Gen. Rapacki o BOR: liczą, że poprzez dobre relacje z władzą załatwią sobie stanowiska

Gen. Rapacki o zmianach potrzebnych w Biurze Ochrony Rządu
Gen. Rapacki o zmianach potrzebnych w Biurze Ochrony Rządu
Źródło: RMF FM
BOR-owi potrzeba stabilizacji, mądrych szefów z doświadczeniem, którzy potrafią postawić twarde warunki osobom ochranianym - mówił gen. Adam Rapacki o zmianach w Biurze Ochrony Rządu. Największa ilość wpadek BOR jest związana z tym, że politycy wybierając kierownictwo Biura stawiają na swoich kolegów, a nie patrzą przez pryzmat kwalifikacji.

10 lutego w Oświęcimiu doszło do wypadku samochodowej kolumny rządowej przewożącej Beatę Szydło. Premier została przewieziona do szpitala. Ranny został jeden funkcjonariusz BOR. W styczniu tego roku kolizję pod Toruniem miała kolumna przewożąca ministra obrony Antoniego Macierewicza. W marcu zeszłego roku w wyniku pęknięcia opony z drogi wypadł samochód, którym jechał prezydent Andrzej Duda.

Gen. Adam Rapacki w RMF FM był pytany o wnioski po serii kolizji z udziałem samochodów Biura Ochrony Rządu. Wyjaśnił, że tym, czego teraz najbardziej potrzebuje ta służba, są stabilizacja i mądrzy szefowie.

- Z doświadczeniem, tacy, którzy potrafią postawić twarde warunki politykom, osobom ochranianym, po to, aby nie wymuszano rozwiązań niekoniecznie zgodnych z procedurami - tłumaczył.

"Wybierają swoich kolegów"

Jego zdaniem, największa ilość wpadek Biura Ochrony Rządu jest związana z tym, że "politycy wybierając kierownictwo BOR, dobierają swoich kolegów, a nie patrzą przez pryzmat kwalifikacji, doświadczenia, pewnej charyzmy i mądrego zarządzania tą jednostką".

- Później takie kumplowanie się i załatwianie sobie stanowisk poprzez dobre relacje z politykiem, powoduje, że nieprzestrzegane są procedury, i że nie ma twardych zasad obowiązujących w formacji - ocenił.

Jak dodał, szefowie BOR powinni chronić i przestrzegać przed takimi sytuacjami, gdzie funkcjonariusze Biura wchodzą w zbyt bliskie relacje z osobami ochranianymi.

- Naturalne jest, że oni w nie wchodzą, bo liczą, że poprzez to załatwią sobie stanowiska, i życie pokazuje, że niestety to jest prawda. Tylko to skutkuje takimi wpadkami jak stara opona, nieprzypilnowanie samochodu prezydenta, niewłaściwa reakcja w ruchu drogowym - skomentował.

Wzmocnienie pozycji szefa BOR?

Zapytany przez prowadzącego program Marcina Zaborskiego, czy potrzebne jest wzmocnienie pozycji szefa BOR, odpowiedział, że jego autonomia jest duża.

- Dowódca Biura ma dzisiaj niezależną pozycję. Odpowiada za ochronę najważniejszych osób w państwie, najważniejszych obiektów w państwie, placówek dyplomatycznych - powiedział. - Nie widzę tutaj jakichś potrzeb zmian prawnych - dodał.

Jego zdaniem, przekazanie BOR prawa podsłuchiwania i przeglądania maili "będzie wymagało nauczenia się i pozyskania do pracy kilkudziesięciu, a może nawet powyżej 100 funkcjonariuszy".

- Ci ludzie będą musieli prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze wobec osób, które stanowią jakieś zagrożenie dla VIP-ów w państwie - wyjaśnił.

Jak dodał, dzisiaj te zadania realizują Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policja.

- Dodanie takiego uprawnienia BOR będzie wymagało potężnego rozbudowania samej struktury. I czy tu się poprawi bezpieczeństwo VIP-ów, śmiem wątpić - podkreślił generał.

"Jest już pewna tradycja"

Pytany, czy połączenie Biura Ochrony Rządu z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego byłoby dobrym rozwiązaniem, wyjaśnił, że były rozważane warianty połączenia BOR, ale z policją.

- Wtedy przy dużych zabezpieczeniach, tak czy siak to policja realizuje zabezpieczenie tego dużego pierścienia albo skupia się tylko na najważniejszych osobach. Taki scenariusz również w przeszłości i ja rozważałem - powiedział.

Jednak - jak dodał - odstąpił od tego zamiaru. - Jest pewna autonomia BOR, jest już pewna tradycja - to już jest kilkadziesiąt lat funkcjonowania w takiej strukturze. I uważałem, że to Biuro współpracując z innymi partnerami, może spokojnie i dobrze realizować zadania, które przed nimi są stawiane - tłumaczył.

Dopytywany, co sądzi, aby połączyć BOR z Żandarmerią Wojskową, zaznaczył, że "to jest zupełne nieporozumienie".

- Żandarmeria Wojskowa to jest wojsko. Niech się skupi na pilnowaniu naruszeń prawa przez żołnierzy, a nie zastępowaniu służb cywilnych w innych dziedzinach. Tutaj akurat jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiego rozwiązania - powiedział gen. Rapacki.

Autor: kb//plw / Źródło: RMF FM

Czytaj także: