Minister konstytucyjny podżega i namawia do łamania prawa. To niedopuszczalne - powiedział podczas briefingu prasowego przewodniczący "S" Piotr Duda.

"Poważne zastrzeżenia" budzi wykorzystanie publikacji w sieci akt afery podsłuchowej jako pretekstu do odwołania Andrzeja Seremeta - stwierdzili prokuratorzy w przyjętej w środę uchwale. Podkreślili, że to nie oni są winni przecieku. - W tym przypadku nie było żadnego przecieku z prokuratury - zgadza się profesor Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, współtwórca reformy prokuratury.

Prokuratorzy działali prawidłowo, udostępniając akta ze śledztwa stronom postępowania, ich obrońcom i pełnomocnikom - mówił podczas posiedzenia sejmowej speckomisji prokurator generalny Andrzej Seremet. Poinformował, że zarzuty wobec działań prokuratury w tej sprawie są "niezasadne". Dodał, że akta przeglądało 15 osób.

To może być kluczowa nominacja, biorąc pod uwagę okoliczności przebudowy rządu tuż przed wyborami. Marek Biernacki - nie jako minister, a koordynator - będzie nadzorował pracę pięciu służb specjalnych. Od największej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego po najmniejszą, jaką jest Centralne Biuro Antykorupcyjne. W tej dziedzinie ma opinię znawcy i przyznaje to nawet opozycja, która w ogóle ciepło mówi o Biernackim. Być może to też było jednym z powodów jego nominacji. Materiał magazynu "Czarno na białym".

Nowemu ministrowi zdrowia, profesorowi Marianowi Zembali, nie przeszkadza, że jest - jak to sam mówi - plombą w rządzie. Wybitny kardiochirurg i transplantolog, uratował nie jedno życie. Teraz ma ratować wizerunek partii rządzącej. Bo raczej trudno wymagać, by w te kilka miesięcy mógł cokolwiek uzdrowić w służbie zdrowia. Nawet z jego umiejętnością szybkiego podejmowania trudnych decyzji. Materiał magazynu "Czarno na białym".

- Na efekty pracy nowych ministrów nie mamy co czekać. Cztery miesiące liftingu niczego nie dadzą - mówiła w "Kropce nad i" w TVN24 Beata Kempa (Zjednoczona Prawica), komentując zmiany w rządzie Ewy Kopacz. Jarosław Wałęsa (PO) bronił decyzji premier, mówiąc, że rząd będzie mógł w końcu spokojnie pracować, choć przyznał, że "wrzód", jakim była afera podsłuchowa, należało przeciąć wcześniej.

Kto zostanie szefem sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej? Z informacji Katarzyny Kolendy-Zaleskiej wynika, że stanowisko to zajmie Rafał Trzaskowski. Pojawiają się także spekulacje dotyczące tego, kto zastąpi Małgorzatę Kidawę-Błońską na stanowisku rzecznika rządu.

Zagrożenia terrorystyczne związane z basenem Morza Śródziemnego, sytuacja na Wschodzie, aktywność służb rosyjskich - to według Marka Biernackiego, który ma być koordynatorem służb specjalnych, wyzwania stojące obecnie przed polskimi służbami.

Wydaje mi się, przy całym szacunku do marszałka, że ta wypowiedź była przedwczesna - stwierdził w RMF FM wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak. Odniósł się w ten sposób do słów Radosława Sikorskiego, który poinformował, iż podjął się zadania, które powierzyła mu Ewa Kopacz, tzn. bycia liderem listy w Bydgoszczy.