Jak mówił Melibruda, problemem uzależnienia od komunikacji elektronicznej zaczęto się zajmować w 1996 roku. Szybko też stwierdzono, że zapewnienie potrzeby kontroli, kontaktu i różnych doznań, jest dla ludzkiego umysłu bardzo pociągające. - Wszystko jest w porządku, póki zachowujemy samokontrolę - zapewnia Melibruda.
Oprzeć się internetowi
Jak wyjaśniał psycholog, po badaniu przeprowadzonym na studentach Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie okazało się, że od 6 do 12 procent z nich jest uzależnionych od internetu. - Co ciekawe, na uczelniach gdzie wprowadzono darmowy internet dla studentów, zdecydowanie spadła frekwencja na zajęciach - mówi Melibruda. Problem dotyczy zwłaszcza studentów pierwszego roku.
Nie tylko czas spędzony przed monitorem określa uzależnienie. - Problem leży w głowie - mówi psycholog. Jeśli stwierdzimy u siebie problemy z samokontrolą, wewnętrzne rozterki i oszukiwanie się, to zdaniem Melibrudy należy poważniej zastanowić się nad tym, jak wygląda nasze nastawienie do internetu.
Utrata kontroli
Gdy już wpadniemy w uzależnienie, możemy to rozpoznać najprościej po ilości czasu spędzanego przed monitorem. Jeśli są to ponad trzy godziny dziennie i więcej, to problem jest poważny, przekonywał Melibruda. Inne objawy to poczucie dyskomfortu, gdy nie można znaleźć się przed komputerem i ciągłe myślenie o chwilowo niedostępnej rozrywce.
Dzwonkiem ostrzegawczym powinno być też wydawanie dużych sum na komputer i rozrywki w internecie. Bardzo niepokojące jest też zaniedbywanie spraw codziennych. Jak mówi Melibruda, symptomatyczne jest marginalizowane życia rodzinnego, towarzyskiego i osobistego dla możliwości skorzystania z elektroniki.
U takich osób utrata możliwości korzystania z elektronicznej rozrywki, może według Melibrudy doprowadzić do wystąpienia zespołu abstynencyjnego, czyli licznych nieprzyjemnych doznań psychicznych i fizycznych.
Źródło: tvn24