"Zawsze będziemy mieli różne zdania"

"My zawsze będziemy mieli różne zdania"
"My zawsze będziemy mieli różne zdania"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
- My, Polacy i Rosjanie, zawsze będziemy mieli różne zdania. To już pokazała historia naszych narodów - stwierdziła Ludmiła Lwowa. Korespondentka rosyjskiego Radia Majak, która na stałe mieszka w Polsce powiedziała, że należy "szukać prawdy" o katastrofie smoleńskiej i "próbować nie dopuścić do takiej sytuacji w przyszłości".

Zdaniem rosyjskiej dziennikarki najważniejsze jest to, by ustalić przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu, a nie zastanawiać się, czy obecna sytuacja oznacza pogorszenie, czy polepszenie stosunków między Warszawą a Moskwą.

- Wyobraźmy sobie, że idę do mojej fryzjerki i ona powie mi, że nie może mnie uczesać, bo relacje między naszymi krajami się pogorszyły. Musimy po prostu żyć dalej i próbować nie dopuścić do takich rzeczy - przekonywała Lwowa i dodała, że trzeba sprawdzić dlaczego polscy politycy "nie mogli się dogadać" w sprawie przylotu na uroczystości do Katynia.

Bez precedensu

Zdaniem Rosjanki praca przy tworzeniu raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, była "bezprecedensowa", a dokumentowi, który przecież "mówił tylko o kwestiach technicznych" nie można nic zarzucić.

- Trzeba się pogodzić z tymi, nawet okropnymi faktami jak ten, że generał Błasik był w kokpicie. Każdy wie co się czuje, kiedy kierownik stoi za plecami - mówiła dziennikarka. Dodała, że mówiono już wcześniej, że lotnisko w Smoleńsku nie jest nowoczesne, przygotowane i że Polacy powinni byli poszukać innego miejsca do lądowania.

Lwowa powołała się też na słowa prezydenta Lecha Wałęsy, który po przedstawieniu raportu MAK powiedział, że w jego ocenie na rosyjskich kontrolerów na lotnisku był wywierany pewien nacisk.

Polityczne rozgrywki

Dziennikarka wyznała, że bardzo liczy na to, że Polacy i Rosjanie wspólnie staną podczas obchodów rocznicy katastrofy. Oświadczyła jednak, że nie podjęłaby się przekonywania do przyjazdu do Smoleńska rodzin ofiar, które na uroczystości pojawić by się nie chciały.

- Ja wiem, że strata kogoś bliskiego to najokropniejsza sytuacja i człowiek staje się słaby. Nie można jednak tej słabości wykorzystywać do swoich politycznych celów, a wszyscy wiemy, że teraz tutaj chodzi o politykę - podsumowała Ludmiła Lwowa.

Źródło: tvn24

Czytaj także: