Proces odbywa się w Białymstoku. Łagoda zdecydowała się wytoczyć cywilny proces swojemu pracodawcy za to, że - jej zdaniem - ten zwolnił ją z powodu ciąży. Pracodawca nie obawia się jednak konfrontacji. Jak twierdzi, kobieta dobrowolnie podpisała umowę-zlecenie.
Na prośbę powódki, sprawa będzie toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Sąd przychylił się do jej wniosku, motywowanego troską o zagrożoną ciążę. - Wnioskowaliśmy o powrót pani Izy do pracy, sprawa została odroczona, podczas następnej rozprawy zostanie przeprowadzone postępowanie dowodowe - mówiMałgorzata Polecka pełnomocnik zwolnionej kobiety.
- Sąd wszystko rozstrzygnie, powinniśmy opierać się na dowodach, a te mówią, że pani Iza rozwiązała umowę i nie było żadnego zwolnienia - odpowiada Hubert Łapiński, adwokat pracodawcy.
"Ty jawnie próbujesz nas w ch... zrobić"
Izabela Łagoda czuje się oszukana, bo – jak mówi – w momencie, kiedy powiedziała szefowi o ciąży, ten zapewniał, że we wszystkim jej pomoże. Miał nawet zaproponować nowe warunki pracy. Kobieta - jako handlowiec - miała prowadzić sprzedaż nie z biura, lecz z domu. Warunek był tylko jeden: zmiana formy zatrudnienia z umowy o pracę na umowę-zlecenie.
Gdy kobieta się zgodziła i podpisała nową umowę, jeszcze tego samego dnia usłyszała, że może czuć się zwolniona.
O sprawie stało się głośno, gdy w marcu bieżącego roku TVN24 opublikowała zapis rozmowy między panią Izą a jej pracodawcą. - Ty jawnie próbujesz nas w ch... zrobić - usłyszała kobieta. - Będziesz chodzić, potem będziesz się źle czuła, potem będziesz musiała jechać na badania, będziesz robić cuda-niewidy… - mówiła żona szefa.
Straciła pracę gdy powiedziała o ciąży
Źródło: tvn24